Bartek „Barthezz” Pawlus


Pamiętam, gdy w 1996 roku, pewnej upalnej nocy w Węgorzewie, na festiwalu Węgorzewo 96, gdzie również braliśmy udział z Dogmanem, Janek Borysewicz podczas koncertu jako Jan Bo, przedstawiając band, wymieniając Kubę Jabłońskiego dodał-„…uwielbiam Go…” Ja dziś to samo mogę powiedzieć o Barthezzie…wyjebany w kosmos pałker…uwielbiam go 😎😎😎

Bracia – „Zapamiętaj” – Recenzja


>

Od czasu płyty Borysewicza z Kukizem, myślałem, że już niewiele może wydarzyć się ciekawego, godnego uwagi, na polskiej scenie rockowej. Okazuje się, że byłem w błędzie, ściągając dość późno, bo w zasadzie dopiero kilka tygodni temu, płytę grupy Bracia pt: „ZAPAMIĘTAJ”. Płyta ta jest dowodem na to, iż są jeszcze w tym kraju osoby chcący promować ten gatunek, spośród wszystkich pseudospecjalistów od branży muzycznej, pracujących najwyższe stołki wytwórni muzycznych, którzy wcześniej handlując mąką lub gwoździami, zgromadzili wystarczającą wiedzę, niezbędną do sprzedawania nam tak wyszukanych produktów jak wszystkie pompowane na siłę w mediach Kasie, Gosie, Wydry i…inne świdry…lub trzymające się jak Breżniew butli z tlenem, stare, odgrzewane trupy, nic nie wnoszące już ani do muzyki polskiej, zarówno w kwestii kompozycji, harmonii, tekstu, aranżu, ani nawet image-u…
Nie często już w tych czasach, oraz z uwagi na mój wiek, i co za tym idzie-setki czy tysiące odsłuchanych godzin muzycznych wypocin, wielu mniej lub bardziej wybitnych przedstawicieli tego kierunku sztuki-jest w stanie przykuć mąką uwagę, a z całą pewnością absorbować ją na dłużej niż kilka chwil, godzin…o dłuższych okresach raczej mowy być nie może:)
Tym razem, bez niepotrzebnej kokieterii, jak również jakiejkolwiek odrobiny zazdrości, z uwagi na to, iż kiedy z Rotem czy Dogmanem zjeżdżaliśmy kraj, po takich festiwalach jak Jarocin czy Węgorzewo, Bracia raczkowali-w sensie zarówno twórczym jak i wykonawczym-STWIERDZAM, ŻE TA PŁYTA JEST NAJPRZYJEMNIEJSZYM ZASKOCZENIEM OSTATNICH LAT !!! MAŁO…to wcale nie znaczy, iż na tle promowanego w polsce gówna w stylu łaka łaka lub CO MA BYĆ TO BĘDZIE, SWĘDZĄ MNIE ŻOŁĘDZIE, wypada to dobrze ponieważ coś w tym jest…to nie tak, ta płyta jest naprawdę konkretna. Generalnie nie ma złego numeru.
Pierwsze dwa kawałki na płycie, to strzał adrenaliny, graniczący z wrażeniem, którego ostatnio doświadczyłem w pierwszych piętnastu minutach Szeregowca Ryan’a…trzeci równie znakomity pod względem każdym…harmonii, lini medycznej wokalu, interpretacji wokalu-naturalnie…choć troszkę już przeze mnie osłuchany…osłyszany…ale równie dobry.
Jeśli musiałbym do czegoś tutaj koniecznie przyczepić się, to jedynie do „kolokwializmu
kompozycyjnego” numeru o Dodzie…ale ma również swój urok, i inaczej raczej nie da się takiego utworu ująć, czy wykonać. Jednak aby ocena była niełatwa, numer „Plastik” ujmuje pewnym innym elementem, który za chwilę „omówię” w skrócie w części poświęconej instrumentom perkusyjnym.
Poza tym, wszystko na poziomie najwyższej profeski. Zaczynając od kompozycji, poprzez aranż, na produkcji kończąc. Wyjątkowo godna podziwu interpretacja wokalna, aspektów technicznych nie będziemy tutaj rozstrzygać, ponieważ nie raz i nie sto, wokalista tej formacji udowodnił bezsprzecznie, iż w tej materii braków nie posiada, lub maskuje je równie zawodowo jak Freddie Mercury. Świetna intonacja głosu, znakomita dykcja, której brakuje większości polskich wokalistów, z wyłączeniem napewno Małgosi Ostrowskiej…która im dalej w las, tym śpiewa lepiej…:) Dobry bass, nie ma się w zasadzie do czego w nim przyczepić, robi dobrą, nie wybiegającą przed szereg nawałnicą zbędnej wirtuozji, robotę w rozumieniu stworzenia solidnej bazy rytmicznej-jako sekcji… z bębnem. Bębny na podobnej zasadzie…nie wybiegają przed szereg, solidnie jak parowóz trzymają time! Jedynie z zestawu, w sensie brzmienia pozostawiają delikatny w mej percepcji niedosyt TOMY…ich „suchość” brzmienia…ale ma to swój urok jak w niektórych produkcjach KINGS X, do których nawiązanie lub, którymi inspirację tutaj wyczuwam…co…jest prawdziwym, szczerym komplementem, z uwagi na moją znajomość dyskografi wspomnianej amerykańskiego tria, oraz wielki szacun dla niego za wszelkie dokonania. Za to Kick-wypieprza jak żaden inny w tym kraju. Całkiem „niepolski”, znakomity sound zarówno SD jak i overheads, czyli krótko mówiąc-blach. Kończąc kwestię bębna, znakomity pomysł na bridge i pominięcia w nim direct-u w torach perkusyjnych, w numerze „Plastik” . Pozostawiony w tym momencie jedynie sam ambience, zaskakująco popycha numer do przodu, jak…turbosprężarka w Nissan-nie ZX… Dobrze przemyślana forma tytułowego utworu, świetny klimat rozłożonych funtów w zwrotce i zajebiście trafne-BLISKIE-głosy w refrenie. W utworze „JUTRO ZMIENIĘ WSZYSTKO”, refren pojawia się tylko jeden raz, a numer wcale ani nudny ani też wyjątkowo krótki, bo trwa cztery minuty i jedną sekundę.Znakomity numer „REALITY SHOW”-DYNAMIT !!! Znakomite riffy gitarowe, w oparciu o unisono z basem, przywołują z pamięci dobre, wielkie wzorce, jak choćby AUDIOSLAVE. Dobre brzmienie gitar, dobrze spreparowane od reszty. Jeśli chodzi o gitary, naprawdę zaskoczyły mnie ich formy…całkiem nietuzinkowe, rozbudowane aranżacyjnie i…nie niezaskakujący jak spodziewałem się przed sięgnięciem po to wydawnictwo-POZIOM WYKONAWCZY. Bardzo dobra realizacja, znakomity sound, dobry master, nic tu nie „pompuje” jak to miewa miejsce przy przewalonej kompresji czy źle użytych przy miksie limitetach na sumie. Edycja cyfrowa przeprowadzona bardzo umiejętnie, szczególnie w obrębie ścieżek wokalnych, gdzie w zasadzie przy takim poziomie wokalisty jest naprawdę zbędna i nie naraża słuchacza na delektowanie się w większej mierze efektem wprawnej ręki realizatora, korygującego myszką nieumiejętność śpiewania, lub pracy włożonej wcześniej w programowanie przeróżnych peryferiów, jak vocoder, mający brak talentu, lub jakichkolwiek predyspozycji śpiewu…później słyszymy takie właśnie kwiatki jak ostatnio Wydra, który brzmi już tak w co drugiej sylabie, jak dawno temu Cher-w utworze „BELIEVE”…tyle że tam użyto ten efekt SPECJALNIE WYRAŹNIE, lecz w kilku tylko miejscach utworu…a tu już nie wiadomo…czy to jeszcze Wydra, czy już coś na kształt ŚWIDRA 🙂 Cała płyta, wypierdala bezpardonowo prosto w łeb. Panowie nie silą się na metal dla gay-ów, czyli ostro ale z komerchą, jak MOIM ZDANIEM URLICH i spółka, lecz walą w ryj rock-iem i tyle…
Moje ulubione numery:
„Wiem Czego Chcesz”
„Krzyczę”
„Reality Show”
i…wszystkie…pozostałe 🙂
PEŁEN SZACUN…TAK TRZYMAĆ !!!

Wysłane z mojego HTC