Ohydny Wyrostek Na Poszczególnym Organie. Jego Najczęstszym Łupem Są Żołądek, Dwunastnica I Dupa. Znany Jako Wrzód Na Dupie I Wielce Z Tego Powodu Tępiony!


Bycie skurwysynem jest bardzo wygodne. Z urzędu uprawnia skurwysyna…tak mu się przynajmniej wydaje, do zlewania wszystkiego, co w jego rozumieniu, bez głębszej analizy, która nie jest możliwa do powstania w tego rodzaju umyśle, jest niczym innym jak głębią stanowczości, twardego kręgosłupa moralnego, i sukcesywności w osiąganiu wyznaczonych celów. Możemy nierzadko wręcz zaobserwować, iż mamy do czynienia ze skurwysynem inteligentnym…wyrafinowanym w działaniu, i tu zachodzi przypadek skurwysyna zdolnego do logicznego pojmowania stanu rzeczy. W przypadku-również nierzadkim od poprzedniego, miewamy do czynienia z obrazem skurwysyna prymitywnego w toku myślenia, jak również mechanizmów działania. O ile poprzedni przypadek wydaje się być bardziej znośnym, a i reformowalnym…przynajmniej w jakiejś części odsetka, o tyle przypadek drugi, nie posiada nadziei na jakąkolwiek reformę moralną, obyczajową, czy kulturową…szczerze rzecz ujmując, o ile trudno jest zmienić przyzwyczajenia każdego człowieka, w wieku jak sam On ujmuje-dojrzałym, o tyle w w omawianych tu przypadkach skurwysyństwa, reforma jakakolwiek nie wchodzi w grę, ponieważ opcja prymitywna wynika z niczego innego, jak właśnie z wrodzonej odporności na wiedzę…jak mówił Stanisław Tym w swoim kultowym „Kawałku Szczęścia”-odporny na wiedzę, trudny do zarąbania, choć z tą trudnością to tak różnie bywa, i czasem jest to tylko zwykła poza, nie stanowiąca żadnej poważnej bariery-bariery jak to mawia się nie do przeskoczenia, w działaniach wszystkich innych niż wpojenie jakiejkolwiek wiedzy. Ulubione i najczęściej stosowane pozy, to zazwyczaj „Lewy łokieć, prawy bark”, w przypadku prowadzenia pojazdów mechanicznych „Zimny łokieć”-z wyłączeniem jednośladów-rzecz jasna, lub „Arbuzy pod pachami”-wersja piesza. Lżejsze odmiany skurwysyństwa jak kutasostwo zwykłe, charakteryzujące się niegroźnym lecz permanentnym cwaniakowaniem, wagą czynu porównywalną raczej do poczynań zwykłego, drobnego rzezimieszka, niż niebezpiecznego bandyty, stanowią częściej obiekt drwin, przypominając wyczyny klauna cyrkowego, zdziwionego tym, że nikt nie śmieje się z jego dowcipu. Najcięższą odmianą skurwysyństwa jest chujostwo pospolite, którego sztandarową cechą jest fakt zasługiwania od kogokolwiek, jedynie na to samo, na co liczyć mógł w czasie trwania drugiej wojny światowej, rasowy żyd, a więc człowiek przemawiający nadmiernie cechy chciwości i lubieżności. Obawiam się, iż z zastosowanego tutaj przeze mnie kontekstu, wyciągnąć można mylne wnioski, jakoby opisywane cechy można było przypisywać jedynie, lub głównej mierze przedstawicielom płci męskiej, dlatego też wychodząc na przeciw tej tezie…równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, pocieszyć chciałem tę pierwszą grupę…nie jesteście w żadnym wypadku odosobnione w opisywanej kwestii, jedyną różnicą jest to, że w takim przypadku nazywamy to kurestwem. Sam doskonale znam osobiście, przynajmniej po jednym z przykładów, z wymienionych tutaj kategorii całego tego dziadostwa, zdolnych do najwyższej wagi ostateczności, byle tylko wygrać każdy spór, choćby o przysłowiową pietruszkę, zyskać cokolwiek, jakiekolwiek dobro materialne, bądź w najgorszym przypadku, mieć możliwość postawienia ostatniego słowa…bez względu na racje czy też ich brak. Bycie skurwysynem, kutasem, czy zwykłym chujem jest jednak takie beztroskie…takie słodkie i wygodne…opłacalne jak mało co… Małpi egoizm, ośli despotyzm, barania beztroska, wraz z deklarowanym poziomem samooceny, daleko wykraczającym poza zakres, i tak wielce liberalnie przyjętej skali poczucia dystansu do własnego „Ja”, oraz nadmiarem niedostatku dobrego wychowania, liźniętego jedynie w dzieciństwie, z chamskiego cycka swojej matki, tworzy obraz plugawego robala, istoty, której jedyna pożyteczna rola to przejście w niebyt…ostatecznie użyźnienie gleby…taka kupa dziada…w sensie mentalnym…wrzód na dupie, którego definicję według Nonsensopedii cytuję w tytule dzisiejszego wpisu!  Według Nonsensopedii następstwa mogą być następujące, cytuję:
Dotknięci wrzodem mają szansę na kolejne długie lata życia, jednak trzeba uważać, żeby wrzód nie przerodził się w gorsze stadium, tzw. homo wrzodus pałohopus – wtedy człek zaczyna zmieniać swoją orientację, następnie zaczyna ślinić się widziawszy każdą[1] żywą istotę. Ogólnie zarażony homo wrzodusem pałohopusem upodabnia się do swojego pana przedstawiciela, jak widać, choroba miała miejsce już w średniowieczu[2], a wszyscy którzy na nią chorują z biegiem czasu upodabniają się do władcy.
Mimo, iż definicja ta nie dotyka bezpośrednio sedna dzisiejszego wpisu, należy przyznać, że coś w tym jest.

Wysłane z mojego HTC

Opublikowano przez WordPress dla Androida

bla, bla, bla ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s