Mamine Synki W Maskach Bobby’ego Hambel’a !


Szare, smutne gęby, zbrukane nawałem codzienności, zachłystując się egzaltacją, swej domniemanej głębi umysłu, „zatruwają moją dupę”…niczym sąsiad Borata… Umowni bożkowie swych gromad, niedoścignieni kreatorzy każdego obcego-JA, niezastąpieni przywódcy, nieformalni…lecz jedyni, z uwagi na swój profesjonalizm i obiektywizm, cenzorzy, łakome świnie…pożeracze rozumów…wszystkich…niczym opasłe wieprze, ociekające łojotokiem swych niekwestionowanych poglądów, zwyczajów, i pokładów wiedzy, slinią się przy każdej nadarzającej się okazji, by dla zaspokojenia swych potrzeb, móc wejść w odbyt, jak najbardziej bezboleśnie i gładko każdemu, kto tylko na to pozwoli. Aby w tak smierdzącej sprawie, zadając sobie pytanie-Jak Głęboko Już Jestem?, dać wypowiedzieć się, dywagującym w tym temacie neuronom, wykazują niezrozumiałą otępiałość umysłową, skutkującą natarczywym i upartym podążaniem od asicy ku migdałom, stosując ten subtelny akt miłosny, zarówno jako środek do osiągnięcia zamierzonego celu, jak i cel sam w sobie, przywołując tym, z uwielbieniem wspomnienia z wczesnego dzieciństwa-faza analna. Wymoczki…wywłoki…utwierdzone w przekonaniu, o swej bezsprzecznej, ponadprzeciętnej megaatrakcyjności, będącej obiektem pożądania każdej płci…nawet mieszanej…również zwierzęcej… Nieudolni gówniarze, tkwiąc w głębokim przekonaniu o swej życiowej zaradności, miotający się między cwaniactwem a rozgoryczeniem, wynikającym z bezradności, dalecy od odpowiedzialności, lojalności, szczerości oraz fundamentów ogłady, budzą w moich odczuciach poczucie groteski, pogardy oraz żalu, wobec niepodważalnej niedojrzałości. Przyjmując konserwatyzm za zacofanie, a konsekwencję za upór, próbują umoralnić nawet własną matkę, bez której tak naprawdę giną, jak dziecko we mgle…mamine synki w maskach Bobby’ego Hambel’a…strugający twardzieli, w rzeczywistości pijących bezkofeinową kawę, slodzoną pięcioma łyżkami cukru, golących nogi, nieprzyjmujących potraw ostrzejszych niż 0,001 jednostek w skali Skoville, noszących w zębach torebki swoich durnych blond-pseudo-narzeczonych… Do tego nawet skrajni sceptycy religijni, nie mówiąc-ateiści, manifestują swe dewocjonalia, jako zdrowe poglądy, dalekie od hipokryzji, która sprawia, że wypadają na autystycznych mongołów. Kiedyś spytałbym, czy ja ojca i matkę zabiłem? Jednak dzisiaj, ze stoickim spokojem mogę stwierdzić, że ta skrupulatnie dobrana garstka znajomych, których zliczyć da się na całe szczęście na palcach jednej dłoni, co wypracowane zostało przeze mnie na przestrzeni wieloletniego doświadczenia życiowego, z całą pewnością zasługuje na miano stałych rezydentów mojego hermetycznie zamkniętego, najbliższego otoczenia, bez najmniejszej konieczności przypisywania mu cech wypisanych w pierwszej połowie tego postu.

Opublikowano przez WordPress dla Androida-HTC One X

bla, bla, bla ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s