Dogman Wedle Mocno Ugruntowanej Gienkologii.


Kilka dni temu odebrałem telefon który jak po chwili okazało się, miał dotyczyć ponownego udziału, reaktywacji czy też kontynuacji projektu Dogman, którego etap został przeze mnie zamknięty na początku XXI wieku-bezpowrotnie, a który zapowiadał się bardzo obiecująco w połowie lat dziewięćdziesiątych, rokując duże prawdopodobieństwo sukcesu medialnego na rynku muzycznym.
Pomimo mieszanych odczuć, a w zasadzie, może nie jedynie mieszanych, co jest naturalną konsekwencją tego, iż okres w grupie Dogman miał swoje pozytywne epizody, i aspekty ale i szczerej niechęci do jakiejkolwiek kontynuacji tego projektu, z różnych przyczyn, nie tylko tych, które opisuję poniżej, odebrana rozmowa telefoniczna pomimo, iż ze strony inicjatora połączenia prowadzona w stanie nietrzeźwości, a z mojej została czasowo ograniczona do niezbędnego minimum, zainspirowała mnie do napisania poniższego wpisu, w którym pozwolił em sobie przedstawić krótką historię zespołu, okres po rozpadzie grupy, moje poglądy dotyczące niemożliwości reaktywacji projektu.

Kwartet muzyczny o zadziornej nazwie Dogman, nagrywał w prestiżowych wówczas studiach nagraniowych w Polsce takich jak Izabelin Studio w Warszawie, Studio Hendrix w Kompleksie Telewizji I Radia Lublin, czy Studio Rembrandt Radia I Telewizji Białystok.
image
image
image

http://www.last.fm/pl/music/rokostagemanLFM/DOGMAN+(1997)

http://www.last.fm/pl/music/rokostagemanLFM/DOGMAN+-+LIVE+WĘGORZEWO+96%60

Grupa rockowa, złożona z funk-ującej, solidnej sekcji rytmicznej, jednej jedynie, aczkolwiek sterylnej i precyzyjnej technicznie gitary oraz trzech skandujących wokali, był świeżym oddechem w połączeniu rytmiki podobnej do Human, z ciężkim brzmieniem charakterystycznym dla Illussion.
Perspektywa kontraktu z Izabelinem, liczne koncerty w całej Polsce, wspólne wykonanie utworu „Chciałbym być sobą” z grupą Perfect, na festiwalu w Wegorzewie ’96, przy kilkunastotysiecznej publiczności, czy pojawianie się zespołu w takich programach jak Halo Gramy w Telewizji Polsat, było wówczas, przez komuchów pełniących mniej lub bardziej ważne stanowiska w administracji miejskiej, z niewiadomych powodów przypisywane im, jako ich własne osiągnięcia, osiągnięcia miasta w zakresie tworzenia i promowania kultury.
image
image

image

image
Na początku wszyscy nas lubili, choć nie pozwalali na stawianie sobie warunków.
Sytuacja zaczęła zmieniać się jednak bardzo szybko, i niebawem popadliśmy w stan permanentnej i obustronnej antypatii z przedstawicielami władz miejskich, po tym jak przed imprezą nie sponsorowaną przez miasto odmówiliśmy rozpoczęcia koncertu do momentu, w którym Telewizja ToRo nie opuści miejsca w którym odbywało się to muzyczne widowisko z naszym udziałem.
image

image
Decyzję tę podjęliśmy w skutek wcześniejszego wyemitowana na antenie tejże telewizji, materiału z naszym udziałem, który jak uważaliśmy, nie powinien pojawić się na antenie, a emisja nie została z nami w ogóle skonsultowana.
W tym momencie mieliśmy już w dupie wszystko, sami wyznaczaliśmy sobie cele i byliśmy w końcu sobą.
Po kilku latach działalności, porodziły nam się dzieci, rynek muzyczny „umarł”, zainteresowanie społeczeństwa muzyką, zaczęło ograniczać się jeśli nie do majteczek w kropeczki, to z całą pewnością do dance’owych naleciałości, na poziomie nie urywającym dupy, grupy rockowe pozamieniały instrumenty strunowe na samplery i sequenssery, bębny na emulatory cierpiące na nadmiar niedoboru werbla, rasowych wokalistów na Kasie, Gosie, i inne Marysie, a ponieważ do tego wszystkego nasze żony miały dosyć kurewskiego i pijackiego trybu życia, który prowadziliśmy, w efekcie przyczyniło się to wszystko do rozpadu opisywanego tu przeze mnie projektu, wielu innych w tym kraju, skutkując nastaniem muzycznej farsy, którą mamy zaszczyt podziwiać do dnia dzisiejszego.

Ikony polskiej muzyki rockowej, choć nie wszystkie, sprzedają się dziś, w znacznie mniejszym wprawdzie stopniu, jednak nadal funkcjonują, ponieważ zdążyły wyrobić sobie status ikon w tym kraju i w pełni zasługują na to, jak dla przykładu LP, i więcej nie przychodzi mi tu przykładów do głowy, lub uprawiają bardziej oscylujący w rejonie gatunków srodka, styl muzyczny, który jak zwyczajny samograj zawsze odnajdzie się w każdych okolicznościach przyrody… jak dla przykładu O.Z.
Zamiast więc klepać biedę przez następne dwadzieścia lat, jak niektórzy niespełnieni gwiazdorzy, wolałem bez namysłu zająć się czymś bardziej ambitniejszym niż prezentowanie sztuki weselnej, w co uderzyli chłopaki po rozpadzie Dogmana, bardziej produktywnym od uczestnictwa w jednej z pierwszych sekt SkyLine, której Gienek był zagorzałym członkiem, i dającym większe poczucie stabilizacji finansowej, niż jeden lub dwa koncerty w miesiącu, za kwotę nie pozwalającą na pokrycie kosztów niczego.
image

image

image

image

image
Taki smutny los spotkał wielu wykonawców w tym smutnym jak pizda kraju, wykonawców wielkich, do których nam nawet nie śmiało się nigdy przez moment porównać.
I wiem doskonale o czym piszę, ponieważ miałem zaszczyt pracować w późniejszym okresie jako główny technik sceny, z zespolem, który lata wcześniej był na samej górze w naszym kraju.
Zajmując się zawodowo zupełnie czymś innym, dodatkowo zająłem się techniką estradową, co z uwagi na moją pasję do dźwięku, nie tylko w rozumieniu muzycznym, ale w rozumieniu fascynacji dźwiękiem jako zjawiskiem fizycznym, dało mi dużo satysfakcji jak również poprzez możliwość realizowania się z tej drugiej strony, której zwykle słuchacz nie zauważa, możliwość pracy przy koncertach dużych, głównie plenerowych, i głównie przy udziale najbardziej uznanych wykonawców w kraju, przyczyniło się do pogłębienia w tej dziedzinie wiedzy oraz doświadczenia.
Po kilku latach kompleksowej obsługi sceny, polegającej na instalowania nagłośnienia, obsługi konsoli monitorów oraz głównej, związałem się na jakiś czas z pewną grupą, jako osobisty technik, gdzie zajmowałem się już konkretnym przygotowaniem naszego instrumentarium oraz całego back-line’u, oraz warunków na scenie i parametrów nagłośnienia pod nasze wymogi naszej ekipy przed każdym koncertem.
Uważam ten okres za jeden z bardziej intrygujących w życiu.
Gdy oglądam dziś w internecie, ukradkiem uchwycone telefonem, lub nie publikowane w oficjalnych wydawnictwach fragmenty koncertów, gdzie widać jak rozhisteryzowany M. Portnoy, szuka wzrokiem technika, woła… krzyczy…pokazuje podczas grania technikowi-co się zjebało, bo ten podbiegając w końcu nie widzi poluzowanej śruby w uchwycie, zapewniającej odpowiedni kąt nachylenia mikrofonu nad werblem, myślę sobie ” qrwa! Jak to możliwe, że artystę tego formatu, otaczają tacy „spece”?
Kiedyś byliśmy z Proletaryatem w Pabianicach… po nas, gwiazdą wieczoru był nieśmiertelny LP.
I w związku z tym koncertem oraz awarią, która była poważnym niedopatrzeniem ekipy technicznej, zastanawiam się co z tego, że gwiazda wieczoru wjeżdża na teren sceny, tuż przed koncertem busem, na którego tablicach rejestracyjnych widnieje napis VIP No1, skoro ich soundchack trwa godzinę, po czym wokalisty nie słychać całą zwrotkę, w refrenie jest, i w drugiej zwrotce znów zero?
Jak domniemamam w monitorach było wszystko w porządku, co sugerował absolutny spokój wokalisty, więc przyczyną leżała raczej po stronie systemu głównego.
W naszych Czarnych Szeregach takich cyrków nie notowano, a pierwszego akustyka oddelegowano na spoczynek za o wiele mniej rażące niedopatrzenia.
Początkowo technika w Proletaryacie opierała się na pracy w dwie osoby na scenie.
Po pewnym czasie robiłem to sam, i nie zdarzyło się abym został nawoływany przez któregokolwiek z chłopaków podczas koncertu, do jakiegoś defektu, który umknął mojej świadomości.
Najczęściej były one wszystkie usuwane, zanim którykolwiek z muzyków zorientował się o jego wystąpieniu.
Proletaryat to kwartet, The Winery Dogs-tercet.
Takie instrumentarium można ogarnąć jednym, góra dwoma technikami.
Nawet w Polsce, topowi wykonawcy mają w swych ekipach osobnych techników do poszczególnych instrumentów.
Widując takie błędy jak w przypadku techniki TWD, jestem zszokowany, mimo mojego wielkiego szacunku dla tak zasłużonych muzyków jak M. Portnoy, mimo mojego wielkiego uwielbienia dla projektu The Winery Dogs, czy Flying Colors.
Monitory „robiłem” wielu wykonawcom, między innymi Odziałowi Zamkniętemu, Róźom Europy, Golden Life, Formacji Nieżywych Schabów, Witkowi Pasztowi (Vox),
Varius Manx, Blue Cafe, Elektrycznym Gitarom i innym, a raz trafiło mi się nawet „robić” światło BIG Cycowi… nikt się nie skarżył jak dotąd.
Wracając do mojego rozmówcy sprzed kilku dni, Gienkiem potocznie w TM zwanego, który sprawiał wyraźne wrażenie zarówno ekscytacji pomysłem ponownej reaktywacji Dogmana, jak i stanu wskazującego na spożycie…nie wypadł w moim odczuciu przekonująco, wysuwając jako czołowe argumenty między innymi fakt, iż jego córka studiująca obecnie we Wrocławiu mobilizuje tatę opowieściami o tym jakoby młodzi ludzie, jak domniemam z jej otoczenia, bawili się na imprezach przy nagraniach grupy Dogman.
Odparłem, że nie dziwi mnie to wcale zbytnio, ponieważ na przestrzeni kilku lat, sam osobiście poznałem za pośrednictwem internetu wiele osób, które są pod mniejszym lub większym wrażeniem dokonań tego projektu, i to również z Wrocławia… pozdrawiam między innymi Wiolę…
Rozmowa o charakterze czysto akademickim, z uwagi na znaczne braki mojego rozmówcy, w wiedzy dotyczącej tematu poruszonego przez niego, nie miała szansy trwać zbyt długo i w zasadzie została zakończona po kilku, a może góra kilkunastu zdaniach.
Gdy pojawiły się wypowiedzi o obecnym statusie materialnym, i pytanie czy aby nie są mi znane plotki dotyczące zasobów majątkowych „Wąwałowego Królestwa”, poczułem lekki niesmak, pozwalając dokończyć wypowiedź, na której końcu, pojawiła się ze strony ex-ministranta sugestia intencji sponsorowania ewentualnego projektu, odpowiedziałem kulturalnie, iż nie mam czasu na pierdoły.
Gjenek K. jako nieroztropny rozmówca, zdaje się zapominać o kilku ważnych czynnikach, dźwigających znamiona najważniejszych przeciwieństw dla kontynuowania tegoż pomysłu.
Świadomość muzyczna polskiego społeczeństwa, w sensie umuzykalnienia, czy jakichkolwiek predyspozycji muzycznych, gustu i smaku muzycznego, znajduje się od dawna na poziomie, którego nie podejmę się nawet definiować, ponieważ mógłbym zabrnąć w takie zakamarki polszczyzny, które nawet dla bohatera gównianego serialu Rinke Za Kratkami, mogłyby stanowić powód ciężkich frustracji na
Wypromowanie czegokolwiek ambitniejszego od tych wszystkich jęczących picek, graniczy więc z cudem, a mnie nie uśmiecha się jęczeć jak pizda, lub prezentować image, którego każdy dorosły facet powinien się wstydzić, tylko po to aby zdobyć jakiś mierny kontrakt i czekać ją Normalsi 15 lat na to, aż na moim koncercie pojawi się Pan Wiernik, lub w łódzkiej rozgłośni poleci mój numer, i będę dumny, ponieważ akurat jadąc autem z kumplami będę mógł pochwalić się prezentowaną nazwą Dogman, przez system RDS na ekranie mojego odtwarzacza samochodowego.
Wszystko to już było… z wyjątkiem RDSu…
Jeśli do tego wszystkiego dodać brak z mej strony, empatii dla zarówno fanatyzmu do archaizmów muzycznych, jak i św. Katarzyny, musiałem zakończyć stwierdzeniem, iż nie jestem zainteresowany.
image
Jacek Loose-manager (Siedlce 1997r.)

Opublikowano przez WordPress dla Androida

MPK Łódź Wprowadza Otwarte Spoty WiFi W Swoim Taborze. Mierna prędkość. Na co to komu?


MPK w Łodzi chwali się wprowadzeniem bezpłatnej usługi dostępu do internetu za pośrednictwem otwartych sieci WIFI.
Przetestowałem wczoraj funkcjonalność jednej z takich sieci w jednym z aubusów.

Po uruchomieniu skanowania sieci mamy dostępne nawet dwie

image

Dość długo trwa uwierzytelnianie i początkowo wygląda to tak

image

Po dość długim łączeniu, wprawdzie bez potrzeby podawania hasła mamy jednak dostęp jedynie do strony MPK, gdzie musimy potwierdzić akceptację warunków regulaminu korzystania z sieci.

image

image

Po zaakceptowaniu udało mi się wyświetlić domową stronę http://www.google.com , postanowiłem jednak zmierzyć prędkość połączenia…i w tej kwestii sprawa wygląda jak poniżej

image

image

Dupy nie urywa. Generalnie wprowadzili internet o parametrach, które za juz dawno nieaktualne i mało kto używa takiej prędkości transferu.
Nie zdążyłem sprawdzić jak faktycznie sprawnie działa taka sieć, ponieważ po żmudnych procesie łączenia, musiałem opuścić pojazd.
Cały proces zajął mi kilka przystanków, a nieskromnie dodam iż sam noszę ze sobą internet WiFi o prędkości od kilkudziesięciu do stukiludziesięciu razy wyższej niż ta proponowana w spotach MPK.
Na co więc ona komu?

Light Move Festival 2015


Dzięki uprzejmości Pani Iwony Kacprzak, mam przyjemność zaprezentować fragment serii zdjęć Jej autorstwa, z tegorocznej edycji Light Move Festival w Łodzi.
W celu obejrzenia całej kolekcji fotografii z tego wydarzenia, jak również pozostałych prac autorki,  gorąco  polecam Jej stronę:
                                                  
                                                                       http://kobako.flog.pl

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

Opublikowano przez WordPress dla Androida