e-PET


Stosuję od 16.12.2010 od godz 13.30…
Wcale nie „ciągnie” się ciężko, z większym oporem niż analog, ale jest ok…ogniwa zasilające działają bez zarzutu, ładowałem tylko raz a w użyciu już jest trzeci dzień.
Atomizer sprawia wrażenie solidnego, nie płata żadnych figli. W poniedziałek zamierzam dokupić już nie same kartridże lecz liquid w płynie do napełniania zużytych „ustników”. Na dzień dzisiejszy wszystko jest ok.
W moim Przypadku Działa…jak dotąd… Od w/w daty, oraz godziny a więc już prawie trzeciej doby, nie zapaliłem ani jednego tradycyjnego papierosa, nie pociągnąłem nawet ani jednego maszka z tradycyjnego „analoga”
Jest tu dawka nikotyny, więc aspekt zaspokojenia głodu nikotynowego jest rozwiązany.
Pet świeci…”dymi”, więc aspekt zaspokojenia odruchu palenia, jest również jasny.
Z uwagi na brak w e-papierosie procesu spalania (ponieważ to co wdychamy i wydmuchujemy jest w zasadzie parą wodną powstałą w skutek rozgrzania liquidu-płynu… do temperatury 180 stopni, w przestrzeni zwanej w tym urządzeniu atomizerem) nie powstają tu substancje smoliste, więc te najbardziej szkodliwe podczas palenia papierosa.
Mam jednak wrażenie, że apetyt jednak nieco wzrósł…pomimo zaspokojenia mojej potrzeby sięgania po szluga, nawet po butelce piwa, wypitego duszkiem-co specjalnie przetestowałem dzisiaj, właśnie w tym celu spożywając 0,5 l ulubionego napoju chmielowego, w czasie krótszym niż nakazuje przyzwoitość. Częściej sięgam po przekąski, choć nie tak często jak podczas prób całkowitego odstawienia papierosów, co sugerowałoby, iż największą blokadą apetytu podczas palenia „analogów” są jednak substancje smoliste, lub działa tu w pewnym stopniu jakiś mechanizm autosugestii…
Jednak co by nie pisać…skoro zastępuje to w moim przypadku zwykłego papierosa, usypia skutecznie chęć ZAJARANIA „analoga”, która nieraz, podczas prób rzucenia, przeobrażała się w groźną nawet dla otoczenia NERWICĘ i przepotężne impulsy WKURWIENIA, to z całą pewnością stawiam tezę, iż jest to dla mnie ZAJEBISTE ROZWIĄZANIE. Jeśli dodamy,że wypadł mi również z pyska KAPEĆ, nie odczuwam po nocach, potężnego łaknienia na płyny, oraz to, że mogę sobie to coś wyjąć i „JARAĆ” wszędzie tam gdzie zwykły ŚMIERTELNIK-PALACZ-ANALOG nie może, bo nie wypada lub blikują Go ustawy, rozporządzenia czy przepisy wewnętrzne…mogąc zaciągać się w samolocie, kinie, szpitalu, sklepie…to…raczej wolę pozostać przy tym niż przy analogach.
Gdyby udało mi się utrzymać obecny stan rzeczy w sensie intensywności stosowania, częstotliwości sięgania po e-peta, nie licząc samego kosztu urządzenia, miesięczny koszt delektowania się parą wodną, imitującą dym papierosowy…a może ona mieć różne smaki, dostępne są wkłady o smakach zarówno owocowych jak i markowych papierosów jak np MARLLBORO, wyniósłby mnie 20 x taniej 🙂
Zostaję więc przy e-szlugu…jeśli bez problemu przetrwam SYLWESTER, będzie można mówić o prawdziwym sukcesie, ponieważ na dzień dzisiejszy wiem, iż po piwie e-pet WYSTARCZA MI…jak jednak będzie podczas nocy sylwestrowej, na którą przewidujemy nie tylko piwo i VODKE ???…poczekamy, zobaczymy…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.