Lady Pank-Top Trendy 2012


Koncerty…występy…telewizyjne…masówki, bywają różne…mniej lub bardziej udane…rewelacyjne…z różnych względów… Niekiedy koncert zagrany zajebiście spotyka się z niezbyt gorącym odbiorem…czasem mierny wykon, wywołuje niespotykany odbiór…nigdy nie przewidzi się interakcji między wykonawcą a odbiorcą…czasem atmosfera tuż przed skłania do zachłyśnięcia się wiszącym w powietrzu entuzjazmem, lecz skutki mogą być zarówno pozytywne jak i karygodne, a czasem totalna awersja do tłumu, hałasu…może popsuć ogólny obraz wykonu, lub też odwrócić bieg rzeczy i wywołać uniesienie zarówno publiczności jak i samego wykonawcy… Podczas pracy z Proletaryat-em doświadczałem tego wiele razy…czasem bardzo mała scena, czy cztery osoby, jako jedyna publiczność nie przeszkodziła chłopakom, by zagrać jeden z lepszych koncertów w historii…czasem wielka stadionowa impreza, atmosfera gigantycznego przedsięwzięcia nie była w żadnym stopniu katalizatorem, do osiągnięcia maksymalnego zadowolenia z koncertu. Składa się na to wiele czynników, od samopoczucia w dniu koncertu, poprzez problemy gastrologiczne samych muzyków-lub też ich całkowity brak…do myślenia o sprawach niezwiązanych z występem-włącznie. Widziałem wiele koncertów Lady Pank…w tv, na żywo…podczas pracy z Proletaryat-em-również…jako słuchacz z perspektywy niedostępnej dla ogółu publicznego. Wczorajszy koncert Lady Pank w Sopocie był zdecydowanie udany…znając każdy dźwięk, każdej kompozycji, jako fan zespołu od samego JEGO początku, jestem w stanie ocenić to…powiedzmy, że w sposób DLA MNIE SAMEGO-obiektywny 😉
Zaczynając od image-u…Panas-świetny ruch sceniczny…bdb strój…wyśmienity kontakt z publiką…Janek-bezsprzecznie iście tuzowy wizerunek mimo zmarszczek, które przybywają nam wszystkim…do tego polot, a zarazem lekkość i looz w obsłudze swojego STRATA, godny życzenia każdemu szanującemu się wioślarzowi…poczucie humoru, które również jest na scenie na miejscu…Kielich swymi jump-ami dodawał świeżej krwi…natomiast Kuba, powalił mnie swym blondem…oczywiście pozytywnie, co rozjaśniło ogólny wizerunek bandu 😉
Od strony wykonawczej-baja !!!
Kuba, rytmicznie baja…tyle ile trzeba, nie za dużo…On wie już doskonale od dawna, co trzeba zabębnić aby siedziało w kontekście tego o czym śpiewają, jak toczy się utwór, jak narasta jego dramaturgia…rytmu…harmonii itd…mimo, iż facet potrafi zajebać konkretnie zakręcone bity…this is it! wiem, ponieważ pierwszy raz widziałem go w latach 90-tych, w Łódzkich SIÓDEMKACH, gdy robiłem wtedy technikę sceny podczas tego koncertu z Januszem Pawłowiczem, a Kuba był wtedy nikomu nieznanym perkusistą KAZIK-a…już wtedy pomyślałem…ten MAN będzie KIMŚ…i jest…gra wyjebiście…do tego w bandzie, który jest jedną z kilku dosłownie formacji, wytyczających kierunki rock-a w Polsce od lat osiemdziesiątych…moim zdaniem, jest jednym z niewielu pałkarzy, potrafiących grać „przed punktem”, lub „za punktem”…w zależności od tego co akurat w danej chwili jest wymagane…
Janek-nie ma o czym pisać, ponieważ zagrał koncert idealny…poza jednym chyba akordem…ale nie mam pewności czy to było podczas Panków, czy w wyjściu z Kukizem około dwóch godzin wcześniej…jednak sposób w jaki przebrnął do akordu następnego, gwarantując absolutny brak orientu słuchaczy, tylko podnosi jego status muzyka…czego innym często brakuje…pisząc, iż nie pamiętam, mam na myśli „pewne” dawki -OH, które powodują w mej pamięci pewne luki 😉
Kielich-punktualnie…brzmieniowo-bez zarzutu…
Panas…to jest temat woda…nie śpiewa wprawdzie jak M. Carey, lecz nie wyobrażam sobie Lady Pank z innym singerem…wszystko „gra”.
Drugiego gitarnika-nie znam, choć wywalił całkiem dobre…poprawne, nawet bardziej niż poprawne, w sensie harmonii, „punktu”…bodajże w Titanic-u-ale mogę się mylić 😉
Bardzo atrakcyjne światło, no i w końcu w temacie soundu telewizyjnego…umiemy w Polsce w końcu zrobić dobrą transmisję dźwięku podczas koncertu emitowanego w tv…czego ostatnimi czasy brakowało mi, nawet podczas koncertów tak doświadczonych muzyków jak na przykład Skawa…
Świetny koncert…to był wykon na miarę jubileuszu Lady Pank-polecam !

Inside „…Dwumetrowa Pizda…”-Upadek Ostateczny


To chyba nie miało szansy na rozkwit…na sukces…tak myślę sobie …czasem. Wypalone umysły, wypalone organizmy, wypalone inwencje, i…wypalony entuzjazm… przerost formy nad treścią, z jednoczesnym nadmiarem idealistycznej fantazji, graniczącej z utopią, ze względu na nieosiągalne elementy oprawy…stanowiącej niezłą koncepcję, ale jednocześnie koncepcję tak atrakcyjną, pod względem wymaganego budżetu, jak rownież zaplecza technicznego, że…nieosiągalną… Dodatkowym utrudnieniem był brak jakiejkolwiek dyscypliny u Znyqa oraz Dzięcioła…Kyt dawał radę, choć nieraz pokłóciliśmy się o to, że czekam dobre 15 minut na otwarcie studia…no i to co mnie osobiscie najbardziej zmęczyło, to ciągłe zmiany koncepcji instalacji systemu monitorowego…pół roku podłogowy, pół roku douszny, i tak na zmianę… Ja uczestniczyłem w tym półtora roku za pierwszym moim podejściem, około roku przerwy, i następne pół roku po ponownej, wspólnej reaktywacji…tym razem zawalił Dzięcioł…

znikał notorycznie…na kilka prób z rzędu…nie mozna było ciągnąć tego dalej, tym bardziej, ze studio pod nowym adresem, zaczęło kosztować, jedynym wypłacalnym był Znyq…ja w tym czasie startowałem z firmą…też bywało, że dwie próby pod rząd potrafiłem odpuścić… Na koniec, w akcie desperacji, KYT wymyślił wymianę basu, i gitary na młodą krew…było blisko…znalazł zdolnych, młodych następców, jednak coś nie poszło dobrze…jeden się wyłamał, i wszystko co przez kilkanaście lat przygotowywali, calą płytę…dziesiątki czy setki perypetii…plany koncertowe…

w miedzyczasie przenoszenie studia spod jednego adresu pod drugi, powodu zawalenia się dachu…plany rżnięcia lasek po hotelach…wszystko za…ało solidnie o glebę, po chyba dwunastu latach przestało istnieć. Na początku wydawało mi się, że jest szansa to wykonać, przygotować się do koncertów i pojechać z tym solidnie. Pisząc na początku, mam na myśli swój początek współpracy z INSIDE…mój początek miał miejsce w zasadzie pod koniec całego procesu tworzenia…wszyscy byli już zmęczeni…mnie ta muzyka wogóle nie pociągała, do tego była potwornie trudna rytmicznie, oraz melodyczne…dlatego postanowiłem ten materiał ogarnąć…wykuć na pamięć, pomimo polifonii, oraz polimetrii, dodatkowo utrudniającej cały proces nauki materiału…zrobiłem to by udowodnić coś sobie, wiedząc, że prawdopodobnie nie wyjdzie to nigdzie dalej…udało mi się…

uczyłem się materiału półtora roku, przyjeżdżając czasem no studia w samotności bez żadnego z chłopaków…miałem całą płytę na śladach, łącznie z wokalem, nagranym przez Sławka, którego KYT po latach poszukiwań poznał gdzieś na ulicy, i okazało się, że Sławek właśnie dysponuje takimi warunkami jakich KYT oczekuje. Jednak po nagraniu, Sławek popadł w kłopoty mieszkaniowe…do tego doszły dragi…wóda…miał sporo problemów życiowych, nawet jeszcze przed INSIDEm. KYT opowiedział mi kiedyś historię Jego życia…włosy się jeżą na głowie. Było wiele w tej historię, ale pamiętam jeden jej element, gdy w wieku chyba około dwudziestu lat. Do drzwi puka ktoś, okazuje się, że to brat o którym nie miał On pojęcia, a kobieta mieszkająca w domu od dzieciństwa, okazuje się nie być jego biologiczną matką. Później ludzie dziwią się, jak to możliwe, że tak młodzi ludzie trafiają do MONARU?… wyjechał do Anglii i tam urodziła mu się córka, z poważną wadą serca…został tam, a KYT został znów bez wokalu…wprawdzie nagranie miał, więc miał płytę, ale nie mógł grać koncertów, z uwagi na brak Sławka…nie mógł więc promować płyty, w przypadku sprzedaży materiału, bądź wydania go pod własnym szyldem, co zresztą Inside uczynił wcześniej że swoją pierwszą płytą…

Wtedy właśnie po rezygnacji Sławka, po długim czasie poszukiwań, zaproponował mi tę rolę. Sławek wyjechał…musiał…ponieważ tutaj prawie sięgnął dna…widywano Go na Piotrkowskiej w środku zimy, w samej koszulce…Tam w Anglii podobno nieźle Mu się powodzi…trenuje jakieś walki wschodu, a Dziecioł powiedział kiedyś, że Sławek to taka dwumetrowa pizda…że zapisał się na treningi, jak sam podobno powiedział-ze strachu…tam…w Londynie każdy dzieciak biega z nożem w kieszeni…Ślady Sławka były em dyspozycji na FOSTEX-ie, więc zero kłopotów, nie potrzebowałem chłopaków, i ich instrumentów…razem graliśmy bo razem jest inaczej…inna interakcja, poza tym, podczas wspólnej próby, wszyscy pozostali utrwalają materiał.

Materiał był dla mnie potwornie trudny do przyswojenia, bardzo polimetryczny…bywało że każdy z instrumentów grał w innym metrum, a do tego wokal musiał być tak jak nagrał Sławek, nie inaczej…chyba, że już coś wyjątkowo mi nie leżało, wtedy KYT pozwalał na odejście od formy, i zrobienie po swojemu. W zimę przychodziłem do studia z KYTem, a czasami sam…chłopaki już nie mieli siły wałkować tych numerów kolejny raz…czekali aż je przyswoję. Bywało, że rzucałem słuchawkami, wykrzykując: kurwa! Nie zrobię tego! Pie…lę!

W dupie z tym! KYT stał spokojnie i mówił: Ja wiem, że muszę tm znosić, i będę…ale wiem że za każdym razem, gdy bierzemy nowy utwór, tak krzyczysz…wiem, że to zdołasz zrobić…wtedy zakładałem znów słuchawki, i robiłem swoje dalej, powtarzając stopięćdziesiąty raz którąś z linijek tekstu…tm była masakra. To co mi osobiście z jakimś niewielkim stopniu, ale jednak przeszkadzało, był fakt, iż całe zjawisko INSIDE, było otoczone jakąś dziwną ideą…bardziej napompowane…luzem, niż faktycznie wypełnione rock’n’rollem…wręcz jak w kościele…tego nie…tamtego nie…nie rób tak…srak…to nie wypada…ważniejszy jest punkt, ton…bardziej jak w filharmonii, niż w kapeli rockowej…to od początku było dla mnie bardzo niewygodne.
Znyq od początku trzymał dystans…może i miał prawo…nie zabiegałem zbytnio o jego skrócenie…w końcu facet przeżył tyle, że moje życie przy Jego doznaniach, to jak Beverly Hills 2010 przy Koszmarze Z Ulicy Wiązów…inteligentny, stanowczy…czasem tak asertywny, że można by rzec- ślepo uparty…elokwentny, oczytany, dowcipny…jednym słowem fajny gość…w dodatku doskonałe wyczucie rytmu, dobry słuch muzyczny…jeśli chodzi jednak o Dziecioła, pomimo mojego głębokiego poczucia, iż to najbardziej szczery kolo, przynajmiej dwa razy, przejechałem się na Jego hipokryzji…Zaskoczył mnie fakt, iż właśnie On, potrafi być zdolnym, mówienia mi czegoś, co za moimi plecami, zmieniało formę…diametralnie…Nie było by fair, pominąć tu osobę Emila, który wiele pomógł, i wniósł sporo świeżej krwi, oraz entuzjazmu, którego jak widać, i tak zabrakło, do…dopłynięcia do celu…uważam że to wszystko można było zrobić w rok…i byłoby na tym samym poziomie…a tak chłopaki stracili kilkanaście lat, w dodatku śladów na płycie jest teraz tyle, że nie sposób zrobić mix, i master…środkami studia Abyss…Zawsze powtarzałem, że niejeden zespół, chciałby mieć takie warunki jakie my mieliśmy, i to nawet niejeden z zespołów na topie…mówiłem…wykorzystać te warunki-zrobić materiał…płytę…w miarę szybko i sprawnie na daną chwilę, Kyt wolał jednak co kilka lat powtarzać a to bębny, a to gitary, później znów bębny…i tak przez dwanaście lat…

i tak uważam, że wytrzymali sporo…mnie to półtora roku, w zupełności wystarcza. T0 i tak długi okres…choć w porównaniu z ich czasem spędzonym nad tym projektem, to kropla w morzu…jednak dla mnie był to czas wystarczający, aby podjąć decyzję o zaprzestaniu…Szczytem braku rock’n’rollowego podejścia do tematu, była propozycja Znyqa, aby na drugą gitarę wziąć niejakiego Rossę…kumpla Znyqa…dużo czasu spędzali razem…często przyjeżdżali do studia razem…prawie zawsze z alkoholem…kończyło się to zawsze dobrą zabawą, ale brakiem również jakiegokolwiek postępu, w znajomość materiału…jego kontroli, a w konsekwencji stawianiem funtów, w pozycjach, które dziwiły…wprowadzały w zakłopotanie „stawiającego”…tłumaczącego się jakąś kuriozalną awarią procesora gitarowego, by usprawiedliwić bycie akurat o wiele, wiele centów OBOK 😉

Kyta zaczęło to wkurwiać, mnie często również, ponieważ ten materiał był ich wspólnym dzieckiem, pielęgnowali go dwanaście lat, a zdarzały im się coraz częstsze wpadki. Zapominali formy, pozycje, tony…często mówiłem im…sugerowałem…gdzie jest błąd, w którym takcie, i na którym dźwięku…często nie dawali za wygraną…negowali moją rację, odrzucali sugestie, ponieważ wychodzili z założenia, że nikt nie może znać formy lepiej od nich, skoro szlifują ją już tyle lat…a na pewno nie będzie ich pouczał kolo, który raptem od roku przyswaja materiał…nie dopuszczali takiej myśli…taki PATENT NA NIEOMYLNOŚĆ…

Z Dzieciołem było troszkę inaczej…wogóle w studio nie pił…nigdy…najwyżej znikał na 2-3 tygodnie…nie odbierał telefonów, zapijał się poza kapelą, później tłumacząc się mam, że był na zwolnieniu…a to chory…a to nogę złamał…takie tam…niby kontakt miałem właśnie z Dzieciołem najlepszy, jednak bardziej cenię postawę Znyqa…

człowieka bezpośredniego, który nigdy nie odzywał się nieproszony, a gdy już mówił, robił to bezpośrednio…szczerze…na temat…choćby miało boleć…ale to odróżniało Go od pozostałej dwójki…KYTA znam najdłużej, razem robiliśmy projekt Piotra Jełowickiego…tak się poznaliśmy…razem jeździliśmy w ekipie Proletariatu…mimo to, kilka razy nie był szczery…podejrzewam…tak mówią fakty, i moja analiza…aczkolwiek jestem istotą ludzką, a moją naturą jest błądzić…

Studio na Kopernika

miało swój urok, klimat, to był w pewnym okresie, jak mi opowiadali, ich drugi dom…tworzyli tam…spali, jedli, maltretowali chętne niewiasty…świątek piątek…jednak pewnego dnia KYT dostał telefon od zarządcy budynku, z informacja iż dach uległ zawaleniu…to było tuż po moim pierwszym rozstaniu z INSIDEm…na szczęście sprzęt nie ucierpiał…studio przeniesiono na Lodową…tam już klimatu nie było…za to pojawił się wygórowany czynsz za dzierżawę pomieszczeń…było ciężko… Wtedy KYT zadzwonił z zapytaniem, czy nie wrócił bym…wróciłem. Był drugi gitarzysta…młody…zdolny…dobry technicznie…KYT był zadowolony…poraz pierwszy w życiu, spotkał kogoś, kto potrafił nauczyć się w mgnieniu oka partii gitarowych Znyqa…na dwie gitary brzmiało tm jeszcze lepiej…znów było dobrze…był konkretny plan działania…aż do momentu gdy Dziecioł znów zginął na kilka tygodni…młody, zdolny…zrezygnował, chciał grać, a nie czekać wciąż na kolegę z przypadłościami alkoholowymi…zwyczajnie odszedł. Pojawiła się koncepcja poszukiwania kogoś na miejsce Dziecioła…trwało tm kilka tygodni…

KYT chciał nawet aby młody wrócił, ale młody nie chciał, powiedział że nie interesuje Go projekt z dwiema gitarami…na końcu powstała w głowie KYTa koncepcja wymiany i Znyqa i Dziecioła na nowych ludzi…ponoć nawet takich znalazł…dostali materiał…mieliśmy się spotkać…zobaczyć, jak to razem wszystko zagra, jednak jakoś się to przeszło po kościach…nie doszło do spotkania…nawet nie zdążyłem poznać tych nowych, dwóch, młodych, zdolnych ludzi. To była dobra kapela…

dobry technicznie band…fajni ludzie, ale zrobili kilka błędów…poważnych…pierwszy to zgoda, na wyłączność KYTa kwestii kompozycji i aranżu…to on miał decydujące zdanie, takie założenie sprawiło, że chorobliwie idealistyczne podejście do materiału autorskiego KYTa, bo takim miał być…przełożyło się na kilkunastoletnie rzeźbienie w gównie, a konkretniej, pieszczenie dziesięciu utworów w tak długim czasie, w nadziei, iż czas ten przełoży się na mega przemyślane dźwięki, co zagwarantuje sukces materiału, na którym zarobi się niezłą kasę, i zdobędzie status cenionego w kraju wykonawcy.
Nie docierało do KYTa, że poziom promowanej sztuki nie ma znaczenia, że można sprzedać z wielkim sukcesem wszystko, nawet gówno, dysponując wystarczającym budżetem, a największe dzieło, nigdy nie osiągnie rozgłosu, bez odpowiedniego nakładu środków, których nam właśnie do promocji brakowało, a które są w posiadaniu jedynie kilku osób w tym kraju, trzęsących polskim rynkiem muzycznym. KYT był przekonany, że wystarczy zrobić coś zajebistego, a reszta zacznie kręcić się sama. Dlatego przez tyle lat, poprawiał wszystko co chwilę…jak miał wszystkie ślady na płycie, zaczął nagrywać jeszcze raz bębny, później poprawiał gitary, i tak w kółko, licząc na usunięcie wszystkich możliwych błędów całego produktu, nie przyjmując do wiadomości, że wszystko co powstaje jest jakieś…lepsze…gorsze…na obecną chwilę, i zawsze można coś poprawić…nie potrafił powiedzieć sobie, że zostawiamy płytę TAKĄ, NA TĘ CHWILĘ, BO W TEJ WŁAŚNIE CHWILI ZOSTAŁA STWORZONA.

Śladów do płyty jest tyle, na tylu dyskach, że nie sposób jej zgrać. Od kilkunastu lat chłopaki dopraszali się-USIADŹ I ZGRAJ TM W KOŃCU!…jedyne jednak na co mogli liczyć przez wszystkie te lata to materiał roboczy, i to jeszcze mocno pofragmentowany…Dzwonił do mnie kilka tygodni temu…pytał, czy pojeździł bym w technice…gra w jakiś dwóch kapelach i szykują się im koncerty podobno, ale ile w tym prawdy? Ile fikcji?… Nie żałuję czasu z INSIDE, jak zresztą, niczego w życiu…może poza kilkoma małymi krzywdami, wyrządzonymi innym osobom…nie żałuję, ponieważ sporo się nauczyłem przez te półtora roku…zarówno w kwestii harmonii, jak i rytmu…i…jeszcze jedna rzecz…Znyq zaraził mnie kapelą, która słyszałem piętnaście lat temu albo więcej…nie spodobała mi się wtedy…teraz są dla mnie czymś w rodzaju guru…chodzi o Dream Theater.

SŁUCH MUZYCZNY DZIECKA.


00131995_cr-5

SPRAWDZENIE STOPNIA UMUZYKALNIENIA (SŁUCHU MUZYCZNEGO) U KILKULETNIEGO DZIECKA.

Niedawno pewna znajoma osoba poprosiła mnie o radę – jak sprawdzić czy dziecko ma słuch muzyczny? Ze względu na to, iż wiele osób może mieć podobne chęci sprawdzenia preferencji muzycznych swoich dzieci postanowiłem opisać to w swoim blogu.

Jeśli chodzi o specjalistyczne oprogramowanie dające możliwość badania słuchu to owszem są takie programy, jednak mam tu na myśli audiometry-czyli typowe programy do badania słuchu człowieka pod kątem ustalenia charakterystyki słuchu. Chodzi dokładnie o wyznaczenie krzywej, która wskazuje zdolności słyszenia określonych frekwencji pasma słyszalnego oraz poziom każdej z tych frekwencji, na którym u danej osoby osiągnięty zostaję dolny próg słyszalności a więc, przy jakiej wartości podanej w dB (decybelach) dźwięk określony z poziomu niesłyszalnego staje się słyszalny.

Q3R

W programie takim podajemy wiek osoby, u której test jest przeprowadzany i na podstawie zawartych w nim informacji możemy również stwierdzić czy charakterystyka słuchu osoby badanej jest na odpowiednim poziomie, jak bardzo krzywa charakterystyki odbiega od żądanej w danym wieku i czy ewentualne odbieganie od norm nosi znamiona patologii, czyli czy ubytek słuchu (ogólnie lub w określonych częściach pasma) jest na tyle duży, że wymaga konsultacji medycznej.

Nie ma to jednak nic wspólnego ze słuchem muzycznym!!!

Nie wiem czy istnieją takie programy, ale w zadzie do tego celu służyć może każdy instrument muzyczny w formie oprogramowania bądź fizyczny instrument melodyczny jednak taka metoda wymaga obecności-przeprowadzenia takiego testu oraz oceny przez osobę, która takim słuchem dysponuje.

1 (1)

We wstępnych egzaminach do szkoły muzycznej, we wczesnym wieku człowieka egzamin taki przebiega w sposób następujący, że osobie, którą oceniamy stawiamy (wydobywamy z instrumentu) pojedyncze dźwięki każąc tej osobie powtórzyć je w postaci wyartykułowania ich gardłowo na zasadzie lalala, tututu czy jak komu wygodniej, ponieważ dla osoby o nikłej znajomości techniki śpiewu pewne dźwięki łatwiej wyartykułować w formie lalala niż tututu lub na odwrót wiec tutaj formy nie narzucałbym takiej młodej osobie.

W przypadku „trafiania w dźwięki” można spróbować zagrać krótką melodię składającą się z kilku dźwięków celu powtórzenia. Dla podniesienia stopnia trudności dla osoby wykazującej spore zdolności można spróbować „postawić” akord a więc kilka dźwięków jednocześnie zapytaniem ile dźwięków akordzie osoba usłyszała. Może to być dźwięków 4, 3, 2 lub dowolna ilość…im więcej tym trudniej – rzecz jasna.

Jest to najprostsza metoda jednak od osoby, która ocenia „na swoje ucho”, od jej stopnia umuzykalnienia oraz również wrażliwości słuchu muzycznego zależy trafność oceny, więc sprawa zaczyna się tutaj lekko komplikować, ponieważ nie wszyscy słyszymy identycznie. Ni którzy potrafią bez większych problemów odróżniać różnicę półtonów czy ćwierćtonów ćwierćtonów nawet kilku „centów”, inni mogą mieć z tym kłopot. Druga sprawa jest taka, że aparat słuchu to jedno a zdolność wyartykułowania tonu – emisji głosu – to drugie. Może zdarzyć się, że przy dobrze wykształconym słuchu muzycznym występuje problem w wyśpiewaniem jego, choć ze znalezieniem go na klawiaturze fortepianu nie będzie większych trudności. W szkołach muzycznych mamy zarówno kształcenie słuchu jak i emisję głosu jednak ja uważam, że jeśli chodzi o to drugie jesteśmy w stanie osiągnąć dużo większe postępy. Wynika to z budowy narządu słuchu, z psychoakustyki, tak jak w przypadku osób, które rodzą się z zawartością większą w oku komórek odpowiedzialnych za kształt-kontur niż za barwy-wtedy mamy do czynienia z daltonizmem. W przypadku słuchu, słuchu muzycznego, można zastosować podobną analogię.

Sprawa więc po zastanowieniu nie wydaje się być prostą skoro te same cechy występują u każdego zarówno zarówno dziecka, które chcemy ocenić jak i u osoby która tej oceny dokonuje. Ważne jest, więc aby ocenę taką przeprowadzała osoba na pewnym poziomie umuzykalnienia, będąca pewnego rodzaju jakimś autorytetem w tej dziedzinie, potrafiąca dostrzec oraz rozróżnić w/w zależności oraz rozbieżności mogące występować.

Jednak dla przeprowadzenia kilkuminutowego testu służącemu pobieżnej ocenie czy w ogóle dziecko rokuje nadzieje uprawiania śpiewania innego niż wyłącznie przy goleniu taka metoda powinna dać w miarę obiektywną ocenię nawet, jeśli oceny tej niekoniecznie dokonywać będzie sam wielki Andrea Bocelli 

Jeśli chodzi o aspekt poczucia rytmu to już temat na inny wpis 🙂

00131975_cr-3

Kilka Fundamentalnych Zagadnień Z Dziedziny Wokalistyki


Profesjonalny głos śpiewaczy to złożony aerodynamiczny proces,
zdeterminowany koniecznością uzyskania maksymalnego poziomu
wyjściowego głosu poprzez odpowiednią koordynację oddychania,
fonacji i kształtowania charakterystyki rezonansowej traktu głosowego
Definicja fizyczna śpiewu
Muzyczna definicja śpiewu:
Narząd śpiewu jest instrumentem muzycznym
(instrument dęty o podwójnym ograniczonym stroiku-Drobner)
Część tego instrumentu ma budowę daną przez naturę, budowę niezmienną, ale na wiele
jego parametrów wokalista może i powinien mieć wpływ, tak aby móc zagrać na głosie
jak wirtuoz na instrumencie solowym
Źródło dźwięku – Struny głosowe
Generator – Strumień powietrza
Amplifikator – Rezonatory nadające nośność i brzmienie
Rodzaje głosu ludzkiego
Dla każdego śpiewaka ważne jest określenie rodzaju jego głosu.
Podstawowymi wyróżnikami głosu są skala i barwa, elementem istotnym
Są ponadto tzw. dźwięki przejściowe.
Wymienione czynniki pozwalają doświadczonemu pedagogowi śpiewu jedynie
Za pomocą słuchu zaliczyć głos do danej kategorii. Alternatywną metodą w sytuacjach
wątpliwych jest badanie laryngoskopowe długości i szerokości strun głosowych.
Skala głosu
– głosy nieszkolone – półtorej oktawy
– głosy szkolone – do trzech oktaw
Podział głosów
dziecięce żeńskie męskie
Odmiany głosu (decydują barwa, siła charakter oraz
Przystosowanie do wykonywania określonej muzyki)

Teorie powstawania głosu
Do wytworzenia mowy i śpiewu potrzebne jest wpółistnienie następujących elementów:
– mechanizmu drgającego powodującego rytmiczne otwieranie się i zamykanie głośni
– podgłośnieniowego ciśnienia wydechowego wytwarzającego podmuch o wysokim ciśnieniu
– przestrzeni rezonansowej klatki piersiowej oraz gardła, jamy ustnej i nosowej, które to nadają dźwiękowi barwę
TEORIA MIOELASTYCZNA
W głosie ludzkim struny głosowe wprawiane są w ruch przez ciśnienie podgłośniowe.
Powietrze przechodząc przez zwarte struny pociera je i w ten sposób wprowadza w drgania o określonej częstotliwości.
-> Kluczowe miejsce w tworzeniu głosu przypisane jest mięśniom oddechowym i krtaniowym.
TEORIA KlONICZNA (1950 Raoul Husson)
Mówi o neurofizjologicznej istocie zjawiska drgania strun głosowych. Husson uważał że drgania strun głosowych
Nie zależą od fali wydychiwanego powietrza ale od pracy kory mózgowej. Drgania strun głosowych wywołane są
Przez impulsy nerwowe wysyłane przez ośrodkowy układ nerwowy. Impuls nerwowy dochodzący do krtania powoduje
Skórcz, kt óry otwiera szparę głośni, rozkurcz powoduje natomiast jej zamknięcie, a częstotliwość drgań strun głosowych
odpowiada częstotliwości impulsów nerwowych. Powietrze wydechowe stanowi jedynie ośrodek rozchodzenia się fali.
Argumenty:
– zarówno ludzie jak i zwierzęta posiadają podobnie zbudowaną krtań, a tylko ludzie wykształcili mowę
– pacjentowi wszczepiono rurkę którą powietrze omijało krtań, w tej samej chwili dźwięk ustał, a drgania strun głosowych trwały
aż do chwili zakończenia wydechu
(1953 Laget) Wykazano, że czynność wiązadeł głosowych może powstać dzięki impulsom przekazywanym przez nerwy krtaniowe
bez udziału prądu powietrza.
TEORIA AERODYNAMICZNA (współczesna)
Argumentem podważającym teorię Hussona było eksperymentalne uzyskanie tonu podstawowego z krtani wyciętej ze zwłok.
Ciśnienie podgłośnieniowe w sposób bierny otwiera i zamyka głośnię i jednocześnie podrażnia zakończenia nerwowe, które
przenoszą bodźce do mózgu. Ośrodkowy układ nerwowy wysyła impulsy do nerwów krtaniowych, które pozwalają koordynować
pracę krtani. Drgania strun głosowych są konsekwencją współzawodnictwa między ciśnieniem podgłośniowym (rozsuwającym struny)
a sterowanym prze układ nerwowy skurczem mięśni. Napierający słup powietrza dzielony jest przez drgające struny głosowe
na serię rytmicznych podmuchów
Modelowanie oscylacji strun głosowych
oscylator
rezonator
f(t) A(f)
model traktu głosowego:
Pobudzenie – (ciśnienie progowe fonacji)
Strumień powietrza niezbędny do mówienia i śpiewania
generowany jest przez ciśnienie wywierane na płucach przez przeponę
(ang. diaphragm) i mięśnie brzuszne (ang. abdominal muscles)
Objętość płuc dorosłego człowieka wynosi 6-7 litrów, jednak tylko ok.
4-5 litrów może być używanych przy śpiewaniu. 2 litry są zawsze
obecne w płucach i stanowią tzw. residualną objętość(ok. 2 litry).
Pozostała objętość jest objętością oddechową (ang. tidal volume). Przy
oddychaniu używamy tylko 15% tej objętości ale przy wysiłkach takich
jak sport lub śpiewanie możliwe jest używanie pełnej objętości
oddechowej.
Tp przedział czasu kiedy ciśnienie rośnie (p – ang. positive)
Tn przedział czasu kiedy ciśnienie spada. (n – ang. negative)
To przediał czasu kiedy krtań jest otwarta – powietrze przepływa przez krtań
T długość trwania cyklu ( (wartość odpowiedzialna za częst. tonu krtaniowego)
uo średni poziom ciśnienia
uac maksymalny poziom ciśnienia
Parametry tonu krtaniowego
Qo=T0/T
Qs=Tp/Tn
Wsp. wypełnienia
Wsp. skosu
(skewing quotient)
Widmo tonu krtaniowego
Brzmienie fletowe
Brzmienie blaszane (brassy sound)
Nachylenie normalne 12dB/okt
Czynniki wpływające na częstotliwość tonu krtaniowego
– rozmiar krtani i strun głosowych:
– płacz niemowlaka fTK ≈ 500 Hz
– dzieci 250 – 400 Hz
– kobiety ok. 200 Hz
– mężczyźni ok. 150 Hz
Różnice w rozmiarach krtani mężczyzn i kobiet
– parametry pracy strun głosowych:
Krtań – budowa
Zwarcie strun (addukcja) (nastawienie głosowe) może być trojakiego rodzaju:
– nastawienie miękkie – struny zbliżają się do siebie i drgają w sposób swobodny.
Jest to fizjologicznie najbardziej poprawny układ strun
– nastawienie twarde – struny zbyt mocno napierają na siebie, przez co drgania są utrudnione
Stan ten pojawia się podczas twardego atakowania dźwięku (głosy amatorskie) lub
w stanach osłabienia narządu głosowego.
– nastawienie chuchające – struny głosowe na części swojej powierzchni nie stykają się za sobą, a
część powietrza przechodzi swobodnie nie zmieniając się na falę akustyczną i
dołącza do dźwięku jako szum -> Objaw patologiczny – bezgłos
Funkcje krtani – oddechowa, obronna, fonacyjna
Metoda kontroli częstotliwości tonu krtaniowego
– zmiana długości strun głosowych
– zmiana napięcia strun głosowych
Fizjologia narządu mowy i śpiewu: Schemat zastępczy traktu głosowego:
Epilarynx
tube
Rezonatory traktu głosowego
Rezonatory – amplifikatorami dźwięku
Resonare (łac) – „odbrzmiewać”. Jeśli fala dźwiękowa na swojej drodze napotka ciało sprężyste to pod wpływem
jej impulsów zostanie ono wprowadzone w drgania o tej samej częstotliwości.
W akustyce istnieją dwa rodzaj rezonansu ze względu na właściwości ciał rezonujących:
REZONANS WYMUSZONY – amplifikator nie posiada konkretnej częstotliwości swoich drgań (drgań własnych)
i przyjmuje drgania źródła dźwięku -> współbrzmienie
-> drgające chrząstki -> tarczowate, nalewkowate, pierścieniowate i nagłośnia
-> kości mostka, obojczyka i żeber
REZONANS SWOBODNY – amplifikator posiada z natury określoną częstotliwość drgań i zaczyna drgać pod
wpływem fali tylko wtedy gdy ta ma taką samą częstotliwość
-> komory rezonansowe
a) rezonatory dolne (piersiowe)
– jama podgłośniowa, tchawica oskrzela, klatka piersiowa (150-400 Hz)
b) rezonatory górne (rezonatory głowowe – nasada)
– mają duże możliwości przestrajania kształtu
( jedynie zatoki przynosowe i jama nosowa mają trwały kształt)
Kolejne rezonatory górne:
Krtań – rura zamknięta z jednej strony przez zwarte struny głosowe. Istnieją kieszonki krtaniowe,
małe rezonatory, które są ruchome i zmieniając kształt w znaczący sposób wpływają na barwę dźwięku
Ruchy krtani zmieniają barwę dźwięku, przez zmianę rezonansu i silny wpływ na proporcje i pojemność
innych rezonatorów.
Gardło – 13-15 cm długości, szerokość w okolicy kości gnykowej jest największa (4-5 cm).
W czasie fonacji niezwykle ważne jest zamknięcie przewodu nosowego
Jama głosowa – jej parametry wpływają na dwa pierwsze formanty -> tworzą samogłoski
Jama nosowa – ma parametry uwarunkowane anatomicznie -> zatoki -> małe komory -> rezonans 3000-5000 Hz
Formanty
Zależność rodzaju samogłoski od wartości formantów F1 i F2
1) Formanty niskie odpowiedzialne za artykulację głosek
– F1 i F2 maleją wraz ze zwiększeniem długości przewodu głosowego (cechy osobnicze)
– F1 i F2 maleją gdy zaokrąglamy usta a rosną gdy je rozszerzamy
– zawężenie ust obniża F1 a zwiększa F2
– zawężenie ust zwiększa F1, obniża F2
– dla wysokich dźwięków cz.formantu nie może być mniejsz niż częstotliwość podstawowa
dźwięku
2) Formanty wysokie odpowiedzialne za barwę
zmienność w zależności od pojemości rezonatora nadkrtaniowego
• Mniejszy rozrzut w amplitudzie formantu śpiewanego dla głosów męskich ( przykładowo: +- 4dB dla różnych
śpiewaków, +-16dB dla różnych samogłosek, 9-14 dB dla różnych częstotliwości podstawowych) niż dla żeńskich
(przykładowo: +-24 dB dla różnych śpiewaczek, +-23 dB dla różnych rodzajów śpiewu, 30 dB dla różnych
głośności). Ogólnie można stwierdzić że dla mężczyzn wielkości formantów są mniej zmienne niż dla kobiet.
• Zależność wielkości formantu od rodzaju śpiewanej samogłoski (najmniejszy dla samogłoski „u”)
• Zmniejszanie się amplitudy formantu przy wzroście częstotliwości fonacji; właściwość ta może być wytłumaczona
jako efekt istnienia charakterystyk częstotliwościowych generatora krtaniowego
• Małe zróżnicowanie wielkości formantu dla niskich częstotliwości fonacji (220 i 392 Hz)
• Zależność wielkości formantu od poziomu dźwięku w dB nie zawsze jest liniowa (szczególnie dla głoski „y”). Od
pewnej głośności amplituda zaczyna rosnąć szybciej niż wzrost poziomu dźwięku w dB.
• Głosy altowe dla tych samych wartości poziomu dźwięku mają najwyższy poziom formantu śpiewaczego,
większy nawet w porównaniu z głosami męskimi, podczas gdy głosy sopranowe i mezzosopranowe
mają formant średnio o 20 dB mniejszy niż alty. Świadczy to o tym, że formant śpiewaczy jest cechą
śpiewu ale nie zawsze jego najbardziej charakterystycznym elementem.
Przykładowe właściwości formantu śpiewaczego
Akwizycja Segmentacja Parametryzacja
Opracowywanie i optymalizacja wektora opisu głosu śpiewaczego:
ekstrakcja
parametrów
analiza
statystyczna
sygnał
akustyczny
ortogonalny
opis sygnału
Ekstrakcja parametrów:
Metody rozróżniania śpiewaków szkolonych od amatorów
Parametry dynamiczne
– amplituda formantu śpiewaczego
– stosunek energii harmonicznych
do szumu
– badanie rozkładu częstotliwościowego
prążków w widmie
-dolny i górny limit częstotliwości podstawowej
– zakres dynamiczny dźwięku
– badanie stabilności częstotliwości formantów wyższych
– badanie „pamięci mięśniowej” – czyli automatycznego
systemu sensorowego umożliwiającego szybkie ustawienie
napięcia mięśni krtani bez odsłuchu śpiewanego dźwięku
Parametry OFF-line
Parametry statyczne
– sposób wibracji
– sposób modulacji amplitudy
– minimalizacja zmienności brzmieniowej
– stabilność częstotliwości fonacji dla różnych
częstotliwości dźwięku
– umiejętność szybkiej zmiany częstotliwości
– detekcja „formantu śpiewaczego” – analiza formantowości
(pozycja i wartość formantu F3 (2500 – 3000 Hz))
– analiza dźwięczności
– analiza zmienności momentów widmowych w czasie
– analiza zmienności częstotliwości podstawowej tonu krtaniowego
– analiza modulacji częstotliwości (analiza vibrato)