Lady Pank


Widziałem Ich wiele razy…TV…Live…w trasie…itd…właśnie obejrzałem kilkanaście filmów na YT…powiem tak, a w zasadzie napiszę…CI Gnoje-wtedy…w 80-tych latach, robili mi z mózgu COŚ, czego nie potrafiłem wyjaśnić wtedy rodzicom, a było to prawie jak pierwsza kokaina…dziś inaczej „rozbieram” kawałki…jednak wciąż mam ciary słuchając pierwszej płyrty…tego co nastąpiło po niej, i wszystkiego tego co dzieje się w aspekcie Lady Pank-dzięki Janek, Panas, Edmund, Paweł, Jarek, Kuba, Kielich, Mogiel…THX 😉

Lady Pank-Top Trendy 2012


Koncerty…występy…telewizyjne…masówki, bywają różne…mniej lub bardziej udane…rewelacyjne…z różnych względów… Niekiedy koncert zagrany zajebiście spotyka się z niezbyt gorącym odbiorem…czasem mierny wykon, wywołuje niespotykany odbiór…nigdy nie przewidzi się interakcji między wykonawcą a odbiorcą…czasem atmosfera tuż przed skłania do zachłyśnięcia się wiszącym w powietrzu entuzjazmem, lecz skutki mogą być zarówno pozytywne jak i karygodne, a czasem totalna awersja do tłumu, hałasu…może popsuć ogólny obraz wykonu, lub też odwrócić bieg rzeczy i wywołać uniesienie zarówno publiczności jak i samego wykonawcy… Podczas pracy z Proletaryat-em doświadczałem tego wiele razy…czasem bardzo mała scena, czy cztery osoby, jako jedyna publiczność nie przeszkodziła chłopakom, by zagrać jeden z lepszych koncertów w historii…czasem wielka stadionowa impreza, atmosfera gigantycznego przedsięwzięcia nie była w żadnym stopniu katalizatorem, do osiągnięcia maksymalnego zadowolenia z koncertu. Składa się na to wiele czynników, od samopoczucia w dniu koncertu, poprzez problemy gastrologiczne samych muzyków-lub też ich całkowity brak…do myślenia o sprawach niezwiązanych z występem-włącznie. Widziałem wiele koncertów Lady Pank…w tv, na żywo…podczas pracy z Proletaryat-em-również…jako słuchacz z perspektywy niedostępnej dla ogółu publicznego. Wczorajszy koncert Lady Pank w Sopocie był zdecydowanie udany…znając każdy dźwięk, każdej kompozycji, jako fan zespołu od samego JEGO początku, jestem w stanie ocenić to…powiedzmy, że w sposób DLA MNIE SAMEGO-obiektywny 😉
Zaczynając od image-u…Panas-świetny ruch sceniczny…bdb strój…wyśmienity kontakt z publiką…Janek-bezsprzecznie iście tuzowy wizerunek mimo zmarszczek, które przybywają nam wszystkim…do tego polot, a zarazem lekkość i looz w obsłudze swojego STRATA, godny życzenia każdemu szanującemu się wioślarzowi…poczucie humoru, które również jest na scenie na miejscu…Kielich swymi jump-ami dodawał świeżej krwi…natomiast Kuba, powalił mnie swym blondem…oczywiście pozytywnie, co rozjaśniło ogólny wizerunek bandu 😉
Od strony wykonawczej-baja !!!
Kuba, rytmicznie baja…tyle ile trzeba, nie za dużo…On wie już doskonale od dawna, co trzeba zabębnić aby siedziało w kontekście tego o czym śpiewają, jak toczy się utwór, jak narasta jego dramaturgia…rytmu…harmonii itd…mimo, iż facet potrafi zajebać konkretnie zakręcone bity…this is it! wiem, ponieważ pierwszy raz widziałem go w latach 90-tych, w Łódzkich SIÓDEMKACH, gdy robiłem wtedy technikę sceny podczas tego koncertu z Januszem Pawłowiczem, a Kuba był wtedy nikomu nieznanym perkusistą KAZIK-a…już wtedy pomyślałem…ten MAN będzie KIMŚ…i jest…gra wyjebiście…do tego w bandzie, który jest jedną z kilku dosłownie formacji, wytyczających kierunki rock-a w Polsce od lat osiemdziesiątych…moim zdaniem, jest jednym z niewielu pałkarzy, potrafiących grać „przed punktem”, lub „za punktem”…w zależności od tego co akurat w danej chwili jest wymagane…
Janek-nie ma o czym pisać, ponieważ zagrał koncert idealny…poza jednym chyba akordem…ale nie mam pewności czy to było podczas Panków, czy w wyjściu z Kukizem około dwóch godzin wcześniej…jednak sposób w jaki przebrnął do akordu następnego, gwarantując absolutny brak orientu słuchaczy, tylko podnosi jego status muzyka…czego innym często brakuje…pisząc, iż nie pamiętam, mam na myśli „pewne” dawki -OH, które powodują w mej pamięci pewne luki 😉
Kielich-punktualnie…brzmieniowo-bez zarzutu…
Panas…to jest temat woda…nie śpiewa wprawdzie jak M. Carey, lecz nie wyobrażam sobie Lady Pank z innym singerem…wszystko „gra”.
Drugiego gitarnika-nie znam, choć wywalił całkiem dobre…poprawne, nawet bardziej niż poprawne, w sensie harmonii, „punktu”…bodajże w Titanic-u-ale mogę się mylić 😉
Bardzo atrakcyjne światło, no i w końcu w temacie soundu telewizyjnego…umiemy w Polsce w końcu zrobić dobrą transmisję dźwięku podczas koncertu emitowanego w tv…czego ostatnimi czasy brakowało mi, nawet podczas koncertów tak doświadczonych muzyków jak na przykład Skawa…
Świetny koncert…to był wykon na miarę jubileuszu Lady Pank-polecam !

Lady Pank-„Zabij To2”


Słucham Lady Pank od początku…pamiętam…gdy powiedziałem Tacie, że chcę ich pierwszą płytę…że wszyscy w szkole będą mi zazdrościć…nie chodziło o zazdrość…o poczucie wyższości…chodziło mi o możliwość wysłuchania wszystkich utworów…choć tak na prawdę znałem już 99% z tej płyty…ale to były inne czasy, nie było netu…płyty wychodzące w USA można było posłuchać albo po roku w Wieczorze Muzycznym w radio, albo sprowadzić nielegalnie…poza tym nie wszystkie truck-i z pierwszej płyty LP były grane w radio…chciałem je wszystkie wysłuchać, ponieważ wiedziałem, że to jest TO,czego ja w życiu oczekuję od muzyki…Mój Tata kupił mi tę płytę na Górniaku w Łodzi…powiem tak…znam Lady Pank od podszewki…teksty…wszystkie linie…wszystkie akcenty…wszystkie nuty J.B. … akompaniamentu i solo…wszystkie je mogę zagrać i zanucić o każdej porze nocy i dnia…uwielbiam nawet ten drugi skład, choć STASIAK, MŚCISŁAWSKI…SZLAGA…to była prawdziwa MAGIA…dwa razy spotkałem się z NIMI…raz jako gnojek na przedstawieniu JACEK I PLACEK w Łodzi w hali sportowej…drugi raz chyba w PABIANICACH, gdy robiłem backline PROLETARYAT-u…ale nie o to chodzi…chodzi o to, że słuchając wszystkich ICH dokonań…nie tylko płyt…słuchając teraz płyty OHYDA…wnikliwie wsłuchując się w dźwięki ZABIJ TO cz2, który to utwór zawsze, albo przeważnie przerzucałem…dochodzę do wniosku, że tylko ten, kto potrafi w wieku dwudziestu lat, zagrać takie dźwięki jak właśnie Janek w tym przerywniku, może być z siebie dumny…może uważać się za muzyka spełnionego…to jest TO, czego 99% gitarzystów nie posiada, czyli ten FEELING…na samym początku kariery zagrał coś, czego większość nawet nie liźnie…później potwierdził to wielokrotnie…kocham GO…to jest to, czego w muzyce…w rytmice…w melodyce…kocham najbardziej…trafił w sedno, i ja MU za to dziękuję.