Wrzuta


W tym szczególnym przededniu, czegoś…wydawałoby się być cudownym, pragnę złożyć pretendentowi najszczersze kondolencje, ale i paradoksalnie „mówiąc”, wyrazy podziękowania, ponieważ nie ma to jak trafić pod pręgierz, jednocześnie będąc wybawcą…ofiarodawcą wolności, niezależności, spokoju ducha, jak i również komfortowego poczucia czystości i  zdrowia ciała…w każdym aspekcie 🙂

Aforyzmy


Mężczyźni wolą blondynki, gdyż uważają, że brunetki są inteligentniejsze i przez to bardziej niebezpieczne…
Mężczyźni są szalenie nielogiczni – twierdzą, że wszystkie kobiety są takie same. Lecz to nie przeszkadza im ciągle je zmieniać…
Wierność – wykluczenie konkurencji…
Są mężczyźni, którzy mają to na co zasłużyli. inni pozostali kawalerami…
Kobieta wierzy, że 2+2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę…
Tak czy inaczej żeń się, jeśli znajdziesz dobrą żonę, będziesz szczęśliwy, jeśli złą – zostaniesz filozofem.

Jak Rozumieć Ujawnioną Przez Wikileaks Korespondencję Agencji „Stratfor” Na Temat Katastrofy Smoleńskiej? (źródło: www.wpolityce.pl)


Jakiś czas temu portal Wikileaks ujawnił rzekomą wymianę korespondencji na temat katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku w 2010 r między pracownikami agencji wywiadowczej „Stratfor” Fredem Burtonem i Markiem Papicem.

Sprawa została odnotowana przez media, ale mam wrażenie, że wnioski, jakie wyciągnięto przeinaczają sens tej informacji. Osobną kwestią jest próba odpowiedzi na pytanie, czy ujawniona korespondencja jest prawdziwa i czy Wikileaks jest wiarygodnym źródłem tego typu informacji? A jeśli tak, to czy źródła ekspertów „Stratforu” dostarczyły sprawdzonych informacji czy też przekazały trochę prawdy, trochę domysłów, przyczyniając się do większego zamętu informacyjnego ?

Powołując się na słowa Sergieja Trietiakowa, rosyjskiego szpiega, który przeszedł na stronę Amerykanów, Fred Burton stwierdził, że Rosjanie celowo uniemożliwili polskiemu samolotowi lądowanie 10 kwietnia 2010 r. Rosjanie opierając się na analizie działalności prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego mieli dojść do wniosku, że albo zmusi pilotów do lądowania, albo samolot będzie zmuszony wylądować gdzie indziej, co zakłóci przebieg uroczystości katyńskich.

Mark Papic odpowiedział, że ma potwierdzenie tej informacji także z własnego źródła. Była to jedna z hipotez, jaką uzyskał. Dodaje, że intencją Rosjan nie było zabicie prezydenta Kaczyńskiego, lecz utrudnienie mu życia przez zmuszenie do lądowania w Mińsku, co uniemożliwiłoby mu wzięcie udziału w uroczystościach w Katyniu. Ale piloci zdecydowali się lądować i doszło do katastrofy.

Wymiana emaili miała mieć miejsce 22 kwietnia 2010 r., a więc niecałe dwa tygodnie po zdarzeniu. Dzisiaj wiemy już znacznie, znacznie więcej.

Wiemy na przykład z całą pewnością, że piloci Tu-154M nie lądowali. Wiemy również, że rosyjscy kontrolerzy ściągali polski samolot do wysokości 100 metrów na rozkaz gen. Władimira Benediktowa z Moskwy. O gen. Benediktowie i jego związkach z Putinem oraz światem przestępczym napisała jakiś czas temu „Gazeta Polska Codziennie”.

Nieliczni dziennikarze, którzy komentowali tę wymianę emaili ekspertów „Stratforu” na temat katastrofy smoleńskiej, wyciągali przeważnie jeden wniosek: Rosjanie może i świadomie chcieli zakłócić przebieg uroczystości katyńskich, ale nie chcieli zabić. Sęk w tym, że tak twierdzi tylko anonimowe źródło Papica. Kiedy już jednak połączyć jego hipotezy z hipotezami Siergieja Trietiakowa, na które powołuje się Burton, wyłania się zupełnie inny obraz.

Otóż, Rosjanie rzekomo mając gotową charakterystykę prezydenta Lecha Kaczyńskiego liczyli na to, że zmusi pilotów do lądowania. Wiedząc to postanowili celowo mu to utrudnić. Gdyby się nie udało, miał wylądować w Mińsku.

Jednym słowem, Rosjanie zakładali, że polski samolot może się rozbić. A zatem można powiedzieć, że według słów byłego rosyjskiego szpiega Rosjanie chcieli zabić polskiego prezydenta. A gdyby im się to nie powiodło, to przynajmniej zakłóciliby ważne dla Polaków uroczystości w Katyniu. I tak należy rozumieć tę wymianę e-mailową ekspertów agenci wywiadowczej „Stratfor”.

Potwierdzają to słowa Sergieja Tretiakowa, przywołane przez Burtona, które chyba umknęły uwadze:

Reportedly, the Russians have similar plans (scenarios) for other foreign leaders that can be pulled off the shelf if desired by Putin/FSB.

Sergiej Trietiakow, jeden z najwyżej uplasowanych szpiegów rosyjskich w USA (który pracował na oficjalnym stanowisku przy ONZ w Nowym Jorku pod Sergiejem Ławrowem, obecnym ministrem spraw zagranicznych FR), w 2000 r. przeszedł na stronę Amerykanów. Ujawnił wiele tajemnic rosyjskiego wywiadu SVR, między innymi w książce autorstwa Pete’a Earley’a „Comrade J”.

Sergiej Tretiakow zmarł na początku czerwca 2010 r. na Florydzie, gdzie mieszkał z żoną (podobno sąsiedzi wiedzieli doskonale, ze jest byłym rosyjskim szpiegiem – sic!). O jego śmierci żona powiedziała publicznie dopiero w lipcu. Powodem było udławienie się kawałkiem mięsa…

Trietiakow nazywał naiwnymi głupcami tych, którzy uważali, że zimna wojna to już przeszłość. Dla rosyjskich służb specjalnych zimna wojna nigdy się nie skończyła…

Przejście na stronę Amerykanów tłumaczył obrzydzeniem, jakim darzył ekipę Władimira Putina i chęcią zapewnienia bezpiecznej przyszłości swojej rodzinie. Jego żona ujawniła fakt jego śmierci, aby – jak twierdzi – przeciąć niezdrowe spekulacje. Co miała biedna zrobić. Musiała chronić rodzinę i siebie… Jej mąż mówił otwarcie, że Rosjanie likwidowali niższych rangą niż on, więc spodziewa się wszystkiego…

Czy jego śmierć miała jakikolwiek związek z ujawnianymi informacjami na temat stylu działania władz rosyjskich? Nie wiadomo. Pozostają domysły.

Aleksander Ścios ocenia ten przeciek Wikileaks jako piętrową rosyjską dezinformację, mającą na celu potwierdzenie wszystkich elementów rosyjskiej propagandy na temat okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jego argumenty są mocne, ale ostateczną ocenę tego, jaka jest prawda, pozostawiam czytelnikom.
(źródło: http://www.wpolityce.pl)

Stella Kornacka-Fotoblog


Photoblog.pl

Ręka Rękę Myje, Czy Przebadać Należy Psychiatrów?


Wolność dla dyrektora więzienia w Sztumie
poniedziałek, 26 marca 2012 19:15
Dyrektor więzienia zabijając osadzonego był niepoczytalny – tak orzekli biegli w sprawie byłego szefa zakładu karnego w Sztumie. Zespół psychiatrów na zlecenie gdańskiej prokuratury badał Andrzeja G. przez kilka miesięcy. Ich orzeczenie oznacza, że były szef więzienia może opuścić oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego

Badania, zdaniem biegłych, wykazały niepoczytalność Andrzeja G. w chwili zabójstwa w październiku ubiegłego roku. To oznacza, że atakując nożem i czterokrotnie nim godząc Józefa S., nie był w stanie rozpoznać znaczenia swoich czynów. Zdaniem psychiatrów niepoczytalność była tylko jednorazowa, a Andrzej G. nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Dlatego, jeśli prokuratura przychyli się do opinii biegłych, były dyrektor sztumskiego więzienia pozostanie na wolności.

W dniu wyborów parlamentarnych w 2011 roku Andrzej G. przyszedł do sztumskiego zakładu karnego, po czym wszedł do celi jednego z więźniów i brutalnie go zaatakował. Podczas przesłuchania przyznał się do winy. Nie wiadomo, co nim kierowało, bo treść listu pożegnalnego, napisanego tuż przed zabójstwem, pozostaje utajniona.

(Źródło-Radio Gdańsk, Maciej Bąk)