Andrzej Gołota Przegrał A Ja Przegrałem Zakład


PH161_292 Wyjście Gołoty było całkiem obiecujące, nawet bardziej niż niektóre inne wyjścia do walk w których nawet wygrywał. Był ożywiony, czujny, skupiony…patrząc w oczy Adamkowi sprawiał wrażenie naprawdę groźnego faceta czego o Adamku powiedzieć nigdy nie można… 🙂 Wiele walk Andrzeja Gołty oceniałem źle, zarzucając mu pasywność, jednak to naprawdę silny bokser, który wiele razy stawał przed szansą osiągnięcia ważnych tytułów. Czemu kończyły się one niepowodzeniami możemy tylko gdybać, z uwagi na to iż w boksie zawodowym będącym potężnym biznesem nie zawsze lepszy może sobie na wygraną pozwolić-wszyscy-łącznie z Don`em King`iem wiemy co mam na myśli. Gołota walczył kilkakrotnie z zawodnikami WIELKIMI-UZNANYMI. Wygrywał i przegrywał. Adamek tak naprawdę nigdy wcześniej nie stoczył pojedynku z utytułowanym i groźnym zawodnikiem ciężkiej wagi, możliwe że nigdy nie dostanie nawet tej szansy więc nie będzie możliwości obiektywnego porównania z Go z Gołotą. Adamkowi brakuje jednej ważnej dla ciężkiej wagi cechy-odporności na potężne ciosy która w wadze ciężkiej nieraz ma decydujące znaczenie. Wprawdzie przyznać należy iż Andrzej faktycznie w porównaniu z Tomkiem poruszał się wczoraj trochę jak wóz z węglem ale …to nadal zupełnie inna waga oraz wiek. Myślę że jeśli dojdzie do walki Adamka z bokserem wagi ciężkiej na poziomie takim z jakimi walczył niegdyś Gołota i obaj będą w zbliżonym wieku Adamek rozczaruje wszystkich tych którzy go tak w tej chwili faworyzują. Co do osobowości i ogólnej oceny obu zawodników…-wymieniając wczoraj poglądy i rokowania co do walki, w internecie tuż przed samą walką zarzucałem Adamkowi rażący wiele osób mało inteligentny wyraz twarzy, puszenie się w mediach, oraz przede wszystkim sposób jego walki-który mnie nie ujmuje, na ringu wygląda przepraszam za określenie sierota (nic nikomu nie ujmując) spotkałem się z taką samą opinią co do Andrzeja Gołoty więc jeśli mógłbym coś tu dodać… : oglądałem wiele walk Gołoty oraz wywiadów w internecie i sprzed lat i tych ostatnich…myślę że jeśli Adamek będzie w stanie kiedykolwiek przyjąć tyle ciosów od takich gigantów boksu co Gołota, po dużo krótszym czasie będzie jąkał się znacznie wyraźniej niż Andrzej 🙂 Poza tym obaj przecież mieszkają w stanach jednak Gołota w wywiadach posługuje się i posługiwał już wiele lat temu językiem Angielskim czego o Adamku powiedzieć się nie da 🙂 Tak czy inaczej jednak Magda-miałaś rację…zarówno co do ilości rund jak i do wyniku walki…muszę pogodzić się z porażką tak samo jak Andrzej 🙂 HEHEHE ! 🙂

KLUB 19


W centrum Łodzi od kwietnia funkcjonuje klub pod nazwą „KLUB 19″…
Miła-ciepła atmosfera… kanapy w moim ulubionym kolorze …. POLECAM !!!
klub19

POZDRO DLA D & M !

Arystoteles O Duszy


Teorie duszy w starożytnej filozofii

Gdy badamy duszę, powinniśmy równocześnie stawiać problemy, które będziemy musieli w dalszym ciągu rozwiązać, oraz roztrząsać poglądy wszystkich poprzedników46, którzy tylko je o niej wyrazili — a to wszystko w tym celu, aby skorzystać z ich trafnych uwag i ustrzec się ich pomyłek. Punktem wyjścia [naszych] badań będzie przegląd tych cech, które zdaniem ogółu najbardziej charakteryzują naturę duszy. Otóż dwie zwłaszcza cechy zdają się odróżnić jestestwo posiadające duszę od jestestwa, któremu jej brak, mianowicie ruch47 i wrażenie zmysłowe. Właściwie tylko te dwie [cechy]48 przejęliśmy w spuściźnie od przodków. W samej rzeczy jedni z nich utrzymują, że dusza jest przede wszystkim i głównie czynnikiem poruszającym. A wychodząc z założenia, że [to], co nie jest w ruchu, nie może wprawić w ruch niczego, wywnioskowali, że dusza należy do klasy jestestw, które są w ruchu. To właśnie skłoniło Demokryta do twierdzenia, że dusza jest szczególnym rodzajem ognia lub ciepłoty. Istnieje [powiada] nieskończona ilość kształtów, czyli atomów; te spośród nich, które mają kształt kulisty, nazywa ogniem i duszą49; podobne są one od tzw. „pyłku powietrznego”50, który jasno widać w promieniach słońca wpadających przez okna; mieszaninę wszystkich rodzajów nasion nazywa „pierwiastkami całej natury” (podobnie uczy także Leukippos). Racja, dla której utożsamia atomy kuliste z duszą, jest ta, że takie właśnie kształty szczególnie łatwo przenikają wszystkie rzeczy i wprawiają w ruch resztę jestestw przez to, że są same w ruchu; suponują, jak to jasno widać, że dusza właśnie jest tym czynnikiem, który udziela ruchu zwierzętom. Dla tej też racji51 oddychanie stanowi [według nich] cechę istotną życia. Chociaż bowiem środowisko ściska ciała zwierząt i wypycha [z nich] te atomy, które im dostarczają ruchu (przez sam fakt, że same nie są nigdy w spoczynku), to jednak nadchodzi [zwierzętom] pomoc od zewnątrz, gdyż wchodzą do nich wnętrza inne atomy tejże samej natury w procesie oddychania. One bowiem zapobiegają wyparciu [ze zwierząt] tych atomów, które się już w nich znajdują; a dokonują tego przeciwstawiając się siłom ściskającym i zgęszczającym. Toteż tak długo [zwierzęta] żyją, jak długo są w stanie to czynić. Doktryna pitagorejczyków52, jak się zdaje, zawiera tę samą treść. W samej rzeczy jedni spośród nich utrzymywali, że dusza jest pyłkiem powietrznym; inni zaś, że jest tym, co porusza ten pyłek. Do niego odwoływali się dlatego, że jest z całą oczywistością w nieustannym ruchu, nawet gdy nie ma żadnego wiatru53. Tę samą tendencję zdradzają wszyscy ci, co określają duszę jako „to, co się samo porusza”54. Wszyscy oni bowiem sądzili, jak widać, że ruch stanowi najbardziej charakterystyczną cechę duszy, i że wszystko porusza się tylko dzięki duszy, a ona sama porusza się swoją własną mocą — bo przecież nie widzimy niczego, co by poruszało inną rzecz, gdy samo nie jest w ruchu55. Również Anaksagoras utrzymuje, że dusza jest tym, co porusza; i w ogóle wszyscy ci, co [z nim] powiedzieli, że rozum wprawił w ruch wszechświat. Jednak niezupełnie w ten sam sposób, jak Demokryt [rzecz pojmują]; ten ostatni bowiem utożsamił bez zastrzeżeń duszę z rozumem, bo [według niego] prawdą jest to, co się [nam] zjawia i dlatego Homer słusznie w poemacie powiedział, że Hektor leżał bez rozumu56. W samej rzeczy [Demokryt] nie posługuje się terminem „rozum” dla oznaczenia jakiejś władzy poznającej prawdę, lecz mówi, że dusza jest tym samym, co rozum57. Anaksagoras mniej jasno się o nich wyraża: w wielu miejscach twierdzi, że przyczyną piękna i prawdy jest rozum, ale gdzie indziej utrzymuje, że rozum jest duszą, bo znajduje się we wszystkich58 zwierzętach, wielkich i małych, wyższych i niższych. [Niesłusznie!] Wcale bowiem nie widać, by rozum w znaczeniu „mądrość”59 miał się znajdować we wszystkich zwierzętach lub nawet we wszystkich ludziach60. Wszyscy zatem, co skupiali uwagę na tym, że jestestwo posiadające duszę porusza się, sądzili, że dusza jest w najwyższym stopniu źródłem ruchu; przeciwnie, wszyscy ci, co zatrzymywali ją [uwagę] na poznaniu i postrzeganiu zmysłowym rzeczy, utożsamiają duszę z pierwiastkami bytu; i to jedni z większą ich ilością, drudzy z jednym, zależnie od tego, czy przyjmują więcej pierwiastków, czy tylko jeden. I tak na przykład Empedokles twierdzi, że dusza składa się z wszystkich pierwiastków61, a nawet że każdy z nich jest duszą62. Oto jego własne słowa: „Ziemią widzimy ziemię, wodą wodę, eterem boski eter, ogniem niszczycielski ogień63, miłością miłość, smutną nienawiścią nienawiść64. W ten sam sposób również Platon w [dialogu] Timajos65 kształtuje duszę z pierwiastków66, bo [według niego] tylko rzeczą podobną poznaje się rzecz podobną67 — lecz rzeczy składają się z pierwiastków. Podobnie też w wykładach O filozofii68 znajduje się twierdzenie, że „zwierzę samo w sobie”69 jest złożone z idei Jedynki samej w sobie oraz Pierwszej Długości, Pierwszej Szerokości i Pierwszej Głębokości; w podobny sposób złożone są inne byty. Jeszcze inaczej [tę myśl wyraża]: rozum jest Jedynką [Monadą], nauka jest Dwójką [Diadą], bo idzie prosto [od jednego punktu] do drugiego [do konkluzji]; mniemanie stanowi liczba właściwa [dla] powierzchni [Triada]; wrażenie zmysłowe wreszcie liczba [charakterystyczna dla] objętości [Quaternio]70. Liczby bowiem były uważane za jednoznaczne z ideami i zasadami, a za złożone z pierwiastków71. Natomiast rzeczy poznajemy już to zdrowym rozsądkiem, już to nauką, już to mniemaniem, już to wreszcie zmysłami — a liczby wzmiankowane są równocześnie ideami rzeczy. Ponieważ dusza uchodziła i za źródło ruchu, i za zdolność poznawczą, dlatego niektórzy złożyli ją z tych dwojga, oświadczając, że jest ona liczbą, która sama siebie porusza72. Różnią się jednak między sobą co do natury i liczby zasad. Największa różnica zachodzi między tymi, którzy je uważają za cielesne, i tymi, według których są one bezcielesne73. Od tych zaś wszystkich różnią się ci, którzy mieszają je razem i wyprowadzają zasady z obu źródeł74. Rozbieżność zdań dotyczy również ilości [zasad]: podczas gdy jedni przyjmują jedną zasadę, drudzy [opowiadają się] za większą ich ilością. Odpowiednio do tego tworzą pogląd na duszę: utrzymują — nie bez racji — że rzecz, która ze swej natury jest źródłem ruchu, znajduje się wśród pierwszorzędnych [zasad]. Dla tej to racji niektórzy sądzili75, że dusza jest ogniem, bo on jest i najsubtelniejszy, i najbardziej bezcielesny spośród pierwiastków76; ponadto on to w pierwszym rzędzie77 wykonuje ruch i porusza inne rzeczy. Demokryt wyrażał się trafniej od innych, gdy uzasadniał obie te własności [duszy]: dusza i rozum są jedną i tą samą rzeczą, a ta rzecz jest jedną z pierwszych i niepodzielnych ciał; posiada zdolność poruszania dzięki delikatności i kształtowi [swoich atomów]; dalej [utrzymuje, że] ze wszystkich kształtów kształt kulisty posiada największą zdolność ruchową, i że taki właśnie kształt mają [atomy] rozumu i ognia. Anaksagoras, jak się zdaje, twierdził, że dusza jest czymś innym od rozumu, jak to już zaznaczyliśmy wyżej78; jednak traktuje je, jak gdyby były79 jedną naturą — z tym tylko zastrzeżeniem, że uczynił w szczególny sposób rozum zasadą wszechrzeczy80; w każdym razie twierdzi, że on sam jeden spośród [wszystkich] rzeczy jest niezłożony, niezmieszany i czysty; jednej i tej samej zasadzie przypisuje obie funkcje — poznawania i poruszania — gdy mówi, że rozum wprawił w ruch wszechświat81. Także Tales, jak widać z tego, co nam tradycja przekazała82, zdaje się sądzić, że dusza jest siłą poruszającą, bowiem powiedział, że magnes83 posiada duszę, ponieważ porusza żelazo. Diogenes, podobnie jak niektórzy inni84, utrzymywał, że [dusza] jest powietrzem, uważał bowiem, że powietrze jest ze wszystkich [ciał] najsubtelniejsze, i że ono jest [pierwszą] zasadą; i że właśnie dzięki temu ma zdolność poznania i poruszania: [poznania], o ile jest pierwszą [zasadą], od której reszta bierze początek; poruszania zaś, o ile jest pierwiastkiem najsubtelniejszym. Także Heraklit uważa duszę ze [pierwszą] zasadę, a to dlatego, że jest ona gorącym oparem, z którego wszystko się składa; nadto że jest on w najwyższym stopniu bezcielesny i nieustannie płynie: wreszcie, rzecz, która się porusza, może być poznana tylko przez rzecz, która jest w ruchu85; zarówno bowiem on, jak wielu innych86 sądziło, że rzeczy są w ruchu. Podobnie jak oni myślał, jak się zdaje, i Alkmajon; twierdzi bowiem, że jest ona nieśmiertelna, bo jest podobna do „nieśmiertelnych”; i że zawdzięcza ona to [podobieństwo] nieustannemu ruchowi; wszak wszystkie boskie istoty — księżyc, słońce, gwiazdy i całe niebo — bez ustanku się poruszają87. Niektórzy [filozofowie] bardziej powierzchowni, na przykład Hippon88, utrzymywali nawet, że [dusza] jest wodą89. Do tej teorii skłonił ich, jak się zdaje, fakt, że nasienie wszystkich [zwierząt] jest płynne; albowiem tych, co utożsamiają duszę z krwią, zbija w następujący sposób: nasienie nie jest krwią, a przecież ono jest duszą pierwotną. Inni, na przykład Kritias90, [twierdzili], że [dusza] jest krwią; sądzili bowiem, że najbardziej charakterystyczną cechą duszy jest postrzeżenie zmysłowe; a to znów zależy od natury krwi91. A zatem wszystkie pierwiastki znalazły jakiegoś zwolennika 92 — z wyjątkiem ziemi! Do niej nikt się nie odwoływał, chyba o ile utrzymywał, że na duszę składają się wszystkie pierwiastki, lub że ona stanowi je wszystkie. Wobec tego można powiedzieć, że wszyscy określają duszę za pomocą trzech cech: ruchu, wrażeń zmysłowych, bezcielesności, lecz każda z nich jest odniesiona do [pierwszych] zasad. Dla tej też racji ci, którzy określają duszę za pomocą poznania, uważają ją za pierwiastek lub zespół pierwiastków, i z wyjątkiem jednego [filozofa]93 w podobny sposób ją przedstawiają. Mówią bowiem: „rzecz podobną poznaje tylko rzecz podobna”; a ponieważ dusza wszystko poznaje, dlatego składają ją ze wszystkich pierwiastków. Dla tej też racji wszyscy ci, co przyjmują jedną jakąś przyczynę i jeden pierwiastek, utrzymują konsekwentnie, że dusza składa się z jednego pierwiastka, na przykład z ognia lub powietrza. Ci zaś, którzy się opowiadają za większą ilością pierwiastków, wprowadzają także do duszy większą ich ilość. Sam jeden Anaksagoras twierdzi, że rozum nie odbiera żadnego wpływu od zewnątrz i że nie ma nic wspólnego z innymi rzeczami. Jeżeli jednak jest taki, jak będzie mógł on [coś] poznać i z jakiej przyczyny? Tego ani on sam nie wyjaśnił, ani z tego, co powiedział, jasno nie widać94. Wszyscy ci, którzy wprowadzają przeciwieństwa do zasad, składają również i duszę z przeciwieństw95. Przeciwnie, ci, co [oświadczają się] za jednym z dwóch przeciwieństw, np. ciepłem, zimnem lub czymś innym w tym rodzaju, odpowiednio do tego i duszę sprowadzają do jednego z nich96. Dla tej też racji nawet do nazw się odwołują97; ci bowiem, którzy utożsamiają duszę z ciałem, [utrzymują], że słowo „żyć” [ζην] pochodzi od słowa „gorąco” [ζεΐν = wrzeć]; przeciwnie, ci, co ją utożsamiają z zimnem, [utrzymują]: że słowo dusza [ψυχή] wywodzi się od oddychania i oziębiania [ψυχάω]98. Takie to teorie duszy przekazała nam tradycja — i takie dowody, na których się one opierają.

SŁUCH MUZYCZNY DZIECKA.


00131995_cr-5

SPRAWDZENIE STOPNIA UMUZYKALNIENIA (SŁUCHU MUZYCZNEGO) U KILKULETNIEGO DZIECKA.

Niedawno pewna znajoma osoba poprosiła mnie o radę – jak sprawdzić czy dziecko ma słuch muzyczny? Ze względu na to, iż wiele osób może mieć podobne chęci sprawdzenia preferencji muzycznych swoich dzieci postanowiłem opisać to w swoim blogu.

Jeśli chodzi o specjalistyczne oprogramowanie dające możliwość badania słuchu to owszem są takie programy, jednak mam tu na myśli audiometry-czyli typowe programy do badania słuchu człowieka pod kątem ustalenia charakterystyki słuchu. Chodzi dokładnie o wyznaczenie krzywej, która wskazuje zdolności słyszenia określonych frekwencji pasma słyszalnego oraz poziom każdej z tych frekwencji, na którym u danej osoby osiągnięty zostaję dolny próg słyszalności a więc, przy jakiej wartości podanej w dB (decybelach) dźwięk określony z poziomu niesłyszalnego staje się słyszalny.

Q3R

W programie takim podajemy wiek osoby, u której test jest przeprowadzany i na podstawie zawartych w nim informacji możemy również stwierdzić czy charakterystyka słuchu osoby badanej jest na odpowiednim poziomie, jak bardzo krzywa charakterystyki odbiega od żądanej w danym wieku i czy ewentualne odbieganie od norm nosi znamiona patologii, czyli czy ubytek słuchu (ogólnie lub w określonych częściach pasma) jest na tyle duży, że wymaga konsultacji medycznej.

Nie ma to jednak nic wspólnego ze słuchem muzycznym!!!

Nie wiem czy istnieją takie programy, ale w zadzie do tego celu służyć może każdy instrument muzyczny w formie oprogramowania bądź fizyczny instrument melodyczny jednak taka metoda wymaga obecności-przeprowadzenia takiego testu oraz oceny przez osobę, która takim słuchem dysponuje.

1 (1)

We wstępnych egzaminach do szkoły muzycznej, we wczesnym wieku człowieka egzamin taki przebiega w sposób następujący, że osobie, którą oceniamy stawiamy (wydobywamy z instrumentu) pojedyncze dźwięki każąc tej osobie powtórzyć je w postaci wyartykułowania ich gardłowo na zasadzie lalala, tututu czy jak komu wygodniej, ponieważ dla osoby o nikłej znajomości techniki śpiewu pewne dźwięki łatwiej wyartykułować w formie lalala niż tututu lub na odwrót wiec tutaj formy nie narzucałbym takiej młodej osobie.

W przypadku „trafiania w dźwięki” można spróbować zagrać krótką melodię składającą się z kilku dźwięków celu powtórzenia. Dla podniesienia stopnia trudności dla osoby wykazującej spore zdolności można spróbować „postawić” akord a więc kilka dźwięków jednocześnie zapytaniem ile dźwięków akordzie osoba usłyszała. Może to być dźwięków 4, 3, 2 lub dowolna ilość…im więcej tym trudniej – rzecz jasna.

Jest to najprostsza metoda jednak od osoby, która ocenia „na swoje ucho”, od jej stopnia umuzykalnienia oraz również wrażliwości słuchu muzycznego zależy trafność oceny, więc sprawa zaczyna się tutaj lekko komplikować, ponieważ nie wszyscy słyszymy identycznie. Ni którzy potrafią bez większych problemów odróżniać różnicę półtonów czy ćwierćtonów ćwierćtonów nawet kilku „centów”, inni mogą mieć z tym kłopot. Druga sprawa jest taka, że aparat słuchu to jedno a zdolność wyartykułowania tonu – emisji głosu – to drugie. Może zdarzyć się, że przy dobrze wykształconym słuchu muzycznym występuje problem w wyśpiewaniem jego, choć ze znalezieniem go na klawiaturze fortepianu nie będzie większych trudności. W szkołach muzycznych mamy zarówno kształcenie słuchu jak i emisję głosu jednak ja uważam, że jeśli chodzi o to drugie jesteśmy w stanie osiągnąć dużo większe postępy. Wynika to z budowy narządu słuchu, z psychoakustyki, tak jak w przypadku osób, które rodzą się z zawartością większą w oku komórek odpowiedzialnych za kształt-kontur niż za barwy-wtedy mamy do czynienia z daltonizmem. W przypadku słuchu, słuchu muzycznego, można zastosować podobną analogię.

Sprawa więc po zastanowieniu nie wydaje się być prostą skoro te same cechy występują u każdego zarówno zarówno dziecka, które chcemy ocenić jak i u osoby która tej oceny dokonuje. Ważne jest, więc aby ocenę taką przeprowadzała osoba na pewnym poziomie umuzykalnienia, będąca pewnego rodzaju jakimś autorytetem w tej dziedzinie, potrafiąca dostrzec oraz rozróżnić w/w zależności oraz rozbieżności mogące występować.

Jednak dla przeprowadzenia kilkuminutowego testu służącemu pobieżnej ocenie czy w ogóle dziecko rokuje nadzieje uprawiania śpiewania innego niż wyłącznie przy goleniu taka metoda powinna dać w miarę obiektywną ocenię nawet, jeśli oceny tej niekoniecznie dokonywać będzie sam wielki Andrea Bocelli 

Jeśli chodzi o aspekt poczucia rytmu to już temat na inny wpis 🙂

00131975_cr-3

Buddyzm „Filozofia Życia-Mądrość”


Co to jest właściwie MĄDROŚĆ, nie jest wcale łatwo określić. Może najlepiej byłoby powiedzieć, że chodzi tu o zdolność wrodzoną lub nabytą, która pozwala człowiekowi dobrze kierować swoim życiem i pomaga mu zapewnić sobie pomyślność, powodzenie, a nawet szczęście. Nie utożsamia się ona z wiedzą, choć zakłada jej posiadanie… Mądrość jest również zdolnością wykonywania dobrze swojego zawodu… Jest ona owocem doświadczenia osobistego, uważnej obserwacji zarówno zachowania ludzi i zwierząt, jak też i praw, jakimi rządzi się przyroda. Dojrzewa jednak na gruncie mądrości wrodzonej, którą już od najwcześniejszych lat wzbogaca także mądrość rodu, plemienia czy ludu, znajdującą swój wyraz we wskazówkach udzielanych synom, przez ojców, w pouczeniach zawartych w najróżniejszych obrzędach inicjacji itd. W ten to sposób z pokolenia na pokolenie przekazuje się całą sumę zbiorowych doświadczeń i wyciąganych z nich wniosków. Tak więc człowiek mądry to również ten, kto jest zdolny do przekazywania swej mądrości. A na to musi umieć nie tylko mówić, lecz także słuchać i rozumieć. Mądrość nie istnieje bowiem sama dla siebie. Jest „sztuką życia z drugim”… Mądrość ma służyć człowiekowi, jego praktycznemu powodzeniu we wszystkich dziedzinach życia. A choć wyrasta z ludzkiego doświadczenia i z ludzkich uzdolnień, inteligencji i zdrowego rozsądku, jest zarazem paradoksalnie darem bóstwa czy Boga.

Buddyzm – Cztery Szlachetne Prawdy


Pierwsza sutra (nauka) Buddy koncentrowała się na Czterech Szlachetnych Prawdach:

  1. Prawda o bólu (ból – duhkha); Wszystkie istoty nieuniknienie doświadczą cierpienia.
    Życie jest przepełnione bólem i cierpieniem. Rodzimy się, starzejemy, chorujemy i umieramy. Źródłem powstawania bólu jest zjednoczenie się z tym czego się nie kocha, oddzielenie od tego co się kocha. Ból jest stanem emocjonalnego poruszenia, konfliktu, niepokoju, braku harmonii.
  2. Prawda o przyczynie cierpienia (przyczyna – samudaja); Przyczyną cierpienia jest pragnienie.
    Źródłem cierpienia jest niewiedza, ułuda, przywiązanie do siebie i rzeczy, jak gdyby miały one trwać wiecznie. Z tej niewiedzy wyłania się:

    • Pożądanie trsna Pożądanie jest pragnieniem namiętności, istnienia lub nieistnienia, które więzi człowieka w cyklu niekończących się reinkarnacji. Każda zaspokojona potrzeba rodzi nową potrzebę. Ponieważ nie możemy zaspokoić wszystkich naszych potrzeb, wyłania się cierpienie. W ten sposób radość zamienia się w gorycz.
    • Przywiązanie do siebie, egoistyczne wyodrębnienie z otoczenia, które powoduje poczucie osamotnienia i zagrożenia. Taka postawa rodzi konflikty społeczne, wojny, niszczenie środowiska, a w konsekwencji cierpienie ludzi i egocentryczną filozofię przetrwania kosztem wszystkiego i wszystkich.
  3. Prawda o ustaniu cierpienia (uniecestwienie – nirodha, nirwana – bez pragnień); Przyczynę pragnienia można unicestwić
    Istnieje sposób na ograniczenie cierpienia. Należy usnąć jego przyczyny, czyli wyzbyć się egoistycznych potrzeb poprzez osiągnięcie stanu Nirwany, zwanego przebudzeniem lub oświeceniem. Stan Nirwany osiągamy poprzez oderwanie się od wszystkiego co nas otacza, wygaszenie pragnienia, zabicie żądz. Droga do Nirwany jest stopniowa i prowadzi poprzez unicestwienie w sobie miłości, nienawiści, winy… Nirwana jest stanem Umysłu Buddy, w którym istnieje jedność pomiędzy jednostką i Wszechświatem. Pełne wygaszenie emocji następuje w momencie śmierci.
  4. Prawda o ośmiorakiej drodze marga; Aby unicestwić przyczynę cierpienia trzeba podążać drogą Buddy
    Wszyscy mamy Naturę Buddy. Uświadomienie sobie tego czyni kres cierpieniu. Do osiągnięcia Nirwany, stanu przebudzenia, służą techniki medytacyjne, które dobiera się w zależności od psychiki poszukującego. Różnorodne sposoby medytacji są proponowane przez liczne szkoły buddyjskie. Chcąc osiągnąć stan Nirwany należy iść Ośmioraką Ścieżką. Droga ta obejmuje życie moralne, koncentrację umysłu, by pozostać w stanie czuwania oraz mądrość prajna, która jest owocem nauki, refleksji i kontemplacji.

Ile Powinien Trwać KONKRETNY SEKS ???


Ludzie są otumanieni filmami porno oraz poradami w magazynach dla twardych facetów i wyzwolonych kobiet. Dlatego wierzą, że seks powinien trwać całą noc. Badania wykazały jednak, że te deklaracje nijak mają się do rzeczywistości. W szczerych rozmowach z lekarzami najwięcej osób przyznało, że dobry seks powinien trwać od 7 do 13 minut. Dłuższy męczy – podaje dziennik.pl.
Badania prowadziło 50 amerykańskich i kanadyjskich lekarzy, terapeutów, psychologów, pracowników socjalnych i pielęgniarek. To oni rozmawiali z tysiącami pacjentów.
Część badanych musiało odpowiedzieć na pytania dotyczące relacji między czasem stosunku a satysfakcją z seksu. Badacze nie zajmowali się pieszczotami i grą wstępną. Skoncentrowali się na czasie – liczonym od momentu wejścia członka do pochwy do wytrysku.
Oto, jak badani określili swoje odczucia:
* za krótki seks – od 1 do 2 minut
* wystarczający – od 3 do 7 minut
* atrakcyjny – od 7 do 13 minut
* za długi, męczący – od 13 do 30 minut

A więc Panowie – nie jest tak źle !!! 🙂