Bałwan Z Plemienia Sioux


Wysłane z mojego HTC

Pierwszy Śnieg-Stoki (Łódź 25.11.2010 godz. 9.00)


Back Off !!! PseudoGuy !!! (reedycja ze specjalną dedykacją…!!!)


Stare Pudło Powraca Jak Bumerang W „Wielkim Stylu” :)


Po wczorajszym moim wpisie pt: "Zapruta Zdzira Czy Stare Pudło", okazuje się, że stare pudła nie bardzo rozumieją co się chce Im przekazać, nawet gdy silimy się na wyrażenie myśli swoich, w formie i słownictwie adekwatnym do możliwości i umiejętności pojmowania treści merytorycznej, kierowanej do pudła…jeśli jeszcze założymy, iż pudło oprócz tego, że jest stare, zalicza się do grupy starych pudeł MOHEROWYCH, możemy być bardziej niż pewni jego amnezji, afazji, anhedonii i…tuzina innych gówniaków we łbie…
Ponieważ Stare Pudło nic nie zrozumiało i powróciło dziś "w wielkim stylu", nękając mnie znów telefonami, postanowiłem zrobić po :)ęty:) raz wyjątek i odstąpić kolejny raz od planu…
Zamiast zaplanowanego na dziś wpisu Dogman…, Stare Pudło we własnej osobie, no…może we własnym tembrze…
Skopiuj poniższy link, wklej do paska adresów przeglądarki i delektuj się popisem elokwencji Starego Moherowego Pudła 🙂 na najwyższym poziomie…z ferią wyszukanych słów…:)

http://rokostageman.wrzuta.pl/audio/2NKFDh2pAVY/stare_pudlo_powraca_jak_bumerang_w_wielkim_stylu

Publikację wpisu pt:
"Dogman-Pierwszy Koncert I Pamiętny Brak Jedynki"
przeniesiono na 06.03.2011

Wysłane z mojego HTC HD2

Gdzie Jest C…u 1,5 m Dla Przechodnia ?


Wyslane z mojego HTC HD2

Dziś Na GG O PSEUDOFACECIKU :) Od 9504253 :)


9504253 (10-11-18 15:36:58):
czesc, zaintrygowall nas poruszony przez Ciebie temat PSEUDOfacecika:)

9504253 (10-11-18 15:37:54):
wiem doskonale o kim piszesz, chce wiecej:)

9504253 (10-11-18 15:38:10):
mozesz przeslac mi haslo do zalogowania sie??

9504253 (10-11-18 15:38:51):
jestem wdzieczna, ze w koncu ktos mial odwage o tym napisac, i to w tak fajny sposób

rokostageman (10-11-18 21:55:21):
z kim mam przyjemnosc???
przedstawisz sie…???

rokostageman (10-11-18 22:01:33):
haslo moge podac…nie widze przeszkod, jednak musze miec pewnosc ZE NIE TRAFI W NIEPOWOLANE RECE:) wiekszosc osob z JEGO srodowiska, tego srodowiska, w ktorym GO poznalem i spotykalem, posiada moj numer kom, zreszta jest on tez na blogu…kazda z tych osob chcac haslo, moze bez problemu zadzwonic do mnie w tym celu, wiec jesli tylko masz zyczenie czekam na telefon…pozdrawiam.

P.S.

Hmmm….tak jak napisałem wyżej…wszyscy „tam” mają mój kom, poza tym jest on upubliczniony pod moim avatarem, w tym blogu… Nawet jeśli moim rozmówcą jest osoba, spoza najbliższego mi kręgu „tamtejszych” znajomych, nie powinna mieć oporów przed poproszeniem o hasło drogą sms-ową lub telefoniczną. numeru gg tej osoby nie posiadam zapisanego, więc nieprzedstawienie się,ppostawienie sprawy w takiej naiwnej formie…pozbawionej również minimum kurtuazji, sugeruje, iż albo tą osobą jest sam naiwny jak blondynka Pseudoguy, lub ktoś, komu wydaje się, że uda się w tak prosty sposób uzyskać hasło,hehehe…Generalnie podałbym hasło chyba każdemu, nawet Pawłowi, bo czemu nie…? 🙂 Każdemu oprócz samego bohatera wpisów o PSEUDOFACECIKU, oraz osobom chcącym wylizać mu tyłek, w kwestii podniesienia swych notowań w Bellgradzie, zachowania pozycji…funkcji…itd… Nie ukrywam więc Naiwny Nieznajomy, a raczej Naiwna Nieznajoma-jak pisze ta osoba o sobie, że już na wstępie pachnie mi to ściemą…:) A może wielki brat wpadł na tak „podstępny” jak mu się wydaje pomysł…? katalog publiczny tej osoby wyświetla 1970 rok urodzenia…w opisie Depeche Mode…to by się zgadzało…:) brsciszek zawsze chciał sprawiać wrażenie SPRYCIARZA…choć wychodzi Mu To nie lepiej niż samemu PseudoGuy-owi…Sama godzina nadejścia wiadomości na gg, zawęża grupę osób przeze mnie typowanych na nadawcę, i wogóle trąci mi trochę to naiwnością
pani…takiej… jednej…:), która od kilku lat myśli, że jest sprytniejsza ode mnie, i przekonana jest o mej absolutnej pomroczności na wspomniany Jej
spryt…pseudospryt…
Ją oczywiście wyłączam z tej intrygi, jedynie chcę dać do zrozumienia, iż coraz więcej takich pseudo intelektów, które zamieniają się na łby z penisami myśląc, że dodaje im to polotu, sprytu i oleju…
Ta konspiracja nie zda tutaj egzaminu…Myszki Moje…Jeśli chcecie hasło, musicie wykazać się czymś więcej…lecz obawiam się że to WIĘCEJ leży poza Waszym zasięgiem, zarówno w zakresie możliwości jak i socjotechnicznych zdolności. Ale jeśli dostanę telefon i zaskoczy mnie on potwierdzeniem nieprawdziwości mych domniemań, DEKLARUJĘ PUBLICZNIE JE WYCOFAĆ…a może nawet i przeprosić 🙂

Pojęcie I Ochrona Dóbr Osobistych


Dobra osobiste są przymiotem każdej osoby fizycznej. Dobra osobiste są nierozerwalnie związane z człowiekiem, nie ma na to wpływ w szczególności stan psychiczny czy też inne okoliczności. Zatem do podstawowych cech tych praw zalicza się niezbywalność i niedziedziczność. Oznacza to że prawa do dóbr osobistych wygasają wraz ze śmiercią osoby, która była do nich uprawniona.
Unormowanie dóbr osobistych zostało ujęte w kodeksie cywilnym jednakże przepisy kc nie definiują pojęcia prawa do dóbr osobistych. Kodeks cywilny wskazuje jedynie w art. 23. ogólną zasadę, że dobra osobiste, wymienione w nim przykładowo, pozostają pod ochroną prawa cywilnego, i to niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Nie wskazuje on natomiast środków ochrony, a więc sankcji przewidzianych na wypadek ich naruszenia. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

W przypadku przedstawionym poniżej…:

"W zwiazku z faktem naruszenia moich dóbr osobistych poprzez nagranie prowadzonej przezemnie z panem rozmowy telefonicznej i nie uzyskaniu zgody odemnie na nagranie oraz opublikowanie tej rozmowy jestem zmuszony złozyc doniesienie o popełnieniu przestepstwa ."

…należy dodać…:

NARUSZENIE DÓBR OSOBISTYCH KWALIFIKUJE SIĘ DO POSTĘPOWANIA PROCESOWEGO NA DRODZE PROCESU CYWILNEGO. PRZESTĘPSTWO JEST CZYNEM ZABRONIONYM KWALIFIKUJĄCYM SIĘ DO POSTĘPOWANIA KARNEGO. NARUSZENIE DÓBR OSOBISTYCH z zakresu publikowania treści-jak rozmowa telefoniczna, nagrana oraz opublikowana bez zgody jednej ze stron-NIE KWALIFIKUJE SIĘ DO POSTĘPOWANIA KARNEGO a więc do czynu zabronionego, ściganego z urzędu…z automatu-JAKO PRZESTĘPSTWO. Niezasadnym jest więc tutaj złożenie zawiadomienia o przestępstwie, a jedynie wniesienie pozwu NA DRODZE CYWILNEJ o naruszeniu dóbr osobistych.
Poza tym w procesie cywilnym, w prawie polskim to powód winę ma obowiązek udowodnić pozwanemu, w toku procesu, popierając zarzuty DOWODAMI oraz ZEZNANIAMI ŚWIADKÓW, w odróżnieniu od procesu karnego, gdzie po wniesieniu aktu oskarżenia to obrona ma obowiązek udowodnienia niewinności oskarżonego.

Wysłane z mojego HTC HD2

Zestaw Zabawowy Na Zimową Nostalgię


…i co…?…ha…

SYSTEMOWE Łachudry


Wczoraj w godzinach wieczornych, na ostatnim przystanku lini 12, systemowe łachudry ograniczyły wolność młodego człowieka w mojej obecności, siłą zatrzymując Go w pojeździe. Młody gość, prawdopodobnie student, wracający po weekendzie do akademika, korzystał z transportu publicznego bez ważnego biletu…zresztą tak jak ja…z tą różnicą, że wypracowane przeze mnie proste zabiegi socjotechniczne sprawiają, iż okazując tym darmozjadom to, co okazuję, i w jaki sposób to robię, są skuteczne w 150%…żaden nie piśnie…należy spełnić tylko dosłownie kilka…trzy, góra do pięciu warunków, aby jeszcze usłyszeć dziękuję…PROSTAKI…Gość wybrał jednak opcję ucieczki w momencie otwarcia drzwi, a łamów było z pięciu, więc po chwili zamieszania mieli Go już w sidłach niekonstytucyjnej przemocy, której łach użyć NIE MOŻE !!! Jednak robią to…nagminnie…bywają nawet takie gangi łachów, ktore są wyjątkowo brutalne wobec ludzi…cóż poradzić, żyjemy w gównianym kraju, gówno wylewa się na nas na każdym kroku. Ale to też po części Nasza Własna Wina. Tolerujemy takie zachowania, dajemy przyzwolenie…łachy szybko się przyzwyczajają, i działają później asertywniej od nas, dodając element zaskoczenia, zakrzyczenia, powodują że człowiek odpuszcza. Ludzie !!! Normalnie taka sprawa jest WYGRANA a łachy zostają zwolnieni z roboty, wystarczy jedynie w procesie cywilnym UDOWODNIĆ nierzetelne, niezgodne z przepisami, nieuprawnione działanie !!! Zatrzymać może Cię człowieku jedynie policjant, żaden inny łach nie jest do tego uprawniony, żadnym przepisem, ustawą ani rozporządzeniem, nawet licencjonowany ochroniarz!!! Widuję takich sytuacji masę… Po co wyjąłem telefon, podczas wczorajszego zajścia ??? Jak myślisz Drogi Czytelniku ??? Skręciłbym całe zajście i po chwili sam zadzwoniłbym po psy, gdyby tylko gość wiedział, jakie przysługują Mu prawa, wykazał odrobinę rozgarnięcia, bez namysłu poświadczyłbym taką gównianą postawę tych PAJACÓW, ale skoro kolo natychmiast runął jak mur berliński, ja Mu życia układać nie będę…Ludzie ! Ogarnijcie się ! Według ich uprawnień, przepisów i ustaw o kontroli, zatrzymaniu itd…to łach ma obowiązek wysiąść tam gdzie TY chcesz, nie odwrotnie !!! A jak mu nie pasi, dzwonisz po psy i tyle…mandat będzie, ale łach za przekroczenie uprawnień straci robotę. Jeśli jednak ktoś chce tolerować takie dziadostwo, to uczulam na to, że któregoś dnia obudzi się, z ręką w nocniku, dochodząc do wniosku, że żyjemy w prawdziwej ruskiej dżungli!!!

Wysłane z HD2

Hazael – Pięć Niezłych Minut


Przygoda z Płocką grupą HAZAEL, to było prawdziwie obiecujące moje pięć minut, w wieloletniej działalności muzycznej, choć w tym przypadku-wyłącznie działalności studyjnej…nie zagraliśmy razem ani jednego koncertu. Tuż przed końcem 1995 roku, grupa dotarła do mnie drogą telefoniczną. Po kilku miesiącach prób, na które jeździłem do Płocka, materiał był gotowy do nagrań. Potrzebowali wokalisty o ściśle określonej konwencji, narzuconej przez amerykańsko niemiecką wytwórnię Century Media, której ja ponoć byłem najbliższy spośród wielu przesłuchanych kandydatów-ochotników. Tuż po nowym roku wyjechaliśmy do Dortmundu, gdzie mielismy wynajęte przez wytwórnię mieszkanie, z którego codzień do studia woził nas producent i jednoczesnie realizator Waldemar Sorychta, polak z pochodzenia, gitarzysta grupy GRIP inc. Nagrywaliśmy w Hagen, w studio WOODHOUSE. Wypas! Wszystko pod ręką. Pokoje relaksacyjne, w pełni wyposażona kuchnia, stół do tenisa…poprostu luksus. Przed pierwszym wyjazdem z Dortmundu do studia, zabrano nas do magazynu wytwórni w celu wyboru potrzebnego back-line u. Było tam wszystko. Wszystkie piece, cały hardware bębnowy, markowe modele, peryferia…poprostu max. Zaczęliśmy sesję. Codziennie jeździliśmy do studia, nawet nie wszyscy, tylko ten który aktualnie nagrywał i ci którzy chcieli. Wieczorami jaraliśmy hush, który przynosił nam zawsze gdy potrzebowaliśmy nasz łącznik z wytwórnią. Płacono nam kasę za każdy dzień pobytu. W mieszkaniu było wszystko, łącznie ze zmywarką, która bardzo była nam przydatna ze względu na niechęć zmywania stosu brudnych naczyń. Już nawet sama podróż, od strony logistycznej była calkiem, całkiem. Do Frankfurtu jechaliśmy własnym transportem, dalej przejmowały nas dwie urocze SUCZE, ubrane w obcisłe ciuchy, wymalowane i uczesane jakby właśnie zakończył nad Nimi pracę futurystycznie ukierunowany stylista. Na miejscu zostawiły nas na godzinę w klubie harley-owców, aby pójść załatwić formalności zakwaterowania. Mieszkaliśmy nad metalowym klubem, w rodzaju dyskoteki, gdzie w tygodniu DJ grywał jakieś soft-y a w weekend leciały potężne ciężary. Spędziliśmy tam miesiąc. Nagraliśmy dwanaście utworów, w tym naszą wersję IN THE NAME OF LOVE, grupy U2. Na kilka dni przed miksem rozpoczęły się prace nad okładką do naszej płyty, w ktorej Żarówka z Denst-em brali czynny udział w siedzibie wytwórni, podczas gdy ja kończyłem już ścieżki wokali. W tym samym czasie przylecieli dwaj muzycy z kapeli GRAVE, zamieszkali u nas. Dostaliśmy harmonogram trasy w ktorej gwiazdą był wlasnie GRAVE. Trasa grana była w większości państw europy, w tym w polsce. Wydano trzydzieści pięć tysięcy marek na studio, podpisano z nami kontrakt na sześć lat, fundowano nam zjarę, płacono kasę za każdy dzień pobytu, zapewniono mieszkanie aby po miksie oznajmić, że konwencja całego materiału niezbyt odpowiada wytwórni, i że możliwe jest wydanie go dopiero po kilku płytach jako coś w rodzaju wyimaginowanej reedycji. Sentencja była następująca-WRACAĆ DO POLSKI I ROBIĆ NOWY MATERIAŁ. Wróciliśmy…próbowaliśmy jeszcze jakiś czas ale kontakty z wytwórnią zaczęły robić się podejrzane. Kontrakt został zerwany, z tego co przekazali mi chłopaki, nie przez Century Media a z naszej inicjatywy. Nikt tak wtedy w Polsce nie brzmiał. To był prosty metal w miarę sprawnie zagrany, wymaglowany do granic możliwości uporem producenta Waldemara Sorychty. Dużo mnie ta praca nauczyła. Zero samowoli, wszystko pod oczekiwania producenta, każdy ton, oddech i pauza! Naprawdę szkoda choć nie utożsamiałem się z tą muzą. To było pięć minut przez duże P! Gdyby wyszlo, możliwe że od kilku lat siedział bym w stanach. A tak dupa jest coraz bledsza. Materiał ten w całości jest na moim Last Fm, ale jest to wersja po remasterze cyfrowym z taśmy magnetycznej, ponieważ do dziś właścicielem zapisu jest wytwórnia, nośnika cyfrowego nigdy nie otrzymaliśmy a master zrobiłem dopiero po kilku latach. Ale mam jedną wykurwiście zajebistą satysfakcję-orżnąłem w pingla samego Waldemara Sorychtę 2:1. Gitarnika grupy GRIP inc, która Dave Lombardo założył po odejściu z grupy SLAYE

Możliwość komentowania Hazael – Pięć Niezłych Minut została wyłączona Posted in Z Cicha Pęk !

Stara Poczciwa Ania


Niewiele osób, szczególnie tych młodszych, zdaje sobię sprawę z tego, z jakich zaawansowanych urządzeń, na całkiem nie tak odległe czasy, można było uzyskać całkiem przyzwoitą projekcję ulubionej bajki. Wprawdzie obraz był nieruchomy, lecz potrzeba zaciemnienia pomieszczenia, specyficzny zapach kliszy rozgrzanej przez żarówkę, rzucającą obraz na prześcietadło, przy pomocy soczewki…to wszystko sprawiało wrażenie wręcz mistyczne, i z całą pewnością w dużo większym stopniu nawiązywało do prawdziwego KINA. Wrzucenie płyty dvd, wciśnięcie przycisku

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

w pilocie, nie ruszając się z łóżka, to nie to samo co całe przygotowania do projekcji slajdów, czytanie dziecku całej historii, co bezsprzecznie skuteczniej pobudza wyobraźnię, przewijanie się slajd po slajdzie zwykłym pokrętłem wystającym z brzucha Starej Poczciwej Ani…Ostatnio Mój Kartofel wytrwał bez problemu całą bajkę, choć nie będę ukrywał, że narazie bardziej zajmuje Go rozwijanie klisz ze wszystkimi slajdami, i oglądanie ich w łapkach 🙂
…Stara Poczciwa Ania

Pdeudofacecik I Jego Publiczna Manifestacja Artyzmu, Czyli Złożoności Elokwencji, Patologii Rodzinnej, Oraz Pos iadania Dwóch Lewych Sinych Łap itp…


Cel osiągnięto…prowokacja zadziałała…eksperyment OTWARTY !!!
Dziś z rańca dostałem sms, w odpowiedzi na post KOMUNIKAT DLA SERBSKIEJ PARTYZANTKI

Oto treść:
"Wielkie dzięki pseudopizdoartysto, ale nie skorzystam z poczytania wypocin pizdy dziecioroba, który nie potrafi utrzymać nawet swoich bachorow, ale życzę powodzenia pseudopizdo, może ktoś cię doceni."

Autor : Pseudofacecik

W nawiązaniu do powyższego, poruszającego wręcz przejawu salonowej pseudokurtuazji, nasuwa się pytanie:
CZY JESTEM PSEUDO…?
Teza:
Tak…z całą pewnością jestem PSEUDO…
Jestem PseudoRobolem, ponieważ nie zwykłem nabijać kabzy nygusom takim jak PSRUDOFACECIK, piastującym gównianą funkcję, niewymagającą ani chęci do pracy ani predyspozycji, jak również kwalifikacji, przemawiających się choćby w kompetencjach logistyki, etyki zawodowej, czy fundamentalnym, WYMAGANYM TUTAJ poziomie kultury osobistej…,którego w zasadzie nie ma, więc zupełnie niezasadnym byłaby jakakolwiek polemika w tym temacie.
Analizując pozostałe paradygmaty cytowanej na początku niniejszego wpisu, wylewności autofrustracji Psedofacecika, nie powinniśmy tutaj stanowczo piętnować opisywanej jednostki, ponieważ zachowania takie jak JEDYNY MOŻLIWY DO WRAŻENIA PRZEZ NIĄ TON cytowanego elaboratu, są niczym innym jak wynikiem genezy jej rozwoju psychicznego, okresu dzieciństwa, jej dojrzewania, nabywania oraz utrwalania wzorców, filtrów postrzegania rzeczywistości oraz wszelkich innych aspektów kształtowania osobowości jednostki, które przybliżyć może choćby takie źródło jak PSYCHOPATOLOGIA ŻYCIA CODZIENNEGO autorstwa Z. Freuda, do którego odsyłam zainteresowanych. Z uwagi na znane fakty z życia, mogące mieć tu kluczową rolę w kształtowaniu osobowości w/w jednostki, a także chęć a w zasadzie POTRZEBĘ ich publicznej manifestacji, w obecności osób trzecich…co zdarzało się…potwierdza przyczynowość takiego zachowania, ale również jest dowodem dezawuowania przez tę jednostkę faktów…ucieczki…odsunięcia negatywów od siebie, z jednoczesnym obciążeniem nimi osoby, której argumentów, tez, czy innych sugestii nie POTRAFI W ŻADEN INNY SPOSÓB odeprzeć, odsunąć, czy zweryfikować i potwierdzić…wogóle zrozumieć. Jedyną rozsądną i skuteczną metodyką działania w pojmowaniu wymienionej jednostki, w takiej sytuacji, jest bezpardonowe tzw "ODBICIE PIŁECZKI" na poziomie DNA, które to zresztą w omawianym przypadku potwierdzają osoby z najbliższego otoczenia. Dementują następne zarzuty wobec mnie, pozwolę sobie bez cienia fałszywej ironii oświadczyć, iż nie odczuwam potrzeby pieprzenia wszystkich sąsiadek w klatce, jak również spieprzania na inny kontynent, w celu zaspokojenia budżetu, więc po pierwsze Z UTRZYMANIEM jest u mnie całkiem HALO, a jeśli przybliżę pewne fakty czytelnikom mojego blogu, sami obiektywnie ocenią kto tu jest BACHOREM, a pozwolę sobie postawić tu następną tezę, iż statystyki będące na poziomie nie niższym jak 100 wejść dziennie, w porywach do 400, to całkiem dobry wynik jak na niekomercyjny blog, zapewniający zarówno obiektywną ocenę opisanych w nim spraw, jak i właściwe, satysfakcjonujące mnie ICH nagłośnienie. Wyłączył bym z tego wszystkiego poruszanym, w cytowanym na początku szambie aspekt ODCZUWANIA PRZEZE MNIE POTRZEBY DOCENIENIA MNIE…kolejny błąd w myśleniu, postrzeganiu rzeczywistości, i jej interpretacji-nie odczuwam takowej potrzeby 🙂 nie twierdzę JAK TY SAM O SOBIE że jestem NAJ…ale z drugiej strony, ani nie zamieszkują moją głowę kompleksy wynikające zr świadomości tego czego mi brak, jak również w całkowitej równowadze z tym, czuję się ogólnie ujmując-WYSTARCZAJĄCO DOWARTOŚCIOWANY, więc cel prowadzenia tego blogu jest zupełnie w niezrozumiały dla Ciebie sposób ZUPEŁNIE INNY. Celem pewnych publikacji jest zwykła prowokacja, której NIEKTÓRE JEDNOSTKI ULEGAJĄ, inne NIE, lub wywołanie jej wymaga ode mnie większego nakładu pracy. Im więcej muszę jej włożyć, im trudniejszy do sprowokowania CEL, tym osiągnięcie jego daje większą satysfakcję. W tym przypadku wystarczył jeden post, jeden mail i jeden sms, który trafił w tej samej chwili do wszystkich, znajdujących się w mojej książce pod opisem Belgrad. Twoja odmierzała odpowiedź była celem, osiągnąłem go, bez większego trudu, "…JA…WIEDZIAŁEM ŻE TAK BĘDZIE…":)))
Ale nie ukrywam też drugiego DNA niniejszego eksperymentu…do ilu osób poleciał wspomniany es…? Tylko ja to wiem…nawet każda z tych osób nie jest w stanie z osobna tego określić…nie wszystkie z pewnością przyznają się do tego, lub nie każda z nich ma poprostu ochotę to poruszać. Ale natura człowieka jest potwornie zakręcona…nawet Ci niechętnie wypowiadających się w temacie otrzymania w/w esa, czy nawet zaprzeczający, mogą być w rzeczywistości od dzisiaj najczęstszymi czytelnikami wpisów o PSEUDOFACECIKU:))) Część z nich może omawiać je, analizować, a nawet wymieniać poglądy, czy ironizować za ich udziałem. Nie ma znaczenia czy ironizować będzie dotyczyć bohatera czy autora…ma pobudzać myślenie, ma prowokować, MA NIE BYĆ NUDNO…
Odbijanie piłki też nie jest ną intencją, w dowód tego oświadczę, iż posty o PSEUDOFACECIKU nie są kierowane do Niego, a o Nim…najbardziej "dosadne" są zabezpieczone hasłem, znanym tylko najbardziej zaufanym czytelnikom, z których pewna część zasila najbliższe szeregi Pseudo…
Ostatnim podcelem, jest wprowadzenie delikatnego dyskomfortu psychologicznego, wynikającego z tego, że PseudoGuy nigdy nie wie-KTÓRY ZE WSPÓŁPRACOWNIKÓW, czytuje o nim, który poglądy potwierdza, który neguje, kto jest sprzymierzeńcem a kto ukrytym wrogiem?
Jeśli lektura moja powoduje zmianę poglądów, czy choćby chwilę zadumy, cała przyjemność po mojej stronie, jeśli kogoś to mierzi, może sobie wejść na bardziej intratne dla niego pod względem atrakcyjności merytorycznej, np strony porno…czasem…dla niektórych jedyna merytoryczna treść, jaką ogarniają mózgiem…hehehe…więc…jak głosi pewne stare, polskie porzekadło :"kłaniam się nisko, po samo PSEUDOFACECIKOWE piździsko"

roko
Wysłane z mojego HTC HD2

Mój Portret Psycho…deliczny Według Kartofla


Wysłane z mojego HD2

Radio „MA RYJA” I Jego Wujek Kierownik KokoRoko


Szczęść Maderfakers !!! Witom !!! Ja sem PADRE WUJEK KIEROWNIK KOKOROKO. Maj Station have a bardzo głodny ryj…his very very hungry !!! U mienia dieńgi…mało !!!, mało !!! I jeścio MAŁO !!! Maj hends is MEDICINES FOR ANY PROBLEMO…FOR YOU, AND YOU, AND fuckin shit U…2…I love krowe, wszystkie sjestry, und wsjech braci…KAŻDEWO CZŁEKA, KTÓRY MI WPŁACI !!! Jestem lekarstwo na wsjo…na zgagę, wściekliznę dupy, nadmiar owłosienia, i everyone horubsko !!! Wsjech darczyńców, katoryj chce pomoż w life naaszjewo redijo, und aby nasz beautyful, wonderful PADRE kupiłsja NEW CAR…skromnyj HAMIER…plizz wpłacić dużo, dużo, całą furę money w nasz kont, na numier:

42 1140 2004 0000 3602 3056 2590

Don’t be przestrach…nic nie bojsja !!!
Much money=lepsze zdrówko !!!
Zdjes spakojna…adin…dwa…tri…

„Święty Albert” Na Relaksie (opublikowano za zgodą pozującego)


Wyslane z mojego HTC HD2

To Było Jak Pierwsza Koka ! Sex Przy Tym To Rutynowe Manewry !


Kilka dni temu, a dokladnie w sobotę, o godzinie 21.35, doświadczylem w końcu na własnej skórze, czegoś o czym słyszałem od dziecka. Stałem na przystanku, nic nie zwiastowało niczego bardziej dramatycznego oprócz przelotnego deszczyku, na poziomie średnim. Doszło dwóch, mocno skacowanych gości. Nagle niebo zrobiło się czarne po sam horyzont. Jeden do drugiego: „Eeee, zobaczysz, nie będzie padać…pokropi trochę i tyle”. Po chwili dodaje: „teraz jakbym zajebał kielicha…to…” Na ich twarzach widać było mocne „przepracowanie”. Gdy zaczęły się wyładowania-zupełnie bez żadnych  grzmotów-w chmurach, ten sam z uśmiechem mówi do kompana: „co Ty taki strachliwy? Przecież to tylko jakiś HUJ, tam na górze siedzi i robi nam zdjecia” Spojrzałem w prawo, w dół ulicy. Zwykle gdy spoglądam w tę stronę, widać około dwustu metrów prostej drogi, później jest ostry skręt w lewo, więc dla widoku obserwatora z miejsca, w którym stałem, droga się kończy, ale widać domy i zakręt. Tym razem jednak było inaczej, nie było domów, zakrętu, tylko jakaś dziwna pustka. Przyjrzałen się dokladniej, okazało się, że tuż przed zakrętem wisi w powietrzu coś w rodzaju jakiejś dziwnej kurtyny, odgradzając zakręt od tego co jest tuż przed nim. Mimo iż dwieście metrów dalej-czyli tu gdzie stałem nie spadła ani kropla deszczu, tam była już ŚCIANA WODY!!! jak tafla szkła, która zmierzała w naszą stronę w tempie zastraszającym…dało się zauważyć że zbliża się to niczym fala uderzeniowa. Zdążyłem w pospiechu wyjąć kurtkę przeciwdeszczową…ledwo założyłem na siebie, obserwując to coś w pospiechu wyciągając kaptur, zacząłem zapinać się pod samą szyję i nagle…JAK…ZAJEBAŁO… !!! Coś niesamowitego! Wrażenie było takie, jakbym, niby JACKAS, rozpędził się sprintem i rzucił na pionową ścianę-plackiem! Widok też był zajebisty. W przyszlym roku będę miał cztery dychy…to zastanawiające…ile życia musi człowiek czasem przejść, aby pewne jego, zdawałoby się prozaiczne aspekty, uznać za niebywałe. A tak poważnie-jeśli ktoś będzie miał kiedyś okazję…gorąco polecam! W żadnym wypadku nie chować się nigdzie! Przyjąć to na klatę:)Bez względu na to jak prozaiczne jest wrażenie, którego doświadczasz, jesli to pierwsze w zyciu, to dla mózgu ludzkiego jest to wprost mistyczne. To było prawie jak pierwsza koka. Seks przy tym to manewry rutynowe, przed którymi podjarany jesteś na maxa, w trakcie jest normalnie, a pod koniec masz już większą ochotę aby zasiąść do kompa lub obejrzeć dobre kino, niż na kontynuację. To trwało kilka sekund, po którychrównież miałem mokro, i to w dodatku dosłownie WSZĘDZIE. Orgazm-normalka, a czegoś takiego można naprawdę wystraszyć!

Antymateria, Ujemna Energia, Nową Nadzieją Na Dotarcie Do Alfa Centauri W 40 Lat.


Jak usłyszałem w dzisiejszym wydaniu Science…jeśli wstrzykniemy w uran antymaterię i wszystko rozpieprzymy jakąś eksplozją, uzyskamy ciąg o sile zdolnej do rozpędzenia statku kosmicznego, do prędkości równej połowie prędkości światła. To pozwoliłoby dotrzeć do A C w 40 lat. Potrzeba do tego tylko 12 gram antymateri, to niespełna 4 kostki cukru… Problemem jest jednak konieczność stworzenia na statku sztucznej grawitacji, ponieważ ciało ludzkie powyżej sześciu miesięcy zaczynają odczuwać pierwsze powikłania. Jest też inna alternatywa…zamiast lecieć gdziekolwiek, wytwarzamy olbrzymią bańkę energetyczną, i statek w zasadzie nie porusza się, to przestrzeń zostaje od strony dziobu ściśnięta, s za statkiem rozciągnięta, więc to Alfa przybliża się do nas…przyblizamy cel, zaginając czasoprzestrzeń. Można śmiało powiedzieć-PRZYBLIŻAMY KOSMOS. To mi się podoba…ale w tym przypadku potrzebujemy sporo ujemnej energii…nie potrafimy jeszcze niestety wytwarzać takich ilości energii ujemnej. Obydwie teorie są ciekawe. Druga nawet jeszcze bardziej niż pierwsza, ponieważ zakłada "przemieszczanie się" z prędkością nadświetlną. Są więc dwiema, najbardziej odpowiednimi technologiami w dziedzinie alternatywnych napędów, pozwalających na wnikliwszą eksploatację chociażby tylko naszej galaktyki, skoro pozostałe 499 mld jest i tak zbyt daleko. I to nawet gdybyśmy mogli być szybsi od światła. Program, w którym przedstawiono te teorię, prowadził Michio Kaku, jeden z wybitniejszych umysłów…autor mojej ulubionej książki "Dalej Niż Einstein"-gorąco polecam…książka opisuje teorię superstrun.

Wysłane z mojego HTC HD2

Łach Spajk, Ania W Plecaku I Niespodziewana Wjazdka Do Zuli.


Od początku dnia…COŚ wisiało w eterze. Wprawdzie umówiony bylem wyłącznie na przejęcie ANI, lecz tuż po zapakowaniu Jej do plecaka, pojawiły się nowe cele. Spajk dał dupy na całej linii co spowodowało mą frustrację całą otaczającą rzeczywistością. Gdy przed piętnastą, całkowitą kontrolę nad mym bytem przejął Cartoon NetWORK, dość wcześnie razem z Zulą dotarliśmy do sedna zaprzątających nasze mózgi intencji. Już przed wyjściem dokonaliśmy degustacji przesyłki, dostarczonej kilkanaście minut wcześniej. Po sprawnej logistycznie akcji zamknięcia, wyruszyliśmy Czerwonym Szerszeniem w kierunku Stolicy Bajek. Małe zakupy i…już byliśmy przy Okrągłym Stole. Sprawnie kręcone lolki robiły swoje a my degustowaliśmy płyny o aromatach tequili oraz orzecha. Całkiem niespodziewana wjazdka do Zuli, okazała się miłym zwieńczeniem podłego dnia. Szkoda tylko, że obsługujące mój "motor" baterie, wyładowały się w najmniej oczekiwanej chwili, zupełnie nagle oraz właśnie gdy nie byłem w posiadaniu dodatkowego zasilania, lub chociażby ładowarki. Podczas powrotnego czarteru nie kumałem wogóle bazy…dobrze, że żyjemy w praworządnym systemie, w którym każdy obywatel może czuć się w pełni bezpiecznie…nawet ok drugiej w nocy…:) ale było warto, hehehe…ostatnimi czasy coraz trudniej spotkać KOGOKOLWIEK, z kim można byłoby pogadać na każdy temat, w taki sposób, jak z Zulą…hehehe… Dziś po południu rownież spotkała mnie miła niespodzianka w postaci zaproszenia przez dwie przemiłe niewiasty, które szaleją gdzieś…samotnie… Mam nadzieję, że wybaczą mi mą dzisiejszą niedyspozycję, potwierdzając słuszność zasady "…co się odwlecze, to nie uciecze…".

Wysłane z mojego HD2

Bellgrad-Śmieszny Motorniczy


W Bellgradzie "jeździ" pewien żałosny MOTORNICZY…takie huhro, metr pięćdziesiąt w kapeluszu, sine łapy, gały wytrzeszczone jak u ropuchy…tembr głosu-solidnie zjebany…arbuzy dwa dźwiga pod swoimi śmierdzącymi pachami…sami klienci nie bardzo chcą z nim gadać…taki zwykły kawałek buca, z wyjebanym w kosmos ego, oraz patentem na nieomylność, z zatkanymi NA STAŁE uszami, dość skutecznie izolującymi od wszelkich docierających dźwięków ZATYCZKAMI. Wielce inteligentny, tego nie można mu ująć…no ale nie każdy przecież ma szanse nabycia tak prawidłowych wzorców w dzieciństwie…przecież nie każdy z nas miał okazję dostać…dojrzewać, pod nadzorem specjalnie powołanej do tego celu, ustawowo, zawodowej, instytucji wychowawczej oraz elitarnej uczelni-w jednym…jak chociażby :Father Big Gigolo Academy, Escape Mama Jama School itp…i tak jeździ sobie…popapraniec…jeździ…jeździ…ale w końcu kiedyś wyjeździ…i wyłapie…jednego, bo…więcej na Niego, to zdecydowanie zbyt wiele…a wtedy składzik, którym powozi, może z torów wyskoczyć…to raczej nie kwestia tego czy to będzie miało miejsce, a bardziej KIEDY SIĘ WYDZRZY ??? takie huhro…takie dno…jak zresztą niektórzy współpracownicy mawiają o Nim…wszyscy tam nadają, że nawet wśród własnego rodzeństwa poważania nie ma…na twarzy grymas wiecznego zatwierdzenia…podobno jest jakiś do tego nie do końca hetero…śmieszny ludzik…kilka razy miałem okazję widzieć to mierne zjawisko…tę hybrydę…ropuchy ze świńskim penisem…nic ciekawego…nie polecam…

Wysłane z mojego HTC HD2

Prawda Bywa Zaskakująca…W Lutym Będę Miał Czwórkę Z Przodu, A Dopiero Dziś Dowiaduję Się, Że Lubię Pe…ać :)…Ostra Sprawa…Czyli „Pooojeeechanie Pooo Baaandzieee”:))))))))


Wysłane z mojego PEDALSKIEGO HD2 !!!