Pdeudofacecik I Jego Publiczna Manifestacja Artyzmu, Czyli Złożoności Elokwencji, Patologii Rodzinnej, Oraz Pos iadania Dwóch Lewych Sinych Łap itp…


Cel osiągnięto…prowokacja zadziałała…eksperyment OTWARTY !!!
Dziś z rańca dostałem sms, w odpowiedzi na post KOMUNIKAT DLA SERBSKIEJ PARTYZANTKI

Oto treść:
"Wielkie dzięki pseudopizdoartysto, ale nie skorzystam z poczytania wypocin pizdy dziecioroba, który nie potrafi utrzymać nawet swoich bachorow, ale życzę powodzenia pseudopizdo, może ktoś cię doceni."

Autor : Pseudofacecik

W nawiązaniu do powyższego, poruszającego wręcz przejawu salonowej pseudokurtuazji, nasuwa się pytanie:
CZY JESTEM PSEUDO…?
Teza:
Tak…z całą pewnością jestem PSEUDO…
Jestem PseudoRobolem, ponieważ nie zwykłem nabijać kabzy nygusom takim jak PSRUDOFACECIK, piastującym gównianą funkcję, niewymagającą ani chęci do pracy ani predyspozycji, jak również kwalifikacji, przemawiających się choćby w kompetencjach logistyki, etyki zawodowej, czy fundamentalnym, WYMAGANYM TUTAJ poziomie kultury osobistej…,którego w zasadzie nie ma, więc zupełnie niezasadnym byłaby jakakolwiek polemika w tym temacie.
Analizując pozostałe paradygmaty cytowanej na początku niniejszego wpisu, wylewności autofrustracji Psedofacecika, nie powinniśmy tutaj stanowczo piętnować opisywanej jednostki, ponieważ zachowania takie jak JEDYNY MOŻLIWY DO WRAŻENIA PRZEZ NIĄ TON cytowanego elaboratu, są niczym innym jak wynikiem genezy jej rozwoju psychicznego, okresu dzieciństwa, jej dojrzewania, nabywania oraz utrwalania wzorców, filtrów postrzegania rzeczywistości oraz wszelkich innych aspektów kształtowania osobowości jednostki, które przybliżyć może choćby takie źródło jak PSYCHOPATOLOGIA ŻYCIA CODZIENNEGO autorstwa Z. Freuda, do którego odsyłam zainteresowanych. Z uwagi na znane fakty z życia, mogące mieć tu kluczową rolę w kształtowaniu osobowości w/w jednostki, a także chęć a w zasadzie POTRZEBĘ ich publicznej manifestacji, w obecności osób trzecich…co zdarzało się…potwierdza przyczynowość takiego zachowania, ale również jest dowodem dezawuowania przez tę jednostkę faktów…ucieczki…odsunięcia negatywów od siebie, z jednoczesnym obciążeniem nimi osoby, której argumentów, tez, czy innych sugestii nie POTRAFI W ŻADEN INNY SPOSÓB odeprzeć, odsunąć, czy zweryfikować i potwierdzić…wogóle zrozumieć. Jedyną rozsądną i skuteczną metodyką działania w pojmowaniu wymienionej jednostki, w takiej sytuacji, jest bezpardonowe tzw "ODBICIE PIŁECZKI" na poziomie DNA, które to zresztą w omawianym przypadku potwierdzają osoby z najbliższego otoczenia. Dementują następne zarzuty wobec mnie, pozwolę sobie bez cienia fałszywej ironii oświadczyć, iż nie odczuwam potrzeby pieprzenia wszystkich sąsiadek w klatce, jak również spieprzania na inny kontynent, w celu zaspokojenia budżetu, więc po pierwsze Z UTRZYMANIEM jest u mnie całkiem HALO, a jeśli przybliżę pewne fakty czytelnikom mojego blogu, sami obiektywnie ocenią kto tu jest BACHOREM, a pozwolę sobie postawić tu następną tezę, iż statystyki będące na poziomie nie niższym jak 100 wejść dziennie, w porywach do 400, to całkiem dobry wynik jak na niekomercyjny blog, zapewniający zarówno obiektywną ocenę opisanych w nim spraw, jak i właściwe, satysfakcjonujące mnie ICH nagłośnienie. Wyłączył bym z tego wszystkiego poruszanym, w cytowanym na początku szambie aspekt ODCZUWANIA PRZEZE MNIE POTRZEBY DOCENIENIA MNIE…kolejny błąd w myśleniu, postrzeganiu rzeczywistości, i jej interpretacji-nie odczuwam takowej potrzeby 🙂 nie twierdzę JAK TY SAM O SOBIE że jestem NAJ…ale z drugiej strony, ani nie zamieszkują moją głowę kompleksy wynikające zr świadomości tego czego mi brak, jak również w całkowitej równowadze z tym, czuję się ogólnie ujmując-WYSTARCZAJĄCO DOWARTOŚCIOWANY, więc cel prowadzenia tego blogu jest zupełnie w niezrozumiały dla Ciebie sposób ZUPEŁNIE INNY. Celem pewnych publikacji jest zwykła prowokacja, której NIEKTÓRE JEDNOSTKI ULEGAJĄ, inne NIE, lub wywołanie jej wymaga ode mnie większego nakładu pracy. Im więcej muszę jej włożyć, im trudniejszy do sprowokowania CEL, tym osiągnięcie jego daje większą satysfakcję. W tym przypadku wystarczył jeden post, jeden mail i jeden sms, który trafił w tej samej chwili do wszystkich, znajdujących się w mojej książce pod opisem Belgrad. Twoja odmierzała odpowiedź była celem, osiągnąłem go, bez większego trudu, "…JA…WIEDZIAŁEM ŻE TAK BĘDZIE…":)))
Ale nie ukrywam też drugiego DNA niniejszego eksperymentu…do ilu osób poleciał wspomniany es…? Tylko ja to wiem…nawet każda z tych osób nie jest w stanie z osobna tego określić…nie wszystkie z pewnością przyznają się do tego, lub nie każda z nich ma poprostu ochotę to poruszać. Ale natura człowieka jest potwornie zakręcona…nawet Ci niechętnie wypowiadających się w temacie otrzymania w/w esa, czy nawet zaprzeczający, mogą być w rzeczywistości od dzisiaj najczęstszymi czytelnikami wpisów o PSEUDOFACECIKU:))) Część z nich może omawiać je, analizować, a nawet wymieniać poglądy, czy ironizować za ich udziałem. Nie ma znaczenia czy ironizować będzie dotyczyć bohatera czy autora…ma pobudzać myślenie, ma prowokować, MA NIE BYĆ NUDNO…
Odbijanie piłki też nie jest ną intencją, w dowód tego oświadczę, iż posty o PSEUDOFACECIKU nie są kierowane do Niego, a o Nim…najbardziej "dosadne" są zabezpieczone hasłem, znanym tylko najbardziej zaufanym czytelnikom, z których pewna część zasila najbliższe szeregi Pseudo…
Ostatnim podcelem, jest wprowadzenie delikatnego dyskomfortu psychologicznego, wynikającego z tego, że PseudoGuy nigdy nie wie-KTÓRY ZE WSPÓŁPRACOWNIKÓW, czytuje o nim, który poglądy potwierdza, który neguje, kto jest sprzymierzeńcem a kto ukrytym wrogiem?
Jeśli lektura moja powoduje zmianę poglądów, czy choćby chwilę zadumy, cała przyjemność po mojej stronie, jeśli kogoś to mierzi, może sobie wejść na bardziej intratne dla niego pod względem atrakcyjności merytorycznej, np strony porno…czasem…dla niektórych jedyna merytoryczna treść, jaką ogarniają mózgiem…hehehe…więc…jak głosi pewne stare, polskie porzekadło :"kłaniam się nisko, po samo PSEUDOFACECIKOWE piździsko"

roko
Wysłane z mojego HTC HD2