Stop Acta 2 Protest – Transmisja na Żywo u Atora cz 2” w YouTube


Życie To Nie Dar… Darów Nie Odbiera Się… Czyli Jak Działa Niebiański, Skurwysyński Provident?


Keith Richards w filmie biograficznym o nim samym, otwiera pierwze ujęcie swoimi słowami: ” Życie to śmieszna rzecz… myślałem, że w najlepszym razie dociagnę do trzydziestki…aż tu nagle wszedłem w trzydzieści jeden. Pomyślałem nie jest tak źle…trochę tu jeszcze zostanę.” Rozbawiła mnie ta scena i słowa gościa, który niewątpliwie jest żywą legendą, z niejednego pieca chleb jadł, co wypisane ma na twarzy jak każdy z Rolling Stones. Ja nie jestem w stanie stwierdzić, iż życie jest jedynie śmieszne. Moim zdaniem życie to najdziwniejsze co można sobie wyobrazić i poddać pod rozmyślania. Życie bywa śmieszne choć bywa również w pewnych etapach traumatyczne. Bywa beztroskie jak i zarazem bardzo stresujące. Życie zawiera w sobie wszystkie odczucia, emocje, radosci, smutki, komplikacje i prostoty. Kiedyś będąc jeszcze wierzącym, myślałem o życiu taktycznie jak o przywileju. Od około dziesięciu lat, będąc ateistą, pomimo satysfakcji z doswiadczenia poznania, samoświadomości, posiadania wiedzy o pięknie sztuki, ekstazie odmiennych stanów świadomości, eurorycznego uniesienia miłością, myślę jednak, że to wielka kupa gówna. Najpierw człowiek staje pod siebie jedynie wrzeszcząc i jedząc. Po chwili wie że nie może sam decydować o sobie i niecierpliwie czeka na moment kiedy będzie mógł spróbować pierwszego papierosa, sexu, narkotyków i innych przywilejów dorosłego osobnika. Nawet nie zauważa kiedy się nim staje, i gdy zaczyna już być sam odpowiedzialny za siebie, w natłoku gonitwy za środkami, dobrami, i innymi zbędnymi gównami wchodzi w wiek, w którym siwe włosy nie tylko na głowie i jeszcze kilka innych niedostrzegalnych jeszcze chwilę temu czynników, zaczyna go przygotowywać na przyjście wrednego pana, przedstawiającego się jako Joe Black co jest znakiem, iż czas się pakować. W najlepszym razie naszego hipotetycznego szczęściarza pierdolnie auto na przejściu dla pieszych, gdzie zginie na miejscu, lub dozna nagłej śmierci w wyniku zawału lub wylewu. W gorszym wypadku, zdiagnozują u niego całkiem przypadkiem, rozwijające się od trzydziestu lat bez żadnych symptomów SM albo inny shit, i niestety po tym jak dwadzieścia następnych lat męczarni odbierze mu jak nic innego chęć do życia, na sam koniec pewien homoś w sukience na jego pogrzebie nazwie to jego życie było Wielkim Darem. Został Ci podarowany Wielki Dar, który musisz niestety teraz zwrócić. Taki qrwa Niebiański Provident, z tą różnicą że ten przyziemny odbiera jakiś procent jedynie a ten niestety bierze wszystko, łącznie z Twoimi myślami…swiadomością…WSZYSTKO!!! Pomimo wszystkich tych przyjemności przywilejów, dobrodziejstw i wszystkiego co najpiękniejsze w życiu, oraz pomimo stanowczego stwierdzenia, iż mój żywot jest uznany przeze mnie jako taki jaki powinien być, niczego nikomu nie zazdroszcząc, wraz z nieprzejednany mi pokładami radości, iż swoje życie przeżywam od dłuższego czasu tak jak sam chcę, a nie jak wypadało by, lub jak chciały by osoby trzecie, życie uważam za największe skurwysyństwo jakie może spotkać człowieka. A biorąc pod uwagę, iż w procesie formowania się wszechświata, z fizycznego i kosmologicznego punktu widzenia już dawno wiadomo, że życie jest jedynie produktem ubocznym, w stwierdzeniu tego skurwysyństwa nie ma żadnego bluźnierstwa moralnego.

Wzorowanie Na Formułach, Jest Dla Ludzi Niepotrafiących Samodzielnie Myśleć. Łamiąc Wszelkie Zasady, Ignorując Wszelkie Osądy I Opinie…Robiąc Swoje-Jestem Sobą…A Ty…Kim Jesteś?


Richie Kotzen-„Riot”


Już jest…nowy klip 👍👍👍

Apple Zapowiada Nowego MacBooka…Dotykowy Ekran I Klawiatura Ze Specjalną Ochroną 😂


…Mówię…itd


Rozpoczęcie wypowiedzi słowami „mówię”, niesie za sobą wiele śmiesznych reperkusji wychowania…edukacji, jak i również mniej śmiesznych, a w zasadzie bardzo poważnych konsekwencji tegoż wychowania, czy też edukacji. W wielu przypadkach spotkałem się z osobami, które prowadząc dialog facetoface, czy też rozmowę telefoniczną, większość swych wypowiedzi, będących odniesieniem się do pytania, zaczynali od „mówię”. Zacząłem zastanawiać się, na ile osoby te, są pewne empatii słuchacza…odbiorcy, z czego wynika ta nieokiełznana potrzeba manifestacji czynności mówienia, ponieważ jeśli ja mówię do kogoś nie muszę zwykle naznaczać tego, że mówię. Mówiąc do kogoś, mam świadomość, że mówię, oraz to, że słuchacz wie, iż mówię, i analizuje to co mówię. Zupełnie inna sytuacja występuje w momencie, kiedy w dialogu użyję stwierdzenia „tak jak mówię”. To stwierdzenie, i użyta jego forma, nie jest już aż tak rażąca, z uwagi na to, iż odnoszę się do swoich „powyższych” wypowiedzi. To nawet z uwagi na zbyt ponadprzeciętną wykorzystywalność może uchodzić za normę, będącą zjawiskiem normatywnym. Umberto Eco opublikował w swoich „Zapiskach Na Pudełku Od Zapałek” swego czasu, felieton, w którym opisuje swoje wrażenia, związane z badaniem obyczajowości pewnego „osobliwego” środowiska, mianowicie plemienia „BONGA”, które w swej obyczajowości, odczuwało, i realizowało manifestowanie zapowiedzi realizowanej czynności w sposób skrupulatny. W ich społeczności stosowano zabiegi polegające na pro-informowaniu o wszystkim. Na każdym domu takiego Bonga widniała karteczka z napisem-DOM. Pod każdym dzwonkiem przy drzwiach wejściowych widniała karteczka z napisem-DZWONEK. Do tego wszystkiego, jak jeszcze było by mało, w przedstawieniach teatralnych, wychodził aktor na scenę i oznajmiał- „a teraz antrakt”. W wypowiedziach, stosują ponoć na początku schematy typu: Mam na imię : STEFAN, i będę teraz mówił i używał słów. Zachodzi teraz pytanie…na ile osoby, nadużywające od rozpoczęcia swej każdej wypowiedzi od słów „mówię”, mają swoje korzenie w plemieniu BONGA, a na ile jest to wynikiem braku edukacji, braku świadomości społeczno środowiskowej, lub też zwykłego prymitywizmu? Można by się doszukiwać tu wielu uwarunkowań, jednak moja konkluzja jest dość prosta, a jak wiadomo, najprostsze rozwiązania bywają zwykle najbardziej trafne. Uważam mianowicie, iż taka obierana forma rozpoczęcia wypowiedzi przez TAKIE a nie INNE osoby wynika przede wszystkim z ubogiego zbioru, zasobu językowego, który to deficyt osoby te, starają się rekompensować właśnie tego typu „pustą”, nic nie wnoszącą do merytoryki wypowiedzi ułomnością, COŚ, czego nie jestem w żaden sposób zinterpretować, ale jak mniemam-wartość. Z całym szacunkiem dla plemienia BONGA…nie potrzebujemy tego w naszej społeczności, co czasem objawia się notorycznie…szczególnie na radogoszczu u pewnej rodziny… Czyżby ta rodzina miała swoje korzenie w plemieniu Bonga? Nie wiem…ale tak domniemam.