Kolejne Wiejskie Voodoo Już W Weekend!


Jak co roku, zbliża się wielkimi krokami kolejne Wiejskie Voodoo. W pracy ktoś mówi o poście…zagorzali bałwochwalcy mówią o jakimś kolesiu, który ponoć czynił cuda, zmieniał wodę w wino, łamiąc w ten sposób obecną ustawę o zachowaniu w trzeźwości, i jednym dotknięciem ręki przywracał wzrok ślepcom, podważając tym autorytet wybitnych znawców dziedziny chirurgi okulistycznej. Może i był ktoś o takim imieniu…nie kwestionuję tego, jednak z jakiego powodu uważać go za jakiegoś świętego, czy też jedną z trzech bytów, jakiejś szemranej trójcy…? To dopiero związek partnerski…trzy w jednym…i jakoś nikt się nie burzy…a zwykłym śmiertelnikom bronią wolności…wolności seksualnej, i podstawowych praw…klika j…ana…! Fanatycy pełni hipokryzji będą święcić swoje jaja i parówy, a co bardziej bezczelni jeszcze inne, jadła czy przedmioty codziennego użytku. Wierni i posłuszni swojemu Panu, bo przecież według księży katolickich, ich Bóg ma na imię Pan, a nie Jahwe, jak głosi biblia, z druidzką pokorą, zaleją ulice…kościoły…by po kilku chwilach spędzonych na wymuszonej, i niezrozumiałej dla samych siebie zadumie, po powrocie do pracy, i manifestowaniu całemu swojemu szemranemu otoczeniu, nienagannie czynionych tradycji religijnych, oddać się znów bez reszty, tak ulubionym, grzesznym praktykom, uczynków dnia codziennego. Buce jakich niewiele, zachłystując się swą wiarą, składają bałagalnie dłonie, w swoich modłach, do symboli, obrazów, do wszystkich świętych…a nawet Maryi…jednak nie do Boga, co ten wyraźnie ponoć nazwał bałwochwalstwem. Nie przeszkadza to jednak praktykować takich jaj, by czyniąc niebiblijnie, powoływać się na biblię, epatując swoją wiarą jak obrońcy krzyża spod Belwederu… To faktycznie czas niezłych jaj… Dla mnie, radość tego weekendu, oparta jest przede wszystkim o dni wolne od pracy, które zaczynają się u mnie już od piątku, dni spędzone z bliskimi, może i aktywniej niż w innym okresie roku, jednak z całkiem świadomym wyłączeniem wymiaru duchowego…może nie tyle duchowego, co katolickiego…bez tych wszystkich chrześcijańskich mrzonek. Utożsamianie się z "Kultem Niepoznanego" nie leży w zakresie moich zainteresowań. Owszem, jaja zjem…i to na bogato, bez postowej ściemy…dużo majonezu, wędliny oraz mięsa! Poza tym, w domu żadnych modłów…gejów w sukienkach obchodzimy dużym łukiem…szczególnie w w tych czarnych sukienkach, z zeszytem, w którym zapisują, kto ile dał na tacę, po kolędzie i podczas innych szemranych ceremoni. Łowcy Chrztów…jak słusznie nazwał ich Wojtek Cejrowski… Tak więc dni wolne od pracy…spacerek…jakieś "coś"…filmiki…ooo! A leżenie krzyżem…głodzenie się…modły do matki boskiej czy nie boskiej, jednak zwykłej śmiertelniczki-to raczej nie dla mnie. Dziś jeden bałwochwalca, próbował mi wmówić, że na pewno znajdę się w kościele, podczas tego weekendu…wyprowadziłem go z błędu…to, że on będzie leżał krzyżem, trzymając oburącz koszyk z insygniami całej swojej bogobojnej, do granic przyzwoitości rodziny , to pewne jak lokata w szwajcarskim banku, ale to, że ja nie znajdę się w świetle witraży, podczas tego długiego weekendu, to pewne jak niemożliwość zajścia w ciążę przez Arnolda Schwarzeneggera. Życzę wszystkim, miłego odpoczynku w te wolne od pracy dni…HOUK !!!

Wysłane z mojego HTC

Słoma Zawsze Wychodzi Znienacka, A Świstak Wciąż Zwija…!


Po całkiem pozytywnie zaliczonym weekendzie, po przespanej prawie w całości gali KSW mimo, iż tydzień wcześniej manifestowałem embargo na telewizor na sobotni wieczór, po załatwieniu kilku ważnych spraw, jakimi są: oczywiście krótka bo krótka, ale zawsze…wizyta u samego Masła…tak, tak, to nie żart, czy też typowe dla faceta zajęcia domowe jak: wyjście z psem, sprzątanie, pranie, przygotowanie obiadu, wizyta w gabinecie RTG, założenie karty w nowym ZOZie, wizyta u internisty, wizyta u Słońca w firmie…wykonanie serii telefonów, udałem się na noc do pracy komunikacją miejską linią o numerze, który pozwolę sobie pozostawić w tajemnicy, z uwagi naaa…potencjalne zainteresowanie tym faktem choćby kogoś z kręgów Ali A. lub innego Ciapatego… Wsiadłem do pojazdu, zająłem miejsce, i skoncentrowałem się na wypieraniu ze swej świadomości faktu rozpoczęcia tygodnia pracy, oraz co za tym idzie, okoliczności mocno niesprzyjających myśleniu, jakobym posiadać powinien wspaniały humor, i emanując uwielbieniem do wykonywania zawodowych obowiązków, dawał przykład swą postawą wszystkim tym, którzy stawiają weekendowy czas spędzony z rodziną czy przyjaciółmi, nad podnoszeniem swych kwalifikacji, lizaniem dupy szefa…jak zwał, tak zwał, w konsekwencji nad poświęceniem się praaacy…aby odłożone pieniądze w skarpetce, trzymać na jakieś wyimaginowane "w razie czego"…odmawiając sobie i swoim dzieciom, wszystkiego co każdy statystyczny, przeciętny człowiek, posiada już od przynajmniej lat kilku, i za żaden luksus uważać tego nie jest ani skłonny ani zmuszony…Wracając do meritum…po mojej prawej flance, siedziała para młodych ludzi…w wieku rzekł bym studenckim. Nie wyglądali jednak na parę dwojga anarchistów…roztrzepanych studenciaków, nie mierzących swoich sił na zamiary, przy wyborze kierunku studiów…wręcz przeciwnie…ich twarze dawały wyraz nieprzeciętnej inteligencji, czego nie mógł bym powiedzieć o kolesiu zajmującym miejsce na przedzie pojazdu…ton głosu oraz słownictwo, sugerowały wysoki poziom kultury osobistej…rozmawiali o relacjach między jednostkami swojego najbliższego środowiska, a więc swoich najbliższych znajomych i przyjaciół…ubrani byli dość gustownie…elegancko ale i lekko ekstrawagancko, i nawet markowo. Urocza, naturalna blondynka, z nogami długimi do samej ziemi, miała na sobie dopasowane srebrnoszare leginsy, buty za kostkę-skórzane…włosy długie…ładne dłonie, całkiem przyzwoity kolor lakieru na paznokciach…wspaniałą cerę, na pewno nie paliła papierosów, i w tym aspekcie jej towarzyszowi, należy się plus, za tę właśnie szczytną cechę, odporności na najgłupszy nałóg ludzkości. Wszystko to tworzyło przyjemny obraz, dwojga młodych ludzi. Obraz tak przyjemny, że chcąc określić to jednym zdaniem, chciałoby się rzec "obraz jakich niewiele". Wykonując w tzw międzyczasie, znanym i uwielbianym niektórym z bliskich mi znajomych, rozmowę telefoniczną, oderwałem swą uwagę od wspomnianego obrazu, oddając się w pełni prowadzonej konwersacji. Po kilku chwilach, od momentu zakończenia przeze mnie rozmowy, para wykonała pocałunek, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, iż mam do czynienia z obserwacją dwojga ludzi, tworzących związek…wyglądało by to w dalszym ciągu na pożegnanie, gdyby nie fakt, iż oboje podnieśli się z miejsc, stając przed drzwiami, i pełnym skupieniu czekając na ich otwarcie, w celu opuszczenia pojazdu, który był dość solidne ogrzany, co sprawia tak samo wyjątkowym zjawiskiem jak czekająca na jego zatrzymanie para. Gdy jednak drzwi otworzyły się, dopadło mnie wielkie zaskoczenie…razem postawili stopy na pierwszym stopniu, na drugim również szli łeb w łeb, gdy zbliżali się już do trzeciego, zauważyć dało się trwającą ułamek sekundy konsternację obojga, spowodowaną jak domniem chwilą zastanowienia, które z nich powinno pojazd opuścić jako pierwsze, kto komu powinien ustąpić? Przez chwilę myślałem nawet, że ten elegancki pan, pcha się do wyjścia jako pierwszy, z jednego ważnego powodu, polegającego na podaniu ręki swojej partnerce…okazało się jednak, że nic z tego, nie wypuścił jej nawet jako pierwszej…przecisnęli się przez drzwi oboje, ginąc w mroku… Czyżby piękna, wprawdzie naturalna blondynka, sprawiająca wrażenie całkiem ogarniętej brunetki, nie potrafiła wywalczyć sobie właściwej pozycji, wymusić jej na swoim parterze, który zawalił sprawę, sprowadzając cały ten jedyny w swoim rodzaju, w mojej interpretacji obraz, do postaci nic nieznaczącego, pospolitego zachowania, które przeważa w większości na ulicach miasta…mówię tu o naszym mieście, nie jest mi znana mentalność gentelmanów, zamieszkujących pozostałe obszary naszej wiochy pl…od kilku lat nie wyjeżdżam już do takiej ilości miast, jak zdarzało mi się to jeszcze w 2008 roku, pracując z Proletariatem… Zjawiska które dostrzegam jednak w mieście Łodzi, w aspekcie kultury osobistej młodych ludzi centralnej Polsce, przyprawiają mnie niekiedy o wymioty…oczywiście istnieją wyjątki, których jest jednak moim zdaniem coraz mniej… Wczorajszy mimo szczerych chęci kwalifikuje się raczej do tej smutnej większości. A może mimo mojego przekonania o zwykłej niewiedzy w kwestii podstawowych zasad dobrego obyczaju, doszło tu do całkiem świadomego starcia skrajnej męskiej dumy, choć facet nie przypominał swoim image, ani aparycją, typu macho, z wyrafinowaną emancypacją na maxa?…a może teraz tak to się odbywa, i ja się zupełnie nie znam?…może stary dziad już ze mnie, i nie dostrzegam zmian…zmian diametralnych, dokonujących się w obszarze obyczajowości społecznej?…i może właśnie to już nie jest słomą wystającą z ciżmy, lecz jak mawia jeden z ulubionych czytelników mojego bloga, może to jest właśnie "rulez" ? Ja zawsze puszczam, wypuszczam, przepuszczam kobiety pierwsze…przodem, i jakoś nie wydaje mi się to staroświeckie, a tym bardziej nie powinno być odczytywane jako pantoflarstwo, dowód-robię tak samo w odniesieniu do par, za co, trafiając nieraz na tę mniejszość obyczajową, zdarza mi się zostać nagrodzonym takim jednym "dziękuję", i to jest to!…to mi się podoba! A taki kiepski produkt cywilizacyjny w całkiem ładnym opakowaniu, to tak jak mocno reklamowana, droga pasta do zębów, która ma przynosić duże efekty, w krótkim czasie, a tak na prawdę wogóle nie działa, nie nadaje się nawet do dupy! Kiedyś pisząc wpis o pewnej, nie tylko z powodu wzrostu, małostkowej blond-blazie, użyłem takiego porównania, które dziś nasuwa mi się poraz kolejny-"gówno w ładnym opakowaniu", niczym błyszczące sreberko…papierek po cukierku… Gdzieś tam widocznie siedzi ten pieprzony świstak, i zwija te gówna… Nie powiem, że nie chciał bym spotkać go kiedyś, tak zupełnie przypadkiem, mając możliwość spytania, czy nie ma nic lepszego do roboty, od fundowania nam, zwykłym śmiertelnikom takich bolesnych pomyłek, zasunąć mu porządnego kopa w te jego leniwie cztery litery…w których to z nudy już tak mu się wszystko poprzewracało, że już sam nie wie kogo sieje!

Wysłane z mojego HTC