Inside-Grande Emergency !


Wczoraj odebrałem telefon…dzwonił Dzięcioł…Gadał, gadał…ja słuchałem, chociaż nie wyłącznie…padły słowa planów powrotu do projektu starego INSIDE. Zdziwiło mnie, że nie zadzwonił sam główny dyrygent- KYT, , choć w sumie nie ma się czemu dziwić, po ostatnich nieporozumieniach, które już na wstępie podzieliły nas…a dla ścisłości mnie, i papieski projekt z Mchu i Paproci, w który to KYT wstrzelił się dla kasy, a mnie poprosili o robienie im techniki na koncertach. Jednak nie to jest przedmiotem dzisiejszego wpisu, dlatego zostawię fakty, których jeszcze nie zdecydowałem się tu opisać na inną okazję, choć pozwolę sobie jedynie dodać, iż podziały wystąpiły na podłożu braku konsekwencji zespołu w umówionych założeniach, i oczywiście finansowym, zanim doszło do pierwszego koncertu. Wracając do dzisiejszego tematu, po kilku minutach rozmowy Dzięciołem, oddzwaniam do KYTa-awaria wewnątrz INSIDE-u!!! Nagle okazało się, po dwóch latach chyba, wyziew nie dość, że nie potrafi robić tego do czego został przyjęty, to w dodatku przeszkadza swoją obecnością w pracy nad nowym materiałem, wyzwalając u KYTa wręcz apatię, jak sam stwierdził. Gruby jest bardzo kiepski-stąd plan powrotu Dzięcioła, a wyziew?…cóż…to trudny materiał, rytmicznie i melodycznie…w zasadzie to polimetria, z naleciałościami polifonii, więc małe szanse aby ktokolwiek zrobił to do lata…wyszedł i wszystkie te teksty zadowalająco zaśpiewał na scenie, robiąc przy tym shaw, jakiego wymaga KYT. Generalnie mam głowie cały materiał, ile z niej uleciało, sam się przekonam na pierwszej wizycie w studio, którą planujemy już za kilka dni…Padło pytanie, czy chciałbym spróbować dokończyć projekt, w prawie starym składzie…z wyjątkiem gitarzysty. Ten który trwał w mękach, podczas kilkunastoletniej pracy nad płytą, która chyba do dziś nie doczekała się jeszcze masteru, nie został wzięty pod uwagę, przy nowej koncepcji kontynuacji projektu…nowej, opartej na starym składzie, właśnie z wyjątkiem gitary, której obecny, znacznie młodszy operator, jest współtwórcą, współkompozytorem nowego materiału, który KYT chce dołączyć do wykonań INSIDE, planując je już tego lata. Podobno ma obcykane jakieś dwa, jak sam je nazywał poważne festiwale, i z powodu apatii panującej w bandzie, utrudnionej pracy nad numerami, które mają zostać dołączone do track-listy, chce wykonać szybką wymianę personalną, aby zdążyć do lata. Czy ja pamiętam teksty?…wydaje mi się, że większość, jednak zostały trzy miesiące, więc czasu na przygotowanie nowych, nieznanych mi numerów, nie jest za wiele. Przyznam szczerze, że takiego telefonu nie spodziewałem się ani dziś, ani nigdy więcej w przyszłości. Z INSIDE żegnałem się już dwa razy, a zaznaczyć należy, iż od ich pierwszych prac studyjnych nad tym materiałem, do pierwszego spotkania mojego z zespołem, upłynęło jakieś dwanaście lat, i przewinęło się w tym czasie wielu wokalistów, basistów i różnych innych magików. Nie jestem pewien, czy w historii jakiegokolwiek bandu, przygotowywano płytę przez tyle lat, i czy tyle zmian personalnych dokonywano, w celu dopieszczenia efektu końcowego. To sprawia, że całe zjawisko zaczyna przybierać delikatnie rzecz ujmując, lekko groteskowy odcień. Od ostatniego mojego rozstania z projektem INSIDE, minęło chyba około dwóch lat, a jeśli dodać, że przed tym projektem, chłopaki w tym samym składzie robili poprzednią płytę, która ujrzała światło dzienne w przeciwieństwie do drugiej, należy przyjąć tezę, że naprawdę chłopcy mają zacięcie… Ja sam włożyłem w ten materiał też sporo pracy, przy pierwszym podejściu półtora roku, a przy drugim około kilku miesięcy. Zarówno przy pierwszym jak i drugim działaniu w zespole, dzieliły nas granice wytrzymałości, przesuwane co jakiś czas, zmianami wizji KYTa, a to co do założeń technicznych, a to interpretacyjnych…różnych… Żałuję, że nie ma tu miejsca dla Kola, który śmiało może mówić o sobie jako o jednym z ojców projektu, ale fakt zastąpienia go nowym, młodym, choć naprawdę obiecująco zdolnym instrumentalistą, wyjdzie mam nadzieję "nie bokiem" zespołowi. Czy mam ochotę na trzeci powrót?…perspektywa festiwali, jest kusząca…duża scena, duże światło, duża moc…znam to z Jarocina, z Węgorzewa-w którym miałem okazję wystąpić z Perfectem w ostatnim, bisowym numerze o pierwszej w nocy, na zamknięciu festiwalu, przy dwunastu tysiącach głów, skutecznie oddających się headbenging-owi, wiem…że to niepowtarzalna adrenalina…to mnie szczerze mówiąc kusi lekko…w dodatku lipiec, więc może wyjdziemy przy okazji razem z moim Słońcem…to jeszcze daleko idący tok myślenia…musimy się wszyscy jakoś dogadać, poukładać sobie pewne sprawy, aby nie było podobnych do tych z przeszłości nieporozumień. A jeśli wszystko pójdzie dobrze…cóż…jedni interesują się autami, inni futbolem, jeszcze inni pasjonują się obijaniem sobie mord, i to zupełnie nie na sportowo, są tacy dla których szczytem marzeń i ambicji jest handel narządami lub innymi nielegalami…mnie całe życie kręci dźwięk…muza, i trochę mi tego brakuje, tak szczerze…więc czemu nie?… Nie oznacza to jednak, że kieruję się wyłącznie przesłankami zgoła altruistycznymi, godząc się na wprowadzenie w życie zasady "Do trzech razy sztuka", wychodząc na przeciw oczekiwaniom KYTa, ratując sytuację bandu…nie ukrywam, że kwestie finansowe, nie są tu zupełnie bez znaczenia. Szczegółów nie znam jeszcze. O tym będziemy dopiero rozmawiać około środy. Jeden z festiwali, jest dużą imprezą, znaną w kraju, drugiego nie znam, mimo wszystko biorąc pod uwagę kilkunastoletni okres pracy nad tym projektem, domniemam, że KYT ceni się godnie, ponieważ mój prawie dwuletni staż pracy nad materiałem, nie skłania mnie ku działaniom charytatywnym…lub lub też mało intratnym z tego tytułu profitom, nieadekwatnym do pracy włożonej w przyswojenie tego niełatwego materiału. W środę okaże się, czy ten wątek będzie najtrudniejszym spośród wszystkich ustaleń. Następnym, przemawiającym ZA faktem podjęcia się ponownie, ewentualnej pracy studyjnej, nad przygotowaniami do wspólnego wyjścia jest to, że będę miał okazję sprawdzić w końcu, w odpowiednich warunkach moje nowe Eartpads Universel Gar Sonics, które przyjechały po wielkich trudach do mnie z Rzeszowa kilka dni temu, by móc powiedzieć, czy francuzi mają rację podając w specyfikacjach swojego nowatorskiego produktu, cechy jakimi może pochwalić się rzadko który producent z tej branży. W przypadku szczególnej awersji, czy też wspomnianej apatii do reszty bandu, która może pojawić się znienacka, w każdej chwili, zawsze będę mógł użyć Combat Arms Earplugs CAE… Jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze możemy sobie że Słońcem wyjechać w wakacje, na jakiś festiwal, jako słuchacze…wprawdzie to zupełnie inna adrenalina niż z tamtej, drugiej strony…od sceny strony…ale przecież pomimo, iż to zupełnie naturalna substancja o działaniu euforycznym, wytwarzana przez organizm, po czterdziestce nie należy się już zbytnio forsować…Tak czy inaczej nie ma tragedii…brakuje mi tego, ale nie napalam się, czego dowodem może być choćby fakt, iż od czasu ostatniego rozstania się z INSIDEm, odmówiłem nie skorzystałem z dwóch propozycji, które nie wydawały się na tyle DLA MNIE ciekawe, abym mógł uważać je za moje życiowe szanse. I tu rodzi się też pewien paradoks, ponieważ INSIDE, mimo iż nie jest moim wymarzonym gatunkowo bandem, jednak poświęciłem w nim sporo pracy nad materiałem, tylko z powodu wysokiego stopnia trudności materiału, co niejednokrotnie było przyczyną konieczności znoszenia przez KYTa, moich awersji do wielu fragmentów jego kompozycji, połamanych podziałów, i pokręconej melodyki, jak również otaczających mnie przedmiotów w studio, które czasem w złości lądowały na ścianie…a KYT tylko patrząc i stojąc spokojnie w kącie mawiał: "…ja wiem Robert, że to jest trudne, że muszę znosić Twoje napady złości, ale wiem, że to zrobisz". To chyba nie jest normalne, aby brać się za zrobienie czegoś, co nie kręci Cię, i jednocześnie jest tak trudne, że czasem wyzwala złość, na poziomie trudnym do opisania, ale cóż…nigdy nie twierdziłem, że jestem zupełnie normalny.

14.04.2013…21:28

Wysłane z mojego HTC

2 responses to “Inside-Grande Emergency !

    • Podobają mi się interpretacje komentujących, nie rozumiących moich intencji, czyli nie ogarniających tego, co mną kieruje…albo wpis nie został odczytany przez Ciebie do końca, albo powodowana złością Hela, jest konfidentem z wewnątrz inside :-))) jednak bez względu na wszystko, nie przeszkadza mi to w stawianiu sprawy otwarcie, a co zrobię, to moja sprawa…zdrówko !!!

bla, bla, bla ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s