Moj Antymoherowy Szowinizm Jako Dyskryminacja Uzasadniona!


Docierają do mnie ostatnimi czasy dość osobliwe wypowiedzi osób, które stanowczo zaprzeczają jakoby miały cokolwiek wspólnego z takimi środowiskami jak fanatycy religijni, fanatycy katoliccy… 

Osobliwość tych wypowiedzi uderza mnie w pierwszej kolejności jako nieszczera, w drugiej jako idiotyczna. Jako nieszczera z uwagi na to, iż te same osoby, nie dając ani sobie ani przede wszystkim swoim dzieciom, szansy ze skorzystania z możliwości wyboru między nieobowiązkową religią, a opcjonalną etyką w ciągu procesu edukacji, zmuszając swoje najukochańsze pociechy do zaśmiecania ich umysłów, zabobonami z epoki brązu, a idiotyczna, z uwagi na powiązane z tą kwestią poglądy jak dla przykładu utwierdzenie w przekonaniu, jakoby religii w szkole powinny uczyć zakonnic, a przedmiotów takich jak matematyka, fizyka czy biologia-ksęża. Szczerze przyznam, iż bardzo cieszy mnie fakt, iż w tym smutnym jak pizda kraju tak nie jest. Nie mielibyśmy do dziś internetu, telefonów komórkowych, dzieci tych ociemniałych hipokrytów uprawiałyby dziś sex wyłącznie po bożemu, przy zapalonym świetle, doświadczenie Younga, nielokalność czy splątanie, uważane byłoby za fantastykę naukową, dylatacja czasu za szarlatanerię, wrażliwość na muzykę zaczynałaby się i kończyła na oberku, przy którym Boryka obracał Jagnę, a zamiast jeździć autami wyposażonymi w zaawansowaną elektronikę, ułatwiającą ich użytkowanie, w wielu aspektach związanych z bezpieczeństwem, czy samym komfortem przemieszczania się na duże odległości, podróżowalibyśmy na śmierdzących kuuuniach, albo co gorsza na jeszcze bardziej upartych osłach. Spotykam takie egzemplarze notorycznie wokół siebie. Nie mam prawa do nich strzelać, ale też nie mam obowiązku manifestowania zadowolenia z tytułu występowania jeszcze w tych czasach tak wielkiego ciemnogrodu, a z całą pewnością przyklaskiwania mu. Zastanawiam się tylko, czy bardziej szkoda mi ich samych czy ich dzieci. Na całe szczęście to nie moje bachory.

Zalew Kaszany-Czyli Transmisje Video W Portalach Społecznościowych…Public Person, I Takie Tam…


Zalew internetowych transmisji video, przypominających takie programy telewizyjne jak „Tajemnice Losu”, czy podobne produkcje z udziałem wróżbity Macieja, to dość powszechne zjawisko wśród młodych internautów. Swoją nieszczególną formą, oraz treścią przekazu, jak również powszechnością, czy trafniej ujmując nagminnością występowania, zaniża statystycznie wartości, których jakieś niezbędne minimum powinno zostać przy ich emisji zachowane, aby nie traktować ich jak zwykłego gówniarskiego bełkotu, z którego poza transferem bitów, nic więcej nie wynika. Historia, którą chcę tu opisać, nie jest niczym nowym, ale ponieważ nie pisałem chyba wcześniej na ten temat, uznałem go pomimo swej trywialności za zjawisko godne nasmarowania kilku zdań. Jak przystało na człowieka, podążającego za wszelkim postępem,w każdej dziedzinie oraz na każdej płaszczyźnie życia, oprócz takich mało znanych serwisów jak np fejs, jestem również bywalcem takich platform jak Instagram. Będąc zarejestrowanym użytkownikiem tego serwisu już od jakiegoś czasu, klikam tam różne takie tam… aktualności, lajki, srajki itp. Na liście obserwowanych przeze mnie użytkowników, jest sporo osób, nie wyłącznie z pobudek, zainteresowania tymi osobami ponad wszelką normę, a również, z powodów czysto prozaicznych, jak klikanie czasem bez większego celu, czy uwagi, oraz wedle zupełnie odmiennych zasad niż dla przykładu komentowanie wpisów. Wczoraj miałem okazję wpaść całkiem przypadkiem na transmisję „na żywo”, jednego z użytkowników serwisu Instagram, płci żeńskiej, o nieprzeciętnym przyznaję uroku osobistym, ciekawej dość ofercie fotograficznej, prezentowanej w swoim profilu, w wieku zdecydowanie przedprodukcyjnym, aczkolwiek uznanym za pełnoletni, oraz długich włosach blond. Przepiękna młoda kobieta, o nieprzyzwoicie wielkiej wadze walorów fizycznych, z wyrazem twarzy, jak ja to nazywam, pozbawionym oznak braków w intelekcie. Powiadomienie o transmisji „na żywo” wyskoczyło mi w trakcie przeglądania aktualności Instagramu, a jako obserwujący wymienioną wyżej użytkowniczkę tego serwisu, wścibski i ciekawski rokostageman, postanowiłem zajrzeć do wspomnianej transmisji, celem zaspokojenia swej ciekawości, cóż takiego ma publicznie do przekazania ta młoda blondyneczka, jaką formę prezentuje w swym przekazie, a jako człowiek od lat zboczony na punkcie dźwięku jako zjawiska fizycznego, również jaki tembr głosu towarzyszy tej transmisji. Ze względu na osobliwe okoliczności otoczenia, dotyczące natężenia hałasu w tamtym momencie, użyłem do tego celu słuchawek douszne, firmy samsung, pochodzących od telefonu Samsung Gallaxy S 6, podłączonych do tabletu Lenovo S 8, co z równoczesnym zastosowaniem aplikacji DB SOUND,  daje całkiem porządne wrażenia dźwiękowe, zarówno w aspekcie zakresu i charakterystyki czestotliwościowej, jak i poziomu natężenia dźwięku. Jak szybko okazało się, wszystkie wymienione przeze mnie wcześniej powody mojej ciekawości, dla których znalazłem się w środku tej transmisji i wytrwałem chyba góra jakieś dwadzieścia sekund, zostały w ciągu tych właśnie dwudziestu sekund przekwalifikowane przeze mnie na całkowicie chybione, po upływie tego krótkiego czasu ciekawość moja została zaspokojona w zupełności, i krótko rzecz ujmując, zacząłem zastanawiać się, jak to możliwe, aby tak nieprzeciętny urok osobisty, pozostawał w tak dalece zaszłej kolizji z innymi atrybutami osobowości, które należałoby raczej oceniać w kategoriach bardziej atutów niż jakichkolwiek mankamentów?  Jak bardzo chęć mówienia, bycia, zaistnienia, nie idzie w parze z możliwościami intelektualnymi, werbalnymi, i ogólnym przekazem oraz formą tego przekazu, albo w zasadzie jej, i jego całkowitym brakiem. Transmisja wyglądała mnie więcej, a w zasadzie więcej…w taki sposób, że użytkownik o całkiem zachęcająco brzmiącym nicku, którego z wiadomych przyczyn tutaj nie podam, siedział przed kamerą, coś jakby podczas video rozmowy, czytał wysypujące się w transmisji komentarze,widoczne dla wszystkich uczestników transmisji, zawierające opinie, pytania, albo zwykły gówniarski bełkot, którego nadmiar w sieci, i próbował na nie odpowiadać. Zaznaczam, iż określenie „próbował” zostało tu użyte przeze, mnie nieco na wyrost, ponieważ tak naprawdę, oprócz poprawiania swoich długich, i przyznaję bardzo ładnych włosów, prezentowaniem czarnych długich akryli, nie wynikało z przekazu nic więcej. Gdy bohaterka opisywanej tu transmisji poczuła wreszcie inwencję twórczą, chcąc odpowiedzieć na pytanie o ulubiony film i serial pomyślałem, że może zrobi się ciekawie? Może padnie tu jakieś mocne nazwisko,z uwagi na reżyserię  czy ulubionego aktora lub aktorkę…Okazało się szybko, że nie będzie tak kolorowo, jak mogłoby się to wydawać, ponieważ na pytanie o ulubiony serial padła odpowiedź, po której opuściłem transmisję. Treść, a może raczej jej minimalizm, żeby nie powiedzieć brak odpowiedzi… wszystko to, w kontraście z tak miło zapowiadającym wizerunkiem, zwaliło mnie z nóg, odpowiedź brzmiała mnie więcej tak: „…Seriali nie oglądam, bo w sumie…nie wiem dlaczego?…” Pomyślałem qrwa!!! Jak to nie wiem dlaczego? Przecież pytanie nie zawierało treści związanych z tablicą Mendelejewa, czy doświadczeniem Younga…ani tym bardziej odnośnie pędu czy spinu elektronu! W miarę inteligentny człowiek, nie twierdzę już że należy być w kwestii poziomu inteligencji, wybitnym przodownikiem, aby wiedzieć czy chce mi się srać czy lać? Moja córka wracając z przedszkola, zapytana co było na obiad, odpowiadała „nie wiem” , ale wszyscy wiemy, iż w tym wieku jest to dopuszczalne, wybaczalne, jednak nie w wieku lat nastu! Zamknąłem więc aplikację Instagram, wypiąłem słuchawki z urządzenia, i oddałem się czynnościom, dającym większą satysfakcję, niż słuchanie bełkotu, nie mającego nic do powiedzenia młodego człowieka. Ostatnimi czasy miałem do czynienia z różnymi odpałami młodych nie bardzo rozgarniętych osób, których braki w elementarnej wiedzy o życiu, kulturze osobistej, powodowały prostowanie się włosów na karku, a biorąc pod uwagę niektóre, wyjątkowo trudne społecznie przypadki, wykazujące braki w odniesieniu do podstawowych norm moralnych, prostowanie włosów na jajach. Przez jakiś czas miałem wielce wątpliwą przyjemność, doświadczania codziennej obecności wybitniej wręcz qrwa osobowości, z powodów zarówno mentalnych jak i wszystkich pozostałych, która na większość pytań, jak również „co jadłaś dziś na obiad?”, odpowiadała, z wielkim zafrapowaniem, swoim mongołowatym głosem: „…nieee wieeem…” Wszyscy oczywiście, czyli cała rodzina…pod wielkim wrażeniem…wielkiego intelektu,nie dostrzegając wszystkich tych mankamentów o których piszę, robili jej wielką krzywdę, chwaląc i dowartościowując za wszystko, w zasadzie, moim zadaniem niesłusznie. Krzywda nastanie w momencie gdy nagle okaże się, iż skończyło się babci sranie, jak to się mówi, i trzeba stawić czoła wszystkim przeciwnościom losu, jakie zawsze do zaoferowania ma nam samodzielne, dorosłe życie. Kilka razy próbowałem zwracać uwagę na najbardziej rażące zachowania…lub też całkowity brak jakichkolwiek zachowań, w nadziei na wniesienie zmian w myślenie stron, które powinny w sumie być zainteresowane tymi kwestiami. Próbowałem używać argumentu polegającego pytaniu,co stanie się w momencie, gdy opisywany inwalida życiowy, stanie przed wyzwaniem uruchomienia większej ilości neuronów, niż tylko tych niezbędnych do otwierania i zamykania okien w messengerze? Kto wtedy weźmie odpowiedzialność za sraczkę, która będzie towarzyszyć z całą pewnością wypowiedzi Nieee Wieeem, Nieee Umieeem itp…Ale gdzież tam? Jaka śliczna? Jaka mądra? Zero problemów wychowawczych…Twuuu!…Bleee! Chodząca Maria Skłodowska-Curie…Byłem wielce przekonany, że po wyżej wymienionych doświadczeniach gorzej już być chyba nie może, a tu baaaach!!! Proszę…następny „kwiatek”, chociaż ta akurat, przyznać należy całkiem ładna dziewczyna, w przeciwieństwie do tamtej… Chociaż tyle dobrego, a do tego dla kogoś, kto nie ma akurat nic innego, lepszego do roboty, walory wizualne wspomnianej transmisji, mogłyby wystarczyć jako głównie spełniające cel uczestniczenia w niej. Cóż miała do przekazania tamta picka, podczas tej swojej głębokiej transmisji, skoro krótko mówiąc nie miała do przekazania nic? Tego nie jestem pewny. Z całą pewnością transmisja ta, sama w sobie jakiś cel mniejszy, lub większy posiadała. Mogło chodzić o pochwalenie się przed koleżankami nowym ombre, lub czymkolwiek innym, lub sprowokowanie kogoś, do czegokolwiek, jednak nie zdziwił bym się,gdyby o to zapytana sama autorka transmisji, była wstanie jako jedynej odpowiedzi, z wielkim niezrozumieniem na twarzy, odpowiedzieć „… nieee wieeem” 😨 Jeśli już wychodzimy z czymś do ludzi, wypadałoby wyjść z jakimś minimum. To minimum może być oczywiście mało estetyczne, wielce wulgarne, czy wręcz odrażające, jak większość moich wpisów, jednak coś robimy po coś…Coś musi służyć czemuś…No bo wyjść do ludzi, po czym rozłożyć ręce jak pizda, mówiąc „… nieee wieeem…” to ja już naprawdę nie wiem…

Mamy wtedy do czynienia z czymś co pozwoliłbym sobie nazwać niczym o niczym, czego dla przykładu absolutnym przeciwieństwem mogłaby być transmisja z sumiennie odbytej i udanej defekacji. Czyli niby też o niczym, a jednak mocne… Czy wynika to z uwsteczniania się naszej coraz głupszej młodzieży? Istnieją wyjątki, wiem o tym, znam kilka osobiście, czy może ma to coś wspólnego z kolorem włosów? Jestem również świadomy istnienia wyjątków od tej reguły, które gorąco pozdrawiam. A może doszukuję się zupełnie niepotrzebnie głębszego sensu czegoś, co w naszym obecnym świecie powinno być dla mnie takim a prori-oczywistym? Zaczynam się zastanawiać, co jest gorsze, głupota, czy takie całkowite otępienie? Głupota jest z całą pewnością barwniejsza, przez co w konsekwencji atrakcyjniejsza, bardziej wyrazista…jest JAKAŚ! Jeśli wziąć pod uwagę pewną prawdę, iż jedynie szaleńcy są w stanie zmieniać świat…Transmisja ze wspomnianego aktu defekacji, jest o wiele bardziej atrakcyjna, od strony formy i przekazu, niż takie bezbarwne i  nijakie wdzięcznie się przed kamerą, bez sensownego słowa, czy w ogóle bez słowa, w dodatku bez żadnej akcji. Jeśli miałbym uruchomić kamerę, aby przekazać coś ludziom, co nie raz zdarzało mi się w sieci, i jeszcze sporadycznie zdarza do dzisiaj, uruchamiam ją po coś! W jakimś określonym celu, w celu wyemitowania jakiegoś przekazu. Jeśli kamera uruchamiana jest tylko po to aby patrzeć się w nią bez słowa, i poprawiać sobie włosy, lepiej pierdolnąć zdjęcie, a samemu poprawiać włosy przed lustrem, lub też zajrzeć do Wikipedii, i wpisując hasło „kamera”, dowiedzieć się od cioci Google do czego służy wspomniane urządzenie. Poza tym, nie zawsze trzeba mieć cokolwiek do powiedzenia, czy dużo mówić aby uzyskać mocny przekaz i dobrze, ciekawie wypaść, ale to już wyższa szkoła jazdy, i temat nie na teraz 😎 Jeszcze jedna kwestia…Gdy czytam opis profilu w serwisie społecznościowym, i widzę informację  „Public Person”, zaczynam zastanawiać się, co za sieczkę w głowach noszą te wszystkie kicie, sricie i inne szczeniackie lalki, podając takie info? Zaznaczam, że osoba publiczna jest to osoba pełniąca funkcje publiczne, a więc urzędowe, czy inne, jak podaje definicja, w znaczący sposób wywierające wpływ na społeczeństwo. Więc młode panie, zastanówcie się czasem nad pierdołami, które wstawiacie w swoich profilach. Hostessa, to nie jest osoba publiczna. Kiedyś pewna właścicielka sklepu spożywczego, również stwierdziła w rozmowie ze mną, iż jest osobą publiczną, i w dodatju, jak to ujęła „bardzo”! Tak samo jak blogerką raczej trudno nazwać lalkę, której publikacje ograniczają się to wrzucania fotek z przymierzalni… Zastanówcie się trochę lalki 😎