Czyścioch Nad Czyściochy !


Zawsze, gdy słyszę jak ktoś próbuje wymigać się od sprzątania toalety po sobie, w miejscu pracy, lub udaje, że nie korzysta w ogóle, lub robi to w stopniu tak znikomym, nie używając określenia-„rzadkim”, iż sprzątanie go dotyczyć nie powinno, zadaję sobie pytanie, czy sedes w jego ognisku domowym nie wygląda czasem jak ten „klejnot” poniżej…
Idź teraz do takiego Pana Czyściocha do domu i napij się herbatki, albo co gorsza, ulegnij potrzebie oddania uryny…bo o czymś „grubszym” w moim mniemaniu, przy tak sterylnych warunkach sanitarnych, jakie z pewnością Czyścioch zapewnia w swojej izbie, w której znajduje się dziura z gównem, jak mawiał mój ulubiony krasomówca Borat, mowy być raczej nie może.
Mając dwie lewe rączki do sprzątania w kibelku, zachować czystość w domku można jedynie na trzy sposobiki.
Albo stać kogoś takiego na sprzataczkę, co w przypadku mnie inspirującym do napisania tego postu, ta opcja nie wchodzi w grę, z uwagi na przesadne podejście do aspektu oszczędzania, drugim wyjściem jest oddawanie fekaliów poza swoim klepiskiem, może być to pobliski zagajnik.
Trzecią możliwością, najbardziej ekologiczną, najbardziej ekonomiczną, wymagającą dosłownie zerowych nakładów pieniężnych w celu przeprowadzenia czynności srania, więc bardzo oszczędną… można by rzec-do bólu,  najbardziej ergonomiczną, w sensie technicznym wykonywania samej czynności lepienia figurki z brązu, jest metoda, którą stosował mój kilkumiesięczny doberman, zakupiony przed wielu laty po błagalnych prośbach, wtedy jeszcze mojej żony, obecnie na całe szczescie-EX…, metoda stosowana przez wspomnianego piesia, któremu nadałem imię DRAGI, była prosta, nie absorbująca mnie jako właściciela psa, zobligowanego do wychodzenia na spacery, na które nie miałem ani ochoty ani czasu, była to metoda również nadzwyczaj skuteczna, ponieważ pozostawiała po sobie minimalne ślady odbycia czynności wspomnianych wyżej…pisząc minimalne, mam na myśli widoczne pozostalosci, jednak o wiele bardziej mniej widoczne, niż po nie jednym „sumiennym” sprzątanięciu, przez osobę, która sprzątania we krwi, jak to się mówi raczej nie posiada i wykazuje w tej materii niebywałego poziomu ułomność, metoda wspomniana więc jak rzekłem była trywialne wręcz minimalistyczna, a składała się krótko rzecz ujmując jedynie z dwóch faz.
Pierwszą fazą było sranie na podłogę, gdzie popadnie, drugą zaś zjedzenie własnego kału, natychmiast po jego wydaleniu, co skutkowało jedynie pozostałością w postaci ledwie widocznej plamy na podłodze, a gdy w momencie solidnego łaknienia, a może i nawet smaczniejszego niż zwykle „posiłku”, sumiennie Dragi podszedł do tematu, ciężko było nawet taką plamę zlokalizować, co było w swoim mechanizmie, swoiście fizjologicznym perpetuum mobile.
Wydaje mi się, iż tu możemy mieć do czynienia z podobnym podejściem życiowym naszego stałego Oponenta w temacie zachowania czystości w toalecie, i stąd ten upór, w którym my upatrując sprzeciw…stanowcze NIE czyściochom…czy opór maniaka, nie potrafimy wyjść poza ramy swej ugruntowanej obyczajowości, nie dopuszczając do swojej głowy myśli, iż są ludzie bardziej zżyci z naturą posługujący się metodologią, która może w budzić w nas niespotykane zdziwienie…
Smacznego !!!

image

bla, bla, bla ;)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s