Lady Pank-„Zabij To2”


Słucham Lady Pank od początku…pamiętam…gdy powiedziałem Tacie, że chcę ich pierwszą płytę…że wszyscy w szkole będą mi zazdrościć…nie chodziło o zazdrość…o poczucie wyższości…chodziło mi o możliwość wysłuchania wszystkich utworów…choć tak na prawdę znałem już 99% z tej płyty…ale to były inne czasy, nie było netu…płyty wychodzące w USA można było posłuchać albo po roku w Wieczorze Muzycznym w radio, albo sprowadzić nielegalnie…poza tym nie wszystkie truck-i z pierwszej płyty LP były grane w radio…chciałem je wszystkie wysłuchać, ponieważ wiedziałem, że to jest TO,czego ja w życiu oczekuję od muzyki…Mój Tata kupił mi tę płytę na Górniaku w Łodzi…powiem tak…znam Lady Pank od podszewki…teksty…wszystkie linie…wszystkie akcenty…wszystkie nuty J.B. … akompaniamentu i solo…wszystkie je mogę zagrać i zanucić o każdej porze nocy i dnia…uwielbiam nawet ten drugi skład, choć STASIAK, MŚCISŁAWSKI…SZLAGA…to była prawdziwa MAGIA…dwa razy spotkałem się z NIMI…raz jako gnojek na przedstawieniu JACEK I PLACEK w Łodzi w hali sportowej…drugi raz chyba w PABIANICACH, gdy robiłem backline PROLETARYAT-u…ale nie o to chodzi…chodzi o to, że słuchając wszystkich ICH dokonań…nie tylko płyt…słuchając teraz płyty OHYDA…wnikliwie wsłuchując się w dźwięki ZABIJ TO cz2, który to utwór zawsze, albo przeważnie przerzucałem…dochodzę do wniosku, że tylko ten, kto potrafi w wieku dwudziestu lat, zagrać takie dźwięki jak właśnie Janek w tym przerywniku, może być z siebie dumny…może uważać się za muzyka spełnionego…to jest TO, czego 99% gitarzystów nie posiada, czyli ten FEELING…na samym początku kariery zagrał coś, czego większość nawet nie liźnie…później potwierdził to wielokrotnie…kocham GO…to jest to, czego w muzyce…w rytmice…w melodyce…kocham najbardziej…trafił w sedno, i ja MU za to dziękuję.

Sentencja Na Łik…


Kara, karą być musi…cofnąć jej nie powinno się…dlatego dziś mocne PÓŁ, w najlepszej ze wszystkich okoliczności-czyli w samotności…jutro Kliczko…smutno-smętne telefony z wczoraj i nie tylko, nie mają szansy na przekroczenie horyzontu zdarzeń, kręgu moich zainteresowań…tak więc…sprawy hospitalizacji…jej przyczyn, a również skutków, nawet skrajnie dotkliwych, nie zajmują mego umysłu w ten weekend Rasowy Bułgar nie przekonuje mnie swymi odruchami kłamstwa, oraz pseudointeligentnymi wywodami o Jerrym…liczę na ciężki nokaut w wykonaniu Czarnucha, najdalej w trzeciej rundzie, a niedziela…na relaksie…!

Wysłane z mojego HTC