To Było Jak Pierwsza Koka ! Sex Przy Tym To Rutynowe Manewry !


Kilka dni temu, a dokladnie w sobotę, o godzinie 21.35, doświadczylem w końcu na własnej skórze, czegoś o czym słyszałem od dziecka. Stałem na przystanku, nic nie zwiastowało niczego bardziej dramatycznego oprócz przelotnego deszczyku, na poziomie średnim. Doszło dwóch, mocno skacowanych gości. Nagle niebo zrobiło się czarne po sam horyzont. Jeden do drugiego: „Eeee, zobaczysz, nie będzie padać…pokropi trochę i tyle”. Po chwili dodaje: „teraz jakbym zajebał kielicha…to…” Na ich twarzach widać było mocne „przepracowanie”. Gdy zaczęły się wyładowania-zupełnie bez żadnych  grzmotów-w chmurach, ten sam z uśmiechem mówi do kompana: „co Ty taki strachliwy? Przecież to tylko jakiś HUJ, tam na górze siedzi i robi nam zdjecia” Spojrzałem w prawo, w dół ulicy. Zwykle gdy spoglądam w tę stronę, widać około dwustu metrów prostej drogi, później jest ostry skręt w lewo, więc dla widoku obserwatora z miejsca, w którym stałem, droga się kończy, ale widać domy i zakręt. Tym razem jednak było inaczej, nie było domów, zakrętu, tylko jakaś dziwna pustka. Przyjrzałen się dokladniej, okazało się, że tuż przed zakrętem wisi w powietrzu coś w rodzaju jakiejś dziwnej kurtyny, odgradzając zakręt od tego co jest tuż przed nim. Mimo iż dwieście metrów dalej-czyli tu gdzie stałem nie spadła ani kropla deszczu, tam była już ŚCIANA WODY!!! jak tafla szkła, która zmierzała w naszą stronę w tempie zastraszającym…dało się zauważyć że zbliża się to niczym fala uderzeniowa. Zdążyłem w pospiechu wyjąć kurtkę przeciwdeszczową…ledwo założyłem na siebie, obserwując to coś w pospiechu wyciągając kaptur, zacząłem zapinać się pod samą szyję i nagle…JAK…ZAJEBAŁO… !!! Coś niesamowitego! Wrażenie było takie, jakbym, niby JACKAS, rozpędził się sprintem i rzucił na pionową ścianę-plackiem! Widok też był zajebisty. W przyszlym roku będę miał cztery dychy…to zastanawiające…ile życia musi człowiek czasem przejść, aby pewne jego, zdawałoby się prozaiczne aspekty, uznać za niebywałe. A tak poważnie-jeśli ktoś będzie miał kiedyś okazję…gorąco polecam! W żadnym wypadku nie chować się nigdzie! Przyjąć to na klatę:)Bez względu na to jak prozaiczne jest wrażenie, którego doświadczasz, jesli to pierwsze w zyciu, to dla mózgu ludzkiego jest to wprost mistyczne. To było prawie jak pierwsza koka. Seks przy tym to manewry rutynowe, przed którymi podjarany jesteś na maxa, w trakcie jest normalnie, a pod koniec masz już większą ochotę aby zasiąść do kompa lub obejrzeć dobre kino, niż na kontynuację. To trwało kilka sekund, po którychrównież miałem mokro, i to w dodatku dosłownie WSZĘDZIE. Orgazm-normalka, a czegoś takiego można naprawdę wystraszyć!

Antymateria, Ujemna Energia, Nową Nadzieją Na Dotarcie Do Alfa Centauri W 40 Lat.


Jak usłyszałem w dzisiejszym wydaniu Science…jeśli wstrzykniemy w uran antymaterię i wszystko rozpieprzymy jakąś eksplozją, uzyskamy ciąg o sile zdolnej do rozpędzenia statku kosmicznego, do prędkości równej połowie prędkości światła. To pozwoliłoby dotrzeć do A C w 40 lat. Potrzeba do tego tylko 12 gram antymateri, to niespełna 4 kostki cukru… Problemem jest jednak konieczność stworzenia na statku sztucznej grawitacji, ponieważ ciało ludzkie powyżej sześciu miesięcy zaczynają odczuwać pierwsze powikłania. Jest też inna alternatywa…zamiast lecieć gdziekolwiek, wytwarzamy olbrzymią bańkę energetyczną, i statek w zasadzie nie porusza się, to przestrzeń zostaje od strony dziobu ściśnięta, s za statkiem rozciągnięta, więc to Alfa przybliża się do nas…przyblizamy cel, zaginając czasoprzestrzeń. Można śmiało powiedzieć-PRZYBLIŻAMY KOSMOS. To mi się podoba…ale w tym przypadku potrzebujemy sporo ujemnej energii…nie potrafimy jeszcze niestety wytwarzać takich ilości energii ujemnej. Obydwie teorie są ciekawe. Druga nawet jeszcze bardziej niż pierwsza, ponieważ zakłada "przemieszczanie się" z prędkością nadświetlną. Są więc dwiema, najbardziej odpowiednimi technologiami w dziedzinie alternatywnych napędów, pozwalających na wnikliwszą eksploatację chociażby tylko naszej galaktyki, skoro pozostałe 499 mld jest i tak zbyt daleko. I to nawet gdybyśmy mogli być szybsi od światła. Program, w którym przedstawiono te teorię, prowadził Michio Kaku, jeden z wybitniejszych umysłów…autor mojej ulubionej książki "Dalej Niż Einstein"-gorąco polecam…książka opisuje teorię superstrun.

Wysłane z mojego HTC HD2