REM DREAMER


Ponieważ mało mam ostatnio czasu – tym razem szybka i przydatna „wklejka” z zakresu opisywanej ostatnio przeze mnie tematyki :
REM DREAMER
Tysiące lat temu szamani, po latach wtajemniczenia, używali specjalnych i rzadkich roślin, by dostać się do świata świadomych snów. Setki lat temu buddyjscy mnisi praktykowali skomplikowane medytacje w Himalajskich grotach przez wiele lat, by osiągnąć to samo. Dziś dzięki badaniom w najnowocześniejszych „laboratoriach snów” na czołowych uniwersytetach Europy i Ameryki oraz dzięki nowoczesnej technologii możemy osiągnąć umiejętność świadomego śnienia zaledwie w kilka tygodni.
Dawniej podróż np. do Japonii zajmowała wiele miesięcy żeglugi, dziś zajmuje zaledwie osiem godzin lotu samolotem! W Stanach Zjednoczonych kilka lat temu opatentowano specjalne urządzenie, które zakładane na głowę na noc pomaga osiągnąć świadomy sen. Pierwsze egzemplarze takich urządzeń osiągały cenę ok. 1200 $ .
Dziś ich zminiaturyzowane wersje (NovaDreamer®) kosztują 700 $ + koszty przesyłki (import do Polski obejmuje jeszcze cło). To bardzo wysoka i zupełnie nieuzasadniona realnymi kosztami urządzenia cena. W Polsce dostępne jest jednak urządzenie działające w taki sam sposób jak NovaDreamer, ale kosztuje tylko 427 zł! Cenę taka udało się osiągnąć dzięki różnicy w kosztach praw autorskich do oprogramowania, które stanowią 90% ceny urządzenia w USA. REM-Dreamer jest wynikiem pracy polskich programistów (jak wiadomo polska szkoła programowania jest jedną z najlepszych na świecie o czym świadczą czołowe miejsca osiągane corocznie na mistrzostwach świata w programowaniu), którzy opracowali ulepszoną wersję amerykańskiego pierwowzoru.

REM-Dreamer

Wiele lat temu badacze zauważyli, że mózg śniącej osoby odbiera bodźce zmysłowe ze świata zewnętrznego, ale natychmiast je filtruje i dokonuje zniekształceń, by śniący mógł zachować ciągłość snu. Kiedy np. kropiono twarz śniącego wodą, on śnił o padającym deszczu, kiedy podsunięto mu pod nos flakon z perfumami, zaczął śnić sen o balu, na którym tańczył z wyperfumowaną mocno damą itp.
Wykorzystując opisaną wyżej właściwość naszego mózgu, REM-Dreamer wykrywa ruchy gałek ocznych w fazie REM, w ktorej śnimy nasze sny i emituje specjalnie zaprojektowany sygnał świetlny i/lub dźwiękowy, który odzwierciedlany jest przez mózg śniącego w marzeniu sennym. Śniący spostrzega w swoim śnie pulsujące światło i orientuje się, że śni, czyli osiąga świadomy sen.

REM-Dreamer - od środka

Programator w REM-Dreamerze umożliwia m.in. zaprogramowanie ilości, częstotliwości, intensywności błysków i/lub dźwięków. Możliwe jest również zaprogramowanie „budzika” (bardzo silnego sygnału), który zadziała po 5 minutach od wygenerowania serii błysków. Dzięki tej funkcji, po obudzeniu ze snu możemy sięgnąć pamięcią do marzenia sennego i przypomnieć sobie, w którym momencie snu pojawiły się w nim błyski. Mózg uczy się wtedy, korzystając ze zjawiska biofeedbacku, czyli bioinformacyjnego sprzężenia zwrotnego bardzo szybko.
Dzięki takim urządzeniom jak REM-Dreamer można polepszyć pamięć snów, skrócić znacznie czas opanowywania świadomego śnienia. Dla wielu osób używanie tych urządzeń jest najlepszą metodą żeby nauczyć się świadomego śnienia i w pełni korzystać z jego niezwykłych możliwości.
REM-Dreamer to urządzenie w formie maski zakładanej na głowę podczas snu. W masce znajduje się niewielkie urządzenie, które rozpoznaje w podczerwieni ruch gałek ocznych (w fazie REM), oraz dwie diody umieszczone nad zamkniętymi oczami, które są źródłem zaprogramowanych bodźców. REM-Dreamer zasilany jest dwiema bateriami typu AAA, które wystarczają na ok. 2 miesiące pracy.

Od wielu lat tysiące ludzi na całym świecie korzysta z osiągnięć współczesnej technologii, by skrócić do minimum czas opanowywania umiejętności świadomego śnienia. REM-Dreamer został wzbogacony o nową, rewolucyjną funkcję!Do urządzenia można obecnie zamówić REM-Speaker, czyli specjalną przystawkę, która umożliwia nagrywanie i odtwarzanie w czasie fazy REM krótkich fraz, na przykład: „Adam…. to jest sen”. To zdecydowanie zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się świadomego snu. W tym przypadku bodziec dostarczany przez urządzenie do mózgu ma konkretne znaczenie – wskazuje, że śniący doświadcza snu. Podobną techniką posługiwali się od wieków mnisi tybetańscy. Kiedy jeden z nich spał, inny, obserwujący śniącego podczas snu, w momencie gdy pojawiała się faza REM, szeptał do ucha: „to jest sen” Mnicha-kolegę może teraz zastąpić REM-Speaker

Metoda DK – dwukierunkowej komunikacji
W REM-Dreamerze pojawiła się nowa, unikalna metoda wywoływania świadomych snów.
Wykorzystuje komunikacje obustronną pomiędzy urządzeniem a śniącym. Jakiś czas temu odkryto, że fizyczne oczy osoby śniącej poruszają się w tę samą stronę co śniący patrzy we śnie.
Metoda DK wykorzystuje to. Polega ona na tym, że ćwiczący nie ustawia parametrów serii bodźców tylko urządzenie po wykryciu fazy REM generuje kilka serii bodźców jedna po drugiej z narastającą intensywnością. Odstęp po między seriami wynosi 30 sek.
Kiedy seria o odpowiedniej intensywności wywoła świadomy sen, śniący musi wykonać we śnie odpowiednią sekwencje ruchu oczami. Sekwencja ta wykryta zostaje przez REM-Dreamer i urządzenie wyłącza generowanie następnych narastających serii.
Metoda ta wprowadza sprzężenie zwrotne i pozwala na lepsze dopasowywanie odpowiednich serii bodźców.
W przypadku kiedy narastająca seria nie wywoła świadomego snu prawie na pewno urządzenie obudzi śniącego, ponieważ nie wyłączy on narastających serii. Z tego powodu należy ćwiczyć z tą metodą tylko nad ranem, aby przez pewną ilość godzin można było wyspać się bez wybudzania.
Tak więc należy ustawić czas opóźnienia na 4-5 godzin kiedy pierwszy raz kładziemy się spać.
Sekwencją oczu wyłączającą dalsze serie są ruchy oczu do góry i do dołu na przemian tak, aby spojrzenie dolne od górnego było w odległości 1 sek. Należy wykonywać takie ruchy przez 5-6 sekund lub więcej. Powinny być one maksymalne tzn. należy spojrzeć maksymalnie w dół (na stopy) i maksymalnie do góry (w niebo/sufit).
Istnieją trzy wersje tych narastających serii.
Pierwsza zawiera sześć serii. W żadnej nie ma dźwięków.
Druga zawiera siedem serii. Ostatnie dwie zawierają dźwięki.
Trzecia zawiera siedem serii. Cztery ostanie zawierają dźwięki.
Metodę DK można włączyć lub wyłączyć. Kiedy jest ona wyłączona urządzenie będzie generowało jedną serie wedle ustawionych danych.

(źródło :  http://www.autohipnoza.pl)

Marzenia senne – REM, Świadome Śnienie – LD (Lucid Dreaming)


Sen jako proces czysto fizjologiczny charakteryzuje się ogólnie rzecz biorąc dwiema fazami. Pierwsza faza NON-REM, czyli sen płytki oraz druga faza REM, czyli faza SZYBKICH RUCHÓW GAŁEK OCZNYCH występują po sobie w trakcie snu powtarzając się cyklicznie kilka razy (średnio od 4 do 6 w zależności od długości snu)

A więc NON-REM, REM, NON-REM, REM itd.…

Pierwsza faza REM trwa średnio między 5 a 10 minut, każda następna – w każdym następnym cyklu trwać może dłużej.

Marzenia senne potocznie nazywane „snem” pojawiają się wyłącznie w fazie REM. Oczywiście podczas zasypiania również pojawiają się wrażenia takie jak HIPNAGOGIA, które jednak błędnie mogą być mylone z marzeniami sennymi i oczywiście nimi nie są jednak chciałbym się skupić teraz wyłącznie na aspekcie marzeń sennych.

Każdy człowiek miewa każdej nocy marzenia senne. Nieprawdą jest to, że ktoś nie „śnił” od kilku dni, miesięcy czy lat. Ci, którzy tak twierdzą nie pamiętają po prostu swoich snów a to z tego powodu, iż przebudzenie nastąpiło podczas fazy NON-REM. Sen pamiętamy tylko wtedy, gdy obudzimy się w fazie REM i nie jest to moje stwierdzenie a fakt naukowy. Istnieje niewielki odsetek ludzi, którzy są w stanie zapamiętać marzenie senne budząc się w fazie NON-REM.

Marzenia senne powstają w naszej podświadomości. Podświadomość jest obszarem naszej psychiki, na której kształtowanie czy funkcjonowanie mamy wpływ niewielki. To sfera ukształtowanych głównie w wieku dziecięcym WZORCÓW reakcji, postępowania, wzorców tworzenia naszych procesów myślowych, które w naszej świadomości kierują naszym działaniem…funkcjonowaniem psychicznym a w konsekwencji fizycznym. Jest to sfera wzorców reagowania bezwarunkowo czy emocjonalnie na najprzeróżniejsze sytuacje i może być kształtowana nie tylko w wieku dojrzewania, ale również w dalszym całym naszym życiu poprzez pojawianie się systematycznie występujących w naszym życiu doznań, poprzez hipnozę czy autohipnozę. Żaden człowiek nie jest w stanie odbierać całej otaczającej go rzeczywistości, żaden człowiek nie odbiera, więc otaczającej go rzeczywistości TAKĄ, JAKĄ JEST ONA FAKTYCZNIE, ponieważ jest ona filtrowana przez tzw. FILTRY PERCEPCJI ZMYSŁOWEJ, dlatego jedna sytuacja jest dla każdego nas czymś innym. Dla jednego będzie traumatycznym przeżyciem dla innego źródłem rodzenia się nowych pozytywnych możliwości i alternatyw. Podświadomość jest także źródłem cech twórczych każdego człowieka. Naukowcy twierdzą, że ponad 90 % dzieci we wczesnym etapie rozwoju posiada znaczne cechy i predyspozycje twórcze, które na etapach wychowania, wkraczania w wiek produkcyjny zostają stłumione lub wyparte przez naszą świadomość i umieszczone w naszej podświadomości.

Ponieważ MARZENIA SENNE są ściśle związane z naszą podświadomością mogą być również pomocnym narzędziem w kształtowaniu jej, wypieraniu z niej negatywnych aspektów, a w konsekwencji wpływaniu na naszą ŚWIADOMOŚĆ w różnych celach, w celu podniesienia komfortu życia, zajrzenia w głąb naszego umysłu lub po prostu dla czystej przyjemności jak np. przespanie się „we śnie” z Angeliną Jolie czy Brad`em Pitt`em – jak kto woli…

Oczywiście będą pomocne wtedy, jeśli MARZENIA SENNE przeżywane będą na płaszczyźnie ŚNIENIA ŚWIADOMEGO.

Każdy z nas przeżywał kilka razy w życiu ŚWIADOME ŚNIENIE jak donoszą naukowe statystyki jednak chodzi mi tutaj nie tylko o fakt występowania tego wrażenia ale kontrolowania go a więc umiejętności wywoływania co jak twierdzą największe autorytety w tej dziedzinie nie jest niczym paranormalnym czy ezoterycznym i poprzez odpowiedni trening możliwe jest to również do osiągnięcia jak umiejętność jazdy na rowerze czy gry na fortepianie.

ŚWIADOME ŚNIENIE jest niczym innym jak śnieniem, czyli przeżywaniem marzeń sennych w fazie REM przy tym, że „śniący” ma świadomość tego, że „śni”. Świadome śnienie jako fakt naukowy udowodniono pod koniec lat 70-tych w USA dwoma niezależnie przeprowadzonymi eksperymentami na dwóch różnych uniwersytetach.

Wprawdzie obudziłem się dzisiaj w fazie REM i pamiętam swój sen, tym razem nie był on ŚWIADOMYM ŚNIENIEM…aczkolwiek pozdrawiam JOLĘ oraz MONIKĘ… 

Pomyśl, jakie korzyści mogą płynąć ze ŚWIADOMEGO ŚNIENIA? Śniąc świadomie możesz mieć wpływ na rozwój fabuły marzenia sennego, w którym zastosowania praw fizyki czy praw społecznych możesz naginać lub w ogóle one nie muszą mieć miejsca.

Można „programować” a więc przygotowywać przed zaśnięciem umysł tak, aby uzyskać określone MARZENIE SENNE. Aby jednak uczynić z tego zjawiska użyteczne narzędzie do zajrzenia w głąb naszego umysłu konieczne jest zachowanie pewnych schematów jak np. zapisywanie marzenia sennego tuż po przebudzeniu. Ktoś mógłby powiedzieć PO, CO? Przyśniło mi się, pamiętam i już… otóż nie!

Nawet, jeśli obudzimy się w fazie REM i pamiętamy sen, wiele z niego szczegółów „wyparuje” nam z upływem czasu a chodzi konkretnie o zbliżenie naszej ŚWIADOMOŚCI do naszej PODŚWIADOMOŚCI, które możemy uzyskać podczas analizy, czytania naszego MARZENIA SENNEGO, a więc wytworu podświadomego podczas zachowania pełnej ŚWIADOMOŚCI. Powodujemy ty interakcje między tymi dwiema sferami psychiki.

Prowadzi to do zajrzenia i zdania sobie sprawy z największych zakamarków naszej podświadomości, co najkrócej mówiąc OTWIERA UMYSŁ, sprawia, iż więcej „nieznanego”, czy „źle postrzeganego” staje się dla nas „bardziej zrozumiałym”…pomaga zbliżyć się bardziej do Twojego „PRAWDZIWEGO JA”, jeśli jesteś oczywiście zainteresowany lub zainteresowana poznaniem czegoś więcej, zrozumieniem, że człowiek nie jest ŚWIADOMOŚCIĄ RZUCONĄ W ŚWIAT a raczej zbliżeniem się do przeświadczenia, że to ŚWIAT JEST W TWOJEJ ŚWIADOMOŚCI…zastanowieniem się nad czymś więcej, niż jaki dzisiaj obejrzysz mecz w telewizji czy której firmy lakier do paznokci wybrać.

Zainteresowanych odsyłam do strony Ken`a Wilber`a – jednego z najwybitniejszych psychologów, filozofów naszych czasów, autorytetu w aspekcie dążenia do wejrzenia w głąb własnego JA.

oraz do rewolucyjnego wydawnictwa Jego autorstwa:

Jeśli chodzi o schematy oraz techniki kształtujące zdolność osiągania ŚWIADOMEGO ŚNIENIA polecam stronę Adama Bytowa, jednego z prekursorów tej tematyki w naszym kraju oraz autora pierwszej książki jaka w Polsce została na ten temat napisana.

Buła i spóła…


Buła i spóła czyli-K…s inwigiluje również pracowników Śmadeko :)… więc :

„…lepiej ruchać niż być ruchanym…” 🙂
Nie jest więc prawdą iż elektronicznemu systemowi ewidencji podlegają wyłącznie pracownicy związani umową bezpośrednią z bajzlem. Każdy przełożony ma wgląd do danych każdego pracownika – pracownika Śmadeko również !!!

HEHEHE !!! „Sprawa jest poważna…” jak powiedział jeden z SuperPanów- może i tak ale z tą małą różnicą że – dla mnie mało… – kupa śmiechu…
Początkowe założenia przewidujące maksymalnie trzymiesięczny kontrakt
(z powodów o których pisać nie muszę więc zostaną tajemnicą dla WSZYSTKICH),
przedłużający się już do miesięcy pięciu wraz z wyjątkowo nieintratnymi warunkami płacowymi, sprawiają iż taki obrót sprawy jest bezsprzecznie najkorzystniejszy.

Firma zatrudnia może tysiąc, może dwa a przy najgęściej upakowanych niemalże piętrowo pracownikach Śmadeko-bo z nich przecież największe płyną profity – może i ze dwa i pół tysiąca pracowników. Jeśli podzielimy tę liczbę na dwie połowy otrzymamy zatrważający wynik określający ilość osób które muszą rozpocząć pracę o 6.00 rano i skończyć o 14.00 w południe (w przypadku zmiany porannej, w przypadku zmiany popołudniowej są to godziny 14.15 – 22.15 lub nieco inne w zależności od działu)
Wprawdzie pracownicy różnych działów zobligowani są różnymi godzinami rozpoczęcia i zakończenia pracy aby nie powodować zakorkowania drogi wejścia-wyjścia oraz bramek wejściowych jednak różnice te sięgają raptem kilku minut. Bramek jest 8 więc jeśli nawet wszystkich pracowników jednej zmiany wypuszczają o powiedzmy 3 różnych godzinach od godz 14.00 do godz 14.15 i tak powstaje gigantyczna kolejka jak przed wejściem na koncert M. Jacksona na Bemowie ponieważ każdy podlega tu skrupulatnej kontroli czyli – przy każdej bramce ochroniarz, wszystkie metalowe rzeczy do pojemnika…i po przejściu przez bramkę jeszcze kontrola Garrett Skanerem z rękami podniesionymi do góry – czyli tak jak w zakładzie karnym podczas opuszczania celi. To wszystko powoduje iż kolejki są długie, przesuwanie w kolejce trwa wolno…jeśli pracownik nie dysponuje autem i wraca ze zmiany popołudniowej autobusem (a tutaj dojeżdżają jedynie dwa z całego rozkładu dwóch linii tylko o porach poprzedzających i następujących po „zmianach”) może po prostu stojąc w kolejce nie zdążyć po całym guard rytuale przebrać się w szatni i dotrzeć na przystanek autobusowy przed przyjazdem autobusu. Dlatego niektórzy rzucają się do bramek lub wcześniej zamawiają sobie kolejkę u innego pracownika…np znajomego z biura czy innych stanowisk. Są też tacy (Pracownicy Śmadeko) którzy chełpiąc się tym iż elektroniczny system ewidencji. ich nie dotyczy wychodzą np minutę lub kilka przed wybiciem godziny końca pracy. Omijają w ten sposób kolejkę ponieważ wszyscy inni muszą czekać aż zegar punktualnie wybije np 14.00. I tutaj pojawiają się dwa aspekty takiego postępowania pracowników. Pierwszy to aspekt PRAWA PRACY czyli kodeksu pracy który mówi wyraźnie o tym iż pracownik powinien (przy 8 godzinnym dniu pracy) opuścić zakład pracy do chwili wybicia końca ósmej godziny-czyli rozpoczynając o godzinie 6.00 pracodawca jest zobowiązany zapewnić pracownikowi okoliczności opuszczenia zakładu pracy do godziny 14.00 A NIE STANOWISKA PRACY !!! OPUSZCZENIE STANOWISKA DOJŚCIE DO SZATNI, ZABIEGI ZWIĄZANE Z MYCIEM PRZEBRANIEM I DOJŚCIEM DO URZĄDZENIA REJESTRUJĄCEGO GODZINY WEJŚCIA-WYJŚCIA SĄ PROBLEMEM PRACODAWCY I W JEGO GESTII LEŻY TAKIE ZORGANIZOWANIE PRZEPŁYWU PRACOWNIKÓW ABY POSTÓJ I WYNIKŁE Z JEGO POWODU STRATY BYŁY MINIMALNE – PANIE PIOTRZE !!!
Jeśli pracownik opuści z powodów od siebie niezależnych zakład pracy choćby jedną minutę po godzinie 14.00 pracodawca powinien zapłacić pracownikowi nadgodzinę za całe 60 minut od godziny 14.00 do godziny 15.00 !!!
Takie są przepisy i wszystkie inne ustalenia czy zasady przez was po faszystowsku wprowadzane są łamaniem ustawy i kwalifikują się do uchybień i nadużyć wobec pracownika.
Ale ponieważ każdy kij ma dwa końce, dobre i złe strony… może zdarzyć się tak że pracownik jakiś tam… nie chcąc podejmować już u Was zatrudnienia z jakiś również ważnych powodów sam wymówienia złożyć nie chce lub nie może więc może wykorzystać ten proceder dla swojego dobra a więc sprawi iż wnikliwy i czyhający wiecznie na błędy pracownika SUPER HIPER VISIOR (w celu posiadania jak największej ilości haków na których wykorzystanie zawsze znajdzie się sposobność) zawsze kiedy zechce wydrukuje Ci drogi pracowniku raport godzin wyjścia z całego miesiąca ponieważ ma on dostęp do systemu KRONOS i Twojego w nim profilu nawet jeśli nie jesteś bezpośrednio z Bajzlem związany i oznajmi Ci stanowczo :
PONIEWAŻ MIAŁEŚ CZELNOŚĆ OPUSZCZAĆ ZAKŁAD PRACY NA DWIE MINUTY PRZED CZASEM TWÓJ KONTRAKT MUSI ULEC ROZWIĄZANIU !!!
unosząc się przy tym jakby sprawa dotyczyła co najmniej zatrudnienia w KGB lub tajnej komórce NASA nie mając zielonego pojęcia iż wyświadcza Ci przysługę i tak naprawdę możesz mieć zupełnie w dupie to co on ma do powiedzenia ponieważ i tak od dnia następnego możesz już zaopatrzyć się bez większego problemu w L4 aby do końca miesiąca być już spokojnym o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron lub o nie przedłużeniu jej na kolejny okres.

Jak powiedział kiedyś mój kolega :
„…lepiej ruchać niż być ruchanym…”
a ja dodam : Święta Słowa – AMEN ! 🙂

OOBE A HIPERWENTYLACJA (ODDECH CHOLOTROPOWY)



OOBE (lub OBE) (ang. out of body experience) – dosłownie: doświadczenie poza ciałem. Objawia się wrażeniem czasowego opuszczenia i egzystowania niezależnie od swego fizycznego ciała. W OOBE ma się wrażenie poruszania się, dokonywania obserwacji i komunikowania z innymi istotami inteligentnymi podczas gdy ciało osoby podlegającej temu wrażeniu jest rozluźnione lub śpi.
Jedynym możliwym sposobem na zaakceptowanie realności OOBE jest osobiste doświadczenie go.

Oczywiście, gdyby to było łatwe do osiągnięcia, zjawisko takie byłoby powszechne. Podejrzewam, że jedynie wrodzona ciekawość umożliwia niektórym ludziom przezwyciężenie przeszkód piętrzących się na drodze do osiągnięcia sukcesu w tym względzie. Istnieje wprawdzie wiele opisanych przypadków oddzielenia się od ciała fizycznego, to jednak w większości – przynajmniej na Zachodzie – były to zdarzenia spontaniczne i jednorazowe, pojawiające się w chwili stresu bądĽ zaburzeń fizycznych.

Mówimy tu jednak o czymś zupełnie innym, o czymś co może być badane w sposób obiektywny. Eksperymentator postępując w określony sposób uzyska logiczne rezultaty, być może nie za każdym razem, ale wystarczająco często, by otrzymać potwierdzenie i pewność. Wierzę, iż każdy może doświadczyć istnienia w Drugim Ciele, o ile jego pragnienie jest dostatecznie silne. Natomiast kwestię, czy każdy powinien tego doświadczyć, pozostawiam bez komentarza.

Szereg ewidentnych faktów doprowadziło mnie do przekonania, że większość ludzi (o ile nie wszyscy) opuszcza swoje ciało podczas snu. Literatura na ten temat, z którą się zapoznałem, potwierdza to przypuszczenie – idea oddzielenia się od ciała fizycznego znana jest od zarania ludzkości. Jeżeli przesłanka ta jest prawdziwa, wtedy Drugi Stan (OOBE) sam w sobie nie jest czymś nienaturalnym.

Robert A. Monroe, „Podróże poza ciałem”
Jedną z metod uzyskiwania OOBE jest ODDYCHANIE HOLOTROPOWE (inaczej Hiperwentylacja) czyli seria szybkich oraz głębokich oddechów powodująca „przetlenienie” mózgu na krótki czas. Hiperwentylacja sama w sobie nie jest niczym paranormalnym…organizm automatycznie wywołuje hiperwentylację w wielu przypadkach np: szybki bieg, stres, itd. Nurkowie, bokserzy i inni sportowcy jak i kobiety w ciąży podczas porodu wywołują ją w celu dostarczenia większej ilości tlenu do komórek ciała-mózgu, mięśni itd. W definicji encyklopedycznej jak i w publikacjach specjalizujących sie w tematyce OOBE hiperwentylacja określana jest jako jedna z najskuteczniejszych metod wywoływania stanu OOBE- sama w sobie OOBE nie jest. A na czym polega z medycznego punktu widzenia?
Oddech holotropowy (hiperwentylacja, szok tlenowy) występuje w przypadku gdy oddech jest znacznie szybszy niz potrzebujemy. Może zostać wywołany poprzez:

1. działanie wzmożonych bodźców nerwowych (np. działanie zimna, stres psychologiczny, nerwica)
2.działanie toksyn lub alergenów na układ oddechowy (astma atopowa, zatrucia wziewne)
3.zmiany zwyrodnieniowe ośrodkowego układu nerwowego
4.hipoksję

Można również samemu wymusić taki oddech leżąc na łóżku oddychając głęboko i w przyśpieszonym tempie minimum 5 minut. Efektem szoku tlenowego jest nadmiar energii, drgawki a nawet omdlenia. Jest on uważany są bardzo zdrową czynność, znaczne poprawia samopoczucie, zwiększa ciśnienie krwi, pobudza a przede wszystkim maksymalnie dotlenia cały organizm.
W fizjologii rozróżnia się oddychanie zewnętrzne (wymiana gazowa) i oddychanie wewnętrzne (spalanie komórkowe). Jeśli wymusimy przyspieszony oddech dostarczymy do organizmu więcej tlenu przez co w mitochondriach zwiększymy spalanie takich substancji odżywczych jak: węglowodany tłuszcze i białka. W ten sposób powstaje także nadmiar nośnika energii jakim jest ATP(adenozynotrójfosforan). Organizm nie magazynuje ATP więc jest to on wysyłane do wszystkich mięśni, jako że jesteśmy w spoczynku mięśnie nie potrzebują tej energii która jednak musi zostać jakoś wyzwolona więc rozpoczynają się drgawki.
Jednak pamiętajmy że tlen to substancja silnie toksyczna! Naukowcom nie są dokonca znane szkodliwe skutki nadmiaru tlenu, wiadomo że to właśnie mitochondria są największym producentem rodników. Choć zwykle „przerabiają” na nie tylko 1-4% zużywanego tlenu, podczas intensywnego wysiłku odsetek ten może wzrastać nawet 10-krotnie. Większość O2 ulega czteroelektronowej redukcji, zmieniając się w wodę. Jednak część dostaje tylko jeden elektron, w wyniku czego powstaje niezwykle agresywna forma tlenu anionorodnik ponadtlenkowy.
Indyjscy jogini przed tysiącami lat odkryli, że oddech jest bramą do doskonałości, cudownych mocy i duchowego wyzwolenia. W czasach obecnych mamy coraz więcej dowodów na to, że dawni mędrcy nie mylili się. Normalnie żyjąc, chodząc, myśląc i śpiąc wykorzystujemy tylko drobną część możliwości, jakie zawarte są w oddechu. Wyobraźmy sobie podziałkę ze wskazówką. Wskazówka pokazuje stan oddychania. Stoi pośrodku i to jest nasze oddychanie normalne. W lewo na skali zaczyna się obszar, gdzie oddech nie dostarcza dosyć tlenu i człowiek zaczyna się dusić. Na skraju podziałki jest czerwona kreska – to śmierć. A co jest na prawo? Co się dzieje, kiedy oddychając dostajemy tlenu za dużo? Do niedawna mało o tym wiedziano (chociaż jogini wiedzieli…). Okazuje się jednak, że na prawo (w myśl naszego porównania z podziałką) zaczyna się obszar zmienionych stanów świadomości – świadomość wizyjna, czyli stan, w którym otwiera się legendarne Trzecie Oko. Ten obszar ludzkich doświadczeń współcześnie na Zachodzie zaczęto badać niezależnie z różnych stron. Weszli tam twórcy rebirthingu, czyli techniki cofania się (w wewnętrznej wizji) do własnych narodzin. Niezależnym badaczem tego stanu świadomości został Stanisław Grof.

Osoba, prace i odkrycia Stanisława Grofa pozostają w Polsce niemal nie znane, oprócz wąskiego grona specjalistów. Grof jest Czechem, chociaż obecnie mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. Urodzony w 1931 roku (dla miłośników astrologii dalsze szczegóły: 1 lipca o godz. 18:45 w Pradze; czas środkowoeuropejski bez letniej zmiany), ukończył studia medyczne i został psychiatrą. Jeszcze pod koniec studiów zainteresował się mało wówczas znaną substancją, którą podawano lekarzom, aby dać im wyobrażenie, jak postrzegają świat schizofrenicy. Ów środek wytwarzał stany zmienionej świadomości, które wówczas uważano – niezbyt słusznie – za podobne do schizofrenii. Substancja ta w późniejszych latach stała się sławna – był to LSD… Grof nadał doświadczeniom z LSD wielki rozmach. Podawał ten halucynogen swoim kolegom-lekarzom, pielęgniarkom, ochotnikom i samym psychicznie chorym. Słuchał opowieści z tego dziwnego świata, który pod wpływem LSD powstaje w umyśle. Stopniowo uświadomił sobie, że jest pionierem tej wiedzy, a reszta świata o skutkach LSD wie tyle, co nic. Postanowił więc przenieść się ze swoim warsztatem badawczym do naukowego środka świata, czyli do USA. Ale był wtedy już rok 1967 i Grof w Stanach trafił na szczyt hippisowskiej rewolucji kulturalno-seksualnej. LSD brała cała tamtejsza zbuntowana młodzież, „kwas” stał się popularnym narkotykiem, a powtarzające się odloty, połączone z życiem w komunach budziły coraz większe zaniepokojenie rodziców, polityków, policji i całej opinii publicznej. W końcu używanie LSD zostało prawnie zabronione i środek, który Stanisław Grof uważał za klucz do ludzkiej duszy i do samopoznania całej psychicznej złożoności człowieka, zaczął być tępiony na równi z kokainą. W tej sytuacji Grof, który nie miał ochoty wracać do Czech, zaczął poszukiwać takiej metody otwierania głębokich pokładów podświadomości, które by żadnych służb śledczych nie niepokoiły. I znalazł – głębokie oddychanie, czyli szok tlenowy.

Organizm broni się przed nazbyt głębokim oddechem. Zazwyczaj przy wdechu i wydechu wymieniamy tylko około 10 procent powietrza zalegającego w płucach. Ta oszczędność ma swój sens biologiczny: fala zbyt świeżego powietrza naraziłaby delikatne pęcherzyki płucne na wysuszenie i wyziębienie. Zresztą częstym ubocznym skutkiem głębokiego oddychania jest wychłodzenie ciała i poczucie zimna. Można jednak przełamać odruchowy opór organizmu i przejść na oddech głęboki i szybki. Następuje wtedy tlenowy szok (hiperwentylacja) – nadmiar tlenu w przyśpieszonym tempie zaczyna spalać glukozę w tkankach, głównie w mięśniach, i organizm dostaje nagle od środka taką uderzeniową dawkę energii, do której nie przywykł i z którą po prostu nie wie, co robić. Pierwsze uczucie dla kogoś nie przygotowanego jest raczej przykre. Sztuka głębokiego oddychania, które Grof nazwał oddechem holotropowym, polega na tym, aby pozwolić owemu strumieniowi wewnętrznej energii przetworzyć się w wizje, w wewnętrzne widzenie i odczuwanie. Nie trzeba przy tym robić nic specjalnego – nie należy walczyć z energią dosłownie rozrywającą całe ciało, niby odpalony w płucach granat; nie należy jej blokować. Trzeba pozwolić jej wyrazić się tak, jak ona tego chce. Wtedy następuje otwarcie trzeciego oka.
Czym jest oddychanie holotropowe?

Wizja lekarzy

Oddychanie holotropowe jest znane w Polsce jako metoda leczenia stosowana przez psychologów i psychiatrów. Twórcą tej metody leczenia był czeski psychiatra Stanislav Grof. Takie leczenie przebiegało w następujący sposób: pacjent zaczynał robić serię bardzo głębokich wdechów i wydechów w szybkim tempie. Organizm pacjenta wchłaniał więcej tlenu niż potrzeba do utlenienia krwi, z uwagi na co zachodził tzw. szok tlenowy, który zwiększał możliwości mózgu, a ściślej rzecz biorąc – podświadomego umysłu, który atakował pacjenta niezwykle realistycznymi wizjami, które często były zbawienne dla pacjenta. Wizje te – w przypadku ludzi psychicznie chorych – dotyczyły urazów z dzieciństwa, dawno zapomnianych urywków z życia, które spowodowały chorobę – czyli ogólnie mówiąc, były to wizje regresywne.

Wizja okultystyczna

Przeszukałem polskie strony w poszukiwaniu informacji o oddychaniu holotropowym, ale znalazłem tylko komercyjne wzmianki połączone z zaproszeniem na wysoko płatne sesje prowadzone przez lekarzy. Sesje te mają służyć polepszeniu ogólnego samopoczucia osób biorących udział. Na szczęście język rosyjski nie jest mi obcy, dlatego postanowiłem sprawdzić jeszcze na stronach rosyjskich. Ku mojemu zdziwieniu, większość stron o oddychaniu holotropowym była częścią serwisów ezoterycznych. W jaki sposób to jest powiązane? Gdy zacząłem czytać e-booka, przeżyłem coś w rodzaju szoku informacyjnego. To, co za moment napisze (przetłumaczę) będzie nie do wiary. Podane poniżej wiadomości pochodzą z tego e-booka. Niektóre informacje znalazły potwierdzenie w moich doświadczeniach.

Oddychanie holotrpowe jako metoda projekcji astralnej

Oddychanie holotropowe jest praktykowane od wieków przez podróżników astralnych, a raczej praktykowana jest metoda, której składnikiem jest to właśnie oddychanie. Autor sugeruje, że Grof – wynalazca oddychania holotropowego – był okultystą i doskonale znał możliwości takiego oddychania. Postanowił zarobić pieniądze na możliwościach leczniczych, które niesie takie oddychanie. Najciekawsze jest to, że taka mgła tajemnicy, która otacza ten temat była wprowadzona nieprzypadkowo. Sesje OH (oddychania hol.) prowadzone były pod nadzorem lekarzy, którzy kontrolowali czas sesji. Taka sesja liczyła 50 oddechów. Określona liczba oddechów przez Grofa miała swe odbicie w wiedzy okultystycznej. Otóż metoda OBE o której mowa zakłada minimum 20 minut oddychania holotropowego, a możliwości lecznicze OH w okultyzmie – na tle OBE – schodziły na dalszy plan. Autor książki pisze, że OH nie jest tak niebezpieczne, jak to przedstawia ogólny pogląd, wykreowany początkowo przez Grofa. OH wykorzystywane na skalę leczenia są tylko ułamkiem możliwości, jakie niesie za sobą przetlenienie.

Kruczoczarna Blondynka W Nieudanej Akcji – Pojechanie Po Rajtach !


Dzień, jak każdy-ostatnio…, czyli niskie EjTiPi :), przerzuty, kombinacje alpejskie, aby ukręcić ile się da w zasadzie z niczego:) Braki personalne na wielu stanowiskach, więc w ogólnie ściema, ale w niewielu przypadkach również chęć nadrobienia tych braków kosztem poszanowania godności pracownika polegającego na poszerzaniu zakresu jego obowiązków wykraczając daleko poza warunki etatu regulowanego umowa, która w przypadku umowy agencyjnej po pierwsze określa 3/4 etatu w dodatku jako stawkę oferując-jak to trafnie ujął mój serdeczny kolega z działu-SZCZYNY. Czyli jednym słowem to, co jedna z „wiszących” w tej firmie doskonale zapamięta z nazwy z uwagi na sprawę sądową, którą zresztą przegrała ze skutkiem prawomocnego wyroku w sądzie cywilnym-mowa o MOBINGU!.  Jak widać dla niektórych nie była ona żadną przestrogą. Co bardziej zmyślny lider posiadający odpowiednie kompetencje zarówno w zakresie swoich funkcji, wiedzy o tym, co robi w swoim dziale, ale też relacji interpersonalnych, które są fundamentem zdrowej atmosfery działu przekładającej się również na efektywność zespołu, potrafi sobie w takich okolicznościach doskonale radzić z problemem, jaki stawia przed nim brak pracowników wraz z przymusem stosowania logistyki a więc przesunięć, między-stanowiskowych aby nie powodować napięć zapewniając tym samym płynność produkcji. Mam przyjemność współpracować z takim właśnie liderem wiec wiem, iż nie jest to niewykonalne. Jednak w sytuacjach nagłych istnieje potrzeba delegowania pracowników na inny dział, którzy spędzają tam czasem godzinę, czasem pół, ale czasem całą zmianę albo kilka dni z rzędu. Powstaje wtedy paradoksalna sytuacja podlegania w tym czasie jurysdykcji innego lidera-właściwego dla tymczasowego działu. Oczywiście oficjalnie taka podległość nie istnieje, bowiem pracownik jest wtedy jak to określamy w naszym slangu na GOŚCINNYCH WYSTĘPACH i w większości przypadków nie stanowi problemu, nie nosi znamion konfliktu-jednak nie zawsze!

Nie będę pisał, iż są obszary lub działy, na których radzenie sobie z takimi sytuacjami przychodzi liderowi z trudem, ponieważ o ile miałem już okazję pracować „zastępczo” na wielu działach, moje interakcje czy jakiekolwiek relacje z liderami nazwać wypadałoby raczej szczątkowymi…Były to krótkie zastępstwa i w znacznej większości przypadków przebiegające w atmosferze jak najbardziej pozytywnej bez żadnych kłopotów dla każdej ze stron. Jednak nie na dziale, w którym cokolwiek do powiedzenia ma ww KRUCZO CZARNA BLONDYNKA…Co więcej…Wszędzie gdzie praktycznie się pojawi, pojawiają się z nią zawsze konflikty i śmierdząca atmosfera pracy. Kolejny tego dowód, kolejny przykład na to, iż moje poglądy na temat metod pracy lidera, który kilkakrotnie przesuwany był na inne działy z powodów trudności radzenia sobie z pracownikami jak i z sobą samym nie są ewenementem, podzielają je również inne osoby zarówno z mojego działu jak i osoby podległe innym. Na ten jak to określiłem dzisiejszy dowód a w zasadzie utwierdzenie mnie w przekonaniu, iż mamy tu do czynienia z kimś zupełnie nieposiadającym żadnych kompetencji w zakresie pełnionej funkcji, złożyły się dziś dwa zdarzenia gdzie jedno z nich zachodziło z moim uczestnictwem, drugie natomiast dotyczyło całkiem innej osoby i było dużo bardziej drastyczne, ponieważ osoba ta jest stałym pracownikiem działu będącego obecnie pod „pejczem” w/w żałosnej BLONDYNY. Szybko zorientowałem się, iż dwa te zdarzenia mogły być ściśle ze sobą powiązane w tym sensie, iż jedno mogło być ogniskiem zapalnym drugiego, jednak kolejność ich wystąpienia pozostaje wyłącznie w sferze mojego wątpliwego zainteresowania. Oddźwięk, czy jakiekolwiek reperkusje przedstawionego przeze mnie wpisu, również wiszą mi poniżej mego zwisu, więc proszę więcej nie sugerować mi niekompetentna KRUCZO-CZARNA BLONDYNKO jakobym był przewrażliwiony na punkcie naszych relacji. Stosowanie określenia PRZEWRAŻLIWIONY zasadne byłoby w okolicznościach sugerujących desperackie poczucie podległości Tobie czy obawy utraty stanowiska przy Twoim udziale a ponieważ oba te przypadki nie mają zastosowania do mojej osoby, stosując w takiej wypowiedzi, w moją stronę swoje konfabulacje myślowe, są niczym innym jak tylko groteskową formą nieudolnej próby manipulowania mną i dezawuowania mojego obrazu faktycznego stanu rzeczy, co nie przynosi chluby w oczach osób trzecich, będących świadkami naocznymi całej sytuacji, słyszących słowa zarówno Twoje jak i moje, a w końcu zdających mi relację swoich odczuć z całego zajścia, jakiego byli świadkiem i zapewniam, iż nie chodzi mi tu o nie przynoszenie chluby mojej osobie czy moim kompetencjom. Już sam fakt ignorowania Cię na każdym kroku, skutkujący dla mnie niezrozumiałym wzrostem z Twojej strony w stosunku do mnie okazywania kultury-odnoszenia się per Robercik, częstowania mnie cukierkami, czy witania mnie miłym CZEŚĆ, co w sumie powinno być obowiązkiem moim, sprawia, iż coraz bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że albo należysz do typu „lasek”, które lubią od czasu do czasu lub częściej dostać od faceta łomot w swoim ognisku domowym albo coś poważnie odkleja Ci się czasem… Na całe szczęście ani mnie Twoje ognisko obchodzi jak i również absorbują moją uwagę Twoje zmiany patologiczne wymagające użycia Patex Super Fix, bo na racjonalną i skuteczną diagnozę oraz terapię chyba zbyt późno.

Tak, więc aby nie zaniedbywać Cię drogi czytelniku…. Zwracając się znów do Ciebie…

…Między godziną 19.00 a 20.00 gdy już każdy rozsądny uważa, że niewiele szczególnego może się wydarzyć, KRUCZO CZARNĄ BLONDYNKA, pomimo wcześniejszej wobec mnie najwyższych lotów erudycji wytoczyła swe najcięższe działa próbując żałosnymi metodami drastycznie i w niedopuszczalnym stopniu poszerzyć zakres moich obowiązków podczas mojego chwilowego pobytu na obszarze Jej działu, gdzie tym razem po miedzy innymi moich sygnałach swej niesubordynacji, niekompetencji i zwykłego chamstwa została przeniesiona. Wcześniej będąc na stałe przypisanym Jej działowi zmuszony byłem respektować kuriozalne dyspozycje-bo tam wcześniej piastowała stanowisko nygusa liżąc tyłek swojej przełożonej, pędząc pejczem operatorów, co skutkowało moim odejściem z tamtego działu Z MOJEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI I W WYNIKU PRZEPROWADZONYCH OSOBIŚCIE PRZEZE MNIE rozmów z osobami na stanowiskach kierowniczych w celu zmiany działu a nie jak wszystkim rozpowiada usunięciem mnie. I przyznam ze nie było to wcale tak trudne jak wydaje się innym, próbującym wcześniej przenieść się na ten dział, mając dużo dłuższy staż w firmie – hehehe… Więc jeśli odpowiednie-bezpośrednie przedstawienie przeze mnie problemu mobingu i chamstwa na ESKACH człowiekowi z całą pewnością kompetentnemu i kierującemu się zdrowym rozsądkiem spowodowało, iż dnia następnego ja zmieniłem dział a BLONDYNKĘ jak i Jej bezpośredniego przełożonego przeniesiono niebawem w inne rejony jest krótko mówiąc przy moim skromnym udziale jednocześnie moim osobistym sukcesem czy to komuś się podoba czy nie:), Ale wracając… Dziś nie musiałem tolerować wyżej przytoczonych zachowań bezsprzecznie kwalifikujących się do nadużyć z zakresu prawa pracy i w każdej sprawie cywilnej będących wystarczającym argumentem do wydania wyroku udowadniającego winę pozwanej. W procesie cywilnym jak wszyscy wiemy kluczową rolę dla sądu pełni świadek a więc osoba trzecia najlepiej obca stronom. Wprawdzie ciężko teraz o kogoś takiego z powodu fatalnie funkcjonującego rynku pracy, systemu prawnego chroniącego pracodawców, jak i na końcu wymienić trzeba osobistą i dotkliwą zemstę takiego ukaranego pracodawcę objawiającą się późniejszymi kłodami rzucanymi nam pod nogi podczas prób podjęcia nowej pracy. Zniechęcony, więc tymi niedogodnościami zwykle obieram drogę ODWETU BEZPOŚREDNIEGO, co uczyniłem dziś tym bardziej, że ani to moja bezpośrednia przełożona ani strona do przeprowadzenia konstruktywnego dialogu w celu osiągnięcia dyplomatycznego kompromisu pożądanego w relacjach w miejscu pracy z osobami, które nie koniecznie lubią nas jak i również z wzajemnością:) Forma odwetu była zwięzła i rzeczowa, bez bicia piany z zachowaniem oczywiście wymaganej cenzury:) nie będę tu cytował krótkiego potoku słów, które wprawiły KRUCZO CZARNĄ BLONDYNKĘ w osłupienie, nadmienię tylko, że jeszcze przed chwilą wielkie i mocno stojące na twardym gruncie działa zmieniły się w żałosną sikawkę, która bardziej przystoi dziewczynce Z zapałkami w lany poniedziałek niż przełożonej przez wielkie „P”.

Drugim nieprzyjemnym zdarzeniem mającym tego dnia miejsce w tym samym obszarze było to, że w tej samej chwili, pewna operatorka z płaczem opuściła stanowisko zawiadamiając, iż rezygnuje z pracy – nie wytrzymała ciśnienia, nie odważyła się wypowiedzieć swojego zdania i odmówić wykonywania kuriozalnych dyspozycji, więc bardzo możliwe, iż któraś z tych sytuacji była zapalnikiem a druga kontynuacją braku zdolności radzenia sobie w sytuacji stresowej. Ale z całą pewnością dowodem niepoprawnego rozwiązania tej sytuacji jest fakt, że na koniec złożono Jej propozycję przemyślenia sprawy do końca tygodnia z możliwością powrotu do pracy. Świadczy to o tym że ktoś tam siedzący wyżej od BLONDYNY chyba posiada większe wyczucie sytuacji, przecież taki koniec nie świadczy dobrze ani o firmie ani o jakimkolwiek działaniu BLONDYNKI która przyłożyła swoją rękę do wprowadzenia pracownika do takiego stanu że dziewczyna z płaczem opuszcza stanowisko i rezygnuje z pracy. Pewne jest też to, że BLONDYNA nie zdaje sobie zupełnie sprawy z tego, że gdyby w/w wymieniona operatorka zdecydowała się wytoczyć BLONDYNCE sprawę cywilną byłoby już po BLONDYNIE, JA ZAŚWIADCZYŁBYM BEZ MRUGNIĘCIA OKIEM. Może i to było przedmiotem jakiejś dyskusji toczonej po całym incydencie nie wiadomo gdzie i z kim przez półtorej godziny, ponieważ BLONDYNA na 90 minut wcięło gdzieś bez śladu! Czyżby Jej przełożony miał jakieś obiekcje, co do zasadności Jej postępowania? Nie zdziwiłbym się wcale, ponieważ jest on zarówno moim przełożonym i wiem z opinii wielu pracowników, iż uchodzi za autorytet w przedmiocie zajmowanego stanowiska. Jeśli mowa o operatorce, to wcale nie dziwię się Jej – znam dobrze zdolności BLONDYNKI (zasadnym byłby tu zacytowanie pewnych powiedzeń charakteryzujących pewne typy kobiet… ponure typy … jedno to – cytuję: „W każdej Kobiecie, Kur…y Dwie Trzecie” a drugi mój ulubiony w stosunku do ponurych typów – cytuję: „Pomieszanie Kur…y Z Diabłem” … na całe szczęście jak pisałem w jednym z wcześniejszych moich wpisów akurat w przypadku tego ponurego typa – SIŁA JEGO UMYSŁU NA MNIE NIE DZIAŁA), ale jeśli chodzi o BLONDYNKĘ dziwię się, iż powtarzające się procedery z Jej udziałem nie są wystarczającą wskazówką do usunięcia Blondynki inną osobą, posiadającą wymagane kompetencje, ale szczerze mówiąc leży to daleko poza obszarem moich zainteresowań zarówno Jej osobą jak i strukturą organizacyjną przedsiębiorstwa…jak śpiewał OLEY:”…mam w dupie”!

BLONDIE! Jedna rada! Jeśli Twym priorytetem życiowym jest zbudowanie na swoim obszarze zespołu na wzór chumanoidów z dziesięcioma rączkami zapieprzającymi za takich nygusów jak Ty na Twoje konto abyś mogła zabłysnąć CYFRĄ przed wszystkimi, którzy mogą mieć wpływ na utrzymanie stanowiska w tak trudnym okresie, jakim jest przejęcie firmy przez innego właściciela, proponuję zgłosić się do George`a Lucass’a czy innego znanego reżysera w Hollywood, Oni z całą pewnością dysponują numerami telefonów do najwyższej klasy specjalistów od efektów specjalnych, potrafiących sprostać Twoim wymogom. Nie jest to z całą pewnością tanie, myślę, że takie stawki, jakie obligują Twoich „podwładnych” nie będą podstawą do podjęcia żadnych negocjacji, ale to już nie mój kłopot… Ja takim robocikiem być nie zamierzam i każda próba wymagania ode mnie takiej postawy będzie w efekcie dla Ciebie narażeniem się na pośmiewisko choćby w oczach „materialistów”-tak jak to miało miejsce dzisiaj. To, że jakimś dziwnym trafem ktoś zajmuje wyższe stanowisko nie znaczy, że dyktatura jego będzie skuteczna w stosunku do każdego. Aby zaspokoić ciekawość BLONDIE nadmienię ze nie takich kozaków „przerabiałem przed śniadaniem”, którym wydawało się, że w moim kierunku można mówić i robić wszystko z nasraniem na głowę włącznie. W 1996 r pewien dyrektor generalny płockiej firmy podzielił los, który jest realną alternatywą dla Ciebie-zapewniam… Wspomniany dyrektor był moim przełożonym i woził się tak jak Ty! Wystarczył jeden telefon…do prezesa w Płocku, nawet nie face to face ani one to one ! Zrobiłem to na odległość! Moja cierpliwość jest poniżej kreski, zresztą nie jesteś w stanie zburzyć mojego spokoju doprowadzając go do stanu alarmowego, ponieważ nie oszukujmy się, ale… Poziom nie ten… Poza tym wiek już nie ten…I pamięć… I języków uczyć mi się już nie chce, ale jeśli kiedyś mnie konkretnie wkurwisz to i chińskiego się nauczę, i…Wiesz…: „ Memory 5,… I wszystko jasne… Więc lepiej hamuj piętami -Szczotka! Chyba, że chcesz niebawem wylądować tam gdzie Twoje miejsce, czyli w jakimś skromnym, niewielkim sklepiku AGD gdzie będzie okazja do porządzenia! Tyle, że własną dupą!

A oto  część encyklopedycznej definicji lidera której Twoja osoba raczej przeczy i nie jest to wyłącznie moja opinia :

Lider (od ang. leader) – osoba lub organizacja przewodząca, stojąca na czele danej grupy. Cechą charakterystyczną lidera jest to, że ludzie lub organizacje same chcą go naśladować oraz łatwo poddają się jego przywództwu.

(żródło – WIKI)