M.O.Z.P.P.W.Ł.-Kompleks Golibrody.


Z uwagi na dość ciekawe niekiedy wypowiedzi, duchownych zdawało by się neutralnych, w stosunku do potencjalnych "ofiar", bądź trafniej ujmując, nie tak napastliwych, w swojej misji, nauczania, nawracania, krzewienia wiary katolickiej z premedytacją ocierającą się o upór maniaka, bądź osób świeckich, zdarza się, że w drodze do pracy, słucham czasem stacji radiowej, w której jako jedynej, nie słychać przebojów znanych mi od urodzenia, a tematy niekiedy tam poruszane, i forma w jakiej są emitowane sprawia, że oprócz wymienionego wyżej argumentu braku przebojowości, a i również jakiegokolwiek rozsądnego stopnia umuzykalnienia, na prawdę potrafi zwrócić moją uwagę na siebie. Tak było również i dzisiaj…w każdej stacji leciał jakiś szmelc…gdybym chciał posłuchać muzyki, zawsze mam przy sobie w dobrej jakości ulubioną część, całej swojej płytoteki…w stacji, którą mam na myśli, pewien mądry wydaje mi się człowiek, bo tak brzmiał swoim tembrem, dysponując nienaganną elokwencją, i logicznie zbudowaną merytoryką, nie będąc napastliwym w swojej argumentacji, przedstawiając swoją definicję poziomów, czy też etapów-modlitwy, od SŁOWNEJ, poprzez ROZMYŚLANIE, na KONTEMPLACJI kończąc, spowodował, iż wysłuchałem go do samego końca. Jako następnej pozycji porannego programu tej stacji radiowej, miałem wątpliwy dość zaszczyt dostąpić modlitwy. Aby więc wątpliwości zastąpić pewnością, postanowiłem, zmienić częstotliwość. Jednak zanim to uczyniłem, usłyszałem początek modlitwy, nieznanego mi tytułu. Wiele można mi zarzucić, ale jeśli chodzi o sprawy związane ze wszystkim, czego nie da się określić naukowo, zmierzyć, policzyć, zamknąć we wzory, i co staje się NIEPOZNANYM, przyjmując charakter Boski, należy bezsprzecznie stwierdzić, iż biegłością w tym nie grzeszę. Sakramenty katolickie przyjmowałem w niewiedzy, aż do bierzmowania, które to z pszczyni urzędowych, niezbędne było do uzyskania ślubu, który również wynikał raczej z chęci przeżycia nowej przygody, oraz mojej nieodpowiedzialności, oraz uległości, którą to ówczesna moja narzeczona wypracowała we mnie skutecznie, pod naciskiem swoich rodziców. Przyznaję, że podczas słuchania wspomnianej w radio modlitwy, doznałem ubawu wręcz po pachy, nie bez powodu, nie w przypływie konieczności negowania wszystkiego, co czynił pracujący kiedyś ze mną Angielski Pacjent, nie z powodu mojej szczególnej antypatii do kościoła katolickiego, o czym wiele razy pisałem, podpierając to dość obszernie głęboko przemyślaną, własną argumentacją, i nawet nie z powodu, czy też w celu wyśmiewania się z prowadzącego modlitwę, lub z kościoła, a raczej z tych, do których kierowany był ów przekaz, z przesiąkniętych naiwnością, tępych jak obuch młota fanatyków, czerpiących najwyższego sortu satysfakcję, ze słuchania tak idiotycznie skleconych ze sobą słów, że całość powstała w wyniku tego, merytorycznie zbliżona jest raczej do prozy, wygłaszanej przez stadionowy tłum, brnących z pokorą barana, ze ślepym posłuszeństwem swojemu Bogu, który nosi imię Pan…chylących się ku swojemu upadkowi, bo jak mam domniemam, czasy średniowiecza zaczynają odchodzić do lamusa. Notowania kleru w aspekcie wyników, z których Watykan rozlicza swoich Łowców Chrztów, znacznie spadły, na przestrzeni ostatnich lat, jak podają statystyki, i to wcale nie wyłącznie z powodu coraz głośniejszych incydentów, pedofilii w tym szemranym środowisku, wykorzystań i molestowań seksualnych, które JP 2 skutecznie zamiatał pod dywan, a które to teraz obecny zwierzchnik Sił Jasności, potomek Wehrmachtu, starając się oczyścić autorytet swych owiec, w oczach opinii publicznej, coraz częściej publicznie potępia. Czym więc innym, jeśli nie niskim upadkiem moralnym, zachwianiem idei wiary, żałosnym podważaniem wagi kościoła, jako świątyni-nie instytucji, jest emitowanie w stacji radiowej, modlitwy, w której prowadzący modląc się przed mikrofonem, zwraca się do swego Pana, z kuriozalnymi prośbami, uwłaczając godności kościoła, sobie samemu, a przy tym i słuchaczom…wiernym… Aby precyzując co mam na myśli, wrócę do początku tego wpisu, aby zdradzić Ci, drogi czytelniku, co tak na prawdę usłyszałem w tej modlitwie, o co prosił Boga na antenie, jego "wierny oddany" sługa? W pierwszym punkcie swojego modlitewnego łkania, prosił o coś jak mi się wydaje, dla zamydlenia oczu-standardowego…pewnie dlatego nie utkwiło to w mej pamięci. Drugie życzenie dotyczyło zdrowia i pogody ducha dla Ojca Dyrektora, co jeszcze może ujść w tłoku, i pomimo kontrowersji dotyczących jego osoby…kontrowersji można powiedzieć dla wiernych, oddanych, którzy nabijają jego przepastną sakwę…dla mnie to już nie kontrowersje, a fakty dyskredytujące go po całości…tak więc pomimo tego wszystkiego, jest taka prośba do przyjęcia…w końcu nasz Papież również modlił się za swojego, niedoszłego zabójcę… Jednak jak myślisz czytelniku, co było na trzecim miejscu? Nie wiem czy będzie to zaskoczeniem takim jak dla mnie, wywołującym u mnie wręcz śmiech, jednak trzeba tu zaznaczyć, że nie była to prośba o to aby nie było głodu, biedy, zła…nie zwracał się do Boga aby nie było pychy, aby dostatek czy władza służyła dobru, jeśli wogóle nie powinno to zostać wykluczone. To o co prosił człowiek w czerni, przemawiało raczej o nieodpartej tęsknocie do tego co wymieniłem wyżej. Jeśli klecha na trzecim miejscu umieszcza tak trywialną prośbę, w modlitwie, publicznie na antenie jak "…prośba o szybkie umieszczenie telewizji TRWAM w MULTIPLEXie cyfrowym…", to dla mnie jest to po pierwsze nieetyczne, a po drugie tak żałosne, że aż kurwa śmieszne…niskie, i powinno spotkać się natychmiast z odpowiednim oddźwiękiem, zarówno ze strony zarządu spółki stacji radiowej, przedstawicieli kościoła, a nawet samych słuchaczy…którzy jednak ślepo połykają wszystko co im "Ojciec" poda, i co właśnie jest przedmiotem mojego zastanowienia się nad tym, kim Ci ludzie są, co mają w głowach? Dokąd zmierzają?…gówno mnie to obchodzi, bo raczej nam nie po drodze a fakt, iż takie żałosne zachowanie dostarcza mi uśmiechu, powoduje u mnie szczere przejawy wdzięczności, ponieważ kabaretowe wieczory dwójki, zaczęły mnie już nudzić, mimo mojego uznania dla prowadzących, czy choćby kilku innych czołowych grup satyrycznych, jak Kabaret Moralnego Niepokoju. Skłonny byłbym również twierdzić, iż skoro księdzu nie wypada absolutnie prosić w modlitwie o to by przysłowiową tacę oblewały coraz to większe profity, a idąc analogią przenośni-robi to…tym bardziej publicznie…działając nieetycznie, mogłoby to oznaczać dla mnie furtkę…przyzwolenie, do wygłoszenia i to nawet publicznie, przeze mnie modlitwy…mmm, choćby o Zaniechanie Procesu Porostu Włosów Łonowych. Czy to etyczne, czy nie?…zostawiam do interpretacji własnej czytelnika, a druga sprawa…daję sobie z tym doskonale radę sam, nie potrzebuję do pozbywania się owłosienia łonowego niczyjej ingerencji, a już tym bardziej boskiej, chociażby z uwagi na krępujące okoliczności, którym poddany byłby tajemniczy Golibroda. Nie jest moją intencją powodowanie u nikogo żadnego dyskomfortu, a tym bardziej kompleksów.
Wysłane z mojego HTC

bla, bla, bla ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s