Urażony Masmix


Z najświeższych doniesień Informasjonssenter wynika, iż Masmix uległ ciężkiej przypadłości, która rzekomo ma być usprawiedliwieniem, jego niecnych poczynań, wobec osób Mu znajomych, wytłumaczeniem osobliwego zachowania wobec Nich, polegającego głównie na braku jakiejkolwiek empatii, nadmiarze wyrafinowanej ignorancji, oraz powiedzeniu stanowczego NIE, skłonnościom przypisywanym najpopularniejszemu w ostatnich tygodniach, pewnemu, polskiemu duchownemu. Gdyby w grę wchodziły wyłącznie te wyżej wymienione składowe całej, skutecznie przeprowadzonej prowokacji, można by wysnuć wniosek, iż mamy do czynienia z kryształową osobowością, niestosownie potraktowaną przez środowisko bliskich znajomych, co mogłoby oczywiście pociągnąć za sobą, tragiczny w skutkach postępujący proces jełczenia, mogący rzecz jasna stanowić uzasadnioną przyczynę rozczarowania, z chowaniem osobistej, głębokiej urazy-włącznie. Masmix przedstawia nam wszystkim hipotezę Głębokiej Deprechy, która w powiązaniu z pasją, tak bardzo popularyzowaną przez Ivana IV w Rosji, będąc przyczyną lub też skutkiem sugerowanej przez Masmixa przypadłości, miałaby być swoistego rodzaju carte blanche, w traktowaniu kręgu bliskich znajomych, tak jakby ich wogóle nie było, ze sporadycznie wykazywanym zainteresowaniem, głównie w aspekcie wspólnych nart, lub śledzia. Pytany nie jeden raz, czemu tak postępuje?, zdolny jedynie do odpowiedzi „…ja już tak mam…”, nagle wykazuje niezadowolenie z faktu, iż napotkany przypadkiem na ulicy, nie jest witany z otwartymi ramionami, z należytą oprawą muzyczną, przy udziale florysty oraz z pominięciem oddania właściwych honorów, oraz zastosowania nowoczesnego oświetlenia, jak również zaopatrzenia miejsca zdarzenia w barek, czy też kompletny catering.
Trąca mi to pewną analogią postępowania, usprawiedliwienia siebie, przypomina sytuację, gdy przed kilku laty pewna długowłosa brunetka powiedziała coś podobnego do: „…Ja już tak mam…”…Ona wykazała wprawdzie większą inwencję, mówiąc że Jej osobista psycholożka stwierdziła „…Ty już tak masz i będziesz tak robić…”, gdy po zaproszeniu na kolację ze śniadaniem, po Jej bardzo skutecznie odbytej wizycie u mnie, okazało się, iż nie mogę doliczyć się banknotów w portfelu. Dziewczyna w końcu się przyznała, a ja podczas odbioru kasy, i wysłuchiwaniu o jej chorobie, którą miała być kleptomania, poradziłem aby zmieniła psychologa. Oczywiście Masmix nigdy niczego, nikomu nie zwędził, chodzi jedynie o analogię, w inwencji twórczej w usprawiedliwianiu swojego złego postępowania. Tamtej laski nie znałem praktycznie…z Masmixem z niejednego pieca chleb jedliśmy. Kiedyś opisywałem jak zadzwonił do mnie w nocy Szponku, opowiadając z przejęciem, jak to pisał z Masmixem na FB…mówił mniej więcej coś takiego…dzwoni do mnie I mowi: „Ty…co za koleś, o co biega? Piszemy, pisemy, gość udziela logicznych odpowiedzi…możesz z nim żartować…pisać o wszystkim…wyciągasz telefon, wybierasz do niego numer…robisz to trzysetny raz w ciągu ostatnich kilku minut, a koleś udaje, że go nie ma”…dobry, prawda? To zdarzenie miało miejsce już po fakcie, usunięcia przeze mnie osoby Masmixa, z mojej listy kontaktów na FB, Skype, oraz w telefonie. Dodatkowo, Jego kontakt został zablokowany, we wszystkich wymienionych listach, uniemożliwiając Mu podgląd mnie, w wymienionych serwisach. Straciłem cierpliwość do gościa, który miał nas wszystkich głęboko gdzieś, nie odbierając od nas telefonów, nie oddzwaniając, nie pisząc nawet Xmas o treści ” Mam Was w dupie” Miał gdzieś to, że człowiek ma może ważną sprawę, problem, albo przed chwilą miał wypadek, pod Jego klatką…miał gdzieś to, że któryś z nas, dzwoniąc od pół roku, albo i dłużej, nie mając żadnej wiedzy na temat tego, co się z Nim dzieje, nie słysząc nikogo w głośniku domofonu, zjawiając się u Niego osobiście, może zwyczajnie czuć się zdenerwowanym domysłami, czy aby wszystko oki? A ponieważ takie sytuacje trwające po pół roku, i dłużej, zaczęły pojawiać się coraz to częściej, postanowiłem wywalić jaja na gościa, dokładnie tak, jak On robił to całymi miesiącami, nadszarpując naszą cierpliwość, i nie bójmy się stwierdzenia- nadużywając jej, przy naszym pobłażaniu. Za mną kolejne kroki stawiają następni, którzy doszli do wniosku, że właśnie tak należy postąpić, i nagle Koło jorgnął się, że coś się dzieje…że coś tu nie gra…że jak to …nagle ludzie przestają patrzeć obojętnie, na Jego totalny zlew!!!…różnica-dla odmiany-między zachowaniem „Kleptomanki”, a Masmixa, pomimo wcześniej wspomnianej analogii, jest taka, że Ona, pomimo, iż byliśmy sobię obcy, zachowała pełną pokorę i skruchę, Masmix natomiast nie siląc się zbytnio na argumentację swojego czynu stwierdza, iż również czuje się nie wiedzieć czemu urażony. Dla mnie czasy gdy Masmix był mile widzianym komentatorem mojego bloga, odeszły w zapomnienie. I choćby nawet przedstawił na piśmie opinię medyczną, stwierdzającą wszystkie plagi tego świata, jak również te najbardziej pospolite jak Kolano Praczki, Łokieć Tenisisty, czy też Łuskowatość Palucha stwierdzam, że odświętny śledź, lub też prace ogrodowe, takie jak choćby palenie trawy, w gronie najblizszych, leżą daleko poza zakresem mojego zainteresowania, jeśli w grę wchodzi, udział Masmixa. Kilka miesięcy temu opisywałem szczegółowo proces postępowania Masmixa, dlatego w tym wpisie, byłoby bardziej wskazane skupić się na faktach najświeższych, czym wykonany samodzielnie telefon do żony M. Bross’a, jest z całą pewnością. Brawoooo, Brawoooo Vladooo !!! Vlado, blawoooo…widziiiiś…dobly telefoniiik…doblyyy…nie glyzie telefoniiik…wćale a wćaleee…he, heee!!! Tak gościa ruszyło, że aż wykonał samodzielne połączenie…czujesz Szponku? Tak się z waflami postępuje, widzisz? Hehe… Po jednej z moich publikacji…kilka wpisów wstecz, rozpisał się nagle w komentarzach, rozczarowany tonem wpisu itd… Później zadzwonił do Pani Baronowej, od której zebrał solidne zjęby, za wysłanie Jej pięcioletniej Córce zaproszenia, do listy znajomych na Facebooku, która poparła mnie podczas tej rozmowy przez telefon, w kwesti tego, jak to wygląda, i jak inaczej niż, delikatnie mówiąc-Niestosownie, postrzegać wysyłanie takiego zaproszenia pięciolatce? Następnie dowiedział się, że nie zostanie mu udostępniony nowy numer Mario Bross’a, bez zgody właściciela. Wyrzucił z siebie, rozczarowanie, jakiego doznał podczas spotkania z Mario, zamknął się, i siedzi cicho. Ode mnie jedynie, otrzymał jeszcze prezent w postaci poprzedniego wpisu…po…rumuńsku, rzecz jasna, no…bo po co w języku ojczystym, skoro jak dowodzą moje odpowiedzi, na Jego komentarze pod poprzednim w tej sprawie wpisem, nic nie dociera do komentującego? Wielce urażony jeszcze Książę…qrwa jego mać…w dupę jebany, Jego Magnificencja pieprzony…jakich wokół ostatnnimi czasy, coraz więcej. Nie jestem pewien też, czy aby wykonane po wielu trudach, samodzielne połączenie telefoniczne, nie zabrało jego Magnificencji zbyt wiele energi? Boję sie, iż z tej prostej i oczywistej przyczyny, może zaniemóc Biedacczysko, i zamilknąć nam teraz jak amen w jebanym pacierzu…czyli aż po sam grób…bleee…!!!

Masło Zlany Prostym Sikiem !


Wczoraj w godzinach mi bliżej nieznanych, lub też przeze mnie zapomnianych, Mario Bros zlał Masło na ulicy prostym sikiem. Stojąc na przystanku doświadczył bliskiego spotkania siódmego stopnia, z Maślanym Księciem, który nieoczekiwanie wpadł na niego swoim stalowym rumakiem, co zresztą miało miejsce prawie również, kilka dni temu, jednak o zupełnie innej porze dnia, bo wcześnie rano, w innym miejscu, oraz z udziałem mojej osoby zamiast Mario B. Ja wykazałem więcej konsekwencji, odsuwając się na bezpieczną odległość, uniemożliwiającą Księciu nawiązanie ze mną jakiegokolwiek kontaktu…choćby nawet wzrokowego. Mario zadał jednak jedno pytanie,po którym wprawdzie oddalił sie z miejsca zdarzenia, jak twierdzi w trybie nagłym i olewającym, jednak czy pociągnie to za sobą jakieś skuteczne reperkusje? Stwierdziliśmy wczoraj razem, iż raczej chyba żadnych, skoro do dotychczasowych odchyleń Maślanego Księcia, należy dołożyć kolejne, postępujące…przez które rozumieć należy akty o znamionach pedofilskich, których dopuszcza się w internecie, na jednym z napopularniejszych na świecie portali społecznościowych…o niebiesko białym logo…
Osobiście dziwi mnie również nieco fakt, że nawet po tylu sygnałach kierowanych zarówno na Książęcy telefon komorkowy, jak i łamy tego bloga, Książę nie zmienił swojej trasy do pracy, którą przemierza jak domniemam cyklicznie po godzinie szóstej rano, a precyzyjnie rzecz ujmując około 6.15…o tej właśnie porze widziany był przeze mnie w miejscu skąd jeżdżę ja komunikacją miejską do pracy, gdy nie mogę skorzystać z Srebrnego Szerszenia, który akurat jest podczas dnia potrzebny mojej Misi. Jeśli nie zmienił jej do tej pory, albo moje słowa traktuje jako zwykły dżouk, w nadziei uhahania się wspólnie przy okazji najbliższego spotkania, albo traktując moje słowa jednak poważnie, wybiera tę trasę w celu zweryfikowania naszych relacji, podczas potencjalnego spotkania, ewentualnie w celu podjęcia kroków zaczepnych lub naprawczych…ciężko stwierdzić tak jednoznacznie, co zamierza dorosły osobnik, o którym wczoraj jedno z nas powiedziało „Idiota”…drugie „Psychol”…a trzecie „On naprawdę ma coś z głową”. Jeśli jednak liczy na to, że ja będę mniej konsekwentny lub bardziej pobłażliwy w zachowaniu, przy przypadkowym spotkaniu, jest w wielkim błędzie.

Maślany Książę


Spotkał mą Miłość raz Książę Maślany,
Spotkali się w Tesco…
Był nieco zawiany…Tupeciarz nielada,
Dziwadło…chodząca Psychoza…Ignorant szemrany.
Przechwalał się burak,
Że zna , mnie…jakoby…kolega…
Przechwałki te Miłość,
Wetknęła wprost w dupę książęcą…skutecznie,
Wróciwszy do domu,
Fundując nam śmiechu kupę,
Drwiąc z Maślanego bajecznie,
Wyboooooooooornie wprost szydząc…
Pozdrowień przyjęcia potrzeby nie widząc…
Od Maślanego Księcia.

Masło! Co Z Tobą?


Mam znajomego… pracowaliśmy razem w dwóch firmach, w dość długim odstępie czasowym…znamy się ładnych parę lat…gość jest wporzo jak mało który, jednak posiada rzadką, nie znaną mi wcześniej u nikogo, przypadłość, której symptomy trudno wyjaśnić słowami, a przyczyny są od początku nieznane, zarówno mnie, jak i trzeciemu, naszemu wspólnemu kolesiowi, który również pracował z nami w dwóch wspomnianych wcześniej firmach. Przypadłość Masła, polega na tym, że dziś możesz z nim rozmawiać, pić wódę, i robić wszystko…bawić się w najlepsze, i jest ok…a od jutra przez pół roku nie odbierze on telefonu od żadnego z kumpli, ani od Ciebie, ani ode mnie, jednak z pominięciem jak domniemam połączenia od mamy lub swej drugiej niedoszłej połowy…miał to od zawsze…tm dziwne…normalnie jak baba, nosząca telefon w torebce, tłumacząc się że nie słyszała…bo a to hałas metra, a to coś tam…z Masłem było podobnie od początków naszej znajomość. Pierwszy raz, zwrócił mi uwagę na to Szumowina…wtedy jeszcze dawałem wiarę, tłumaczeniom Masła 😉 Kilka dni temu pisałem na fejsie z kolejnym, naszym wspólnym znajomym, z którym razem, nie raz uczestniczyliśmy w całkiem mało poczytalnych balangach… zapytałem: jak tam Masło?, okazało się, że nie odbiera od niego telefonów, od północy w sylwestra mimo, iż dzień przed sylwestrem widzieli się…piszę więc do Szponka…spoko-zadzwonię do Masła, ale gdzie tam!!! Nie ma szans…kiedyś nawet z Mario, śmialiśmy się, gdy Mario mówił, że dzwonił do Masła cały dzień, licząc na to, że za pięćdziesiątym razem odbierze…choćby z powodu złości wywołanej natręctwem Mario…nic z tego…Masło jest najtwardszym użytkownikiem głuchego telefonu, jakiego znam. Kiedyś z Mario śmialiśmy się, że jedyną, skuteczną metodą poznania przyczyny takiego postępowania, jest wyłącznie złapanie Masła, i poddanie go psychoanalizie, poprzez zastosowanie znanych jedynie nam obu…radykalnych ale zarazem skutecznych narzędzi…choćby jakich jak elektrowstrząsy…tylko żeby go złapać i przywiązać do fotela, trzeba go spotkać, a więc-umówić się z nim, i tu koło się zamyka. Pytaliśmy go już nie raz, o co chodzi? Co jest przyczyną?…Czy Jolka mu nie pozwala rozmawiać przez telefon? Czy może On sam nie chce rozmawiać z kimkolwiek w Jej obecności? Czy to kwestia obawy, zakazu, a może jakiegoś wstydu przed drugą osobą, która przebywając akurat z nami…a konkretniej z nim w mieszkaniu, słyszy o czym on gada…choć to kiepskie wytłumaczenie, ponieważ On nie odbiera nigdy, nawet gdy któryś z nas chce spytać: jak leci? Przecież to bzdura, aby kumpel nie mógł zadzwonić do kumpla, pytając o tak trywialne sprawy…no chyba, że ma taką zabójczo zaborczą kobietę…ostatnio widziałem w tv taki bzdurny program, w którym występowały różne, dla mnie umysłowo chore pary, i w jednej był taki układ, że ON nie mógł w zasadzie wogóle na codzień oglądać tv, laska wydzieliła mu jedynie kilka kreskówek, które spośród wszystkich innych programów mógł oglądać… powód?…ponieważ w tv pokazują kobiety, nawet w wiadomościach…taki mieli układ…i gość się na to godził, więc może tutaj mamy również coś podobnego, czyli absolutną lojalność wobec partnerki, która zabrania używania telefonu…to miałoby sens, z uwagi na moje spostrzeżenia sprzed najmniej dwóch lat: Masło właśnie w 99% przypadków nie odbiera połączeń, gdy pani Jolanta jest w domu… Czy jest zabójczo zaborcza? Tego nie wiem, w sumie Jej nie znam…poznałem Ją owszem…nawet w chwili poznania było miło…po kilku godzinach, okazało się nieco …odmiennie…Moja rozmowa ze Szponkiem miała miejsce w piątek…po przejrzeniu statystyk w blogu okazuje się, że Masło dodał mi komentarz do jednego z wpisów w czwartek, jednak dnia następnego już enigmatycznie milczy…MASŁO !!! CO Z TOBĄ ??? Może Ty potrzebujesz jakiejś pomocy? Mam hakaczkę w domu…niedawno…a w zasadzie około trzech lat temu zrobiłem z niej całkiem dobry użytek…chcesz?…pożyczę Ci 😉