Diabeł …Egzorcyzm!


Dzień, jak co dzień… szatnia, kafejka, 5 cio minutowy pochód w kierunku „macierzy”, dyskretna analiza stanu rzeczy, czyli spojrzenie w „magiczne zwierciadełko”, które oznajmi nam zero-jedynkowym językiem, co mamy na dziś, jeśli cokolwiek mamy …bryndza ostatnio, jakiej mało…Ale przejdźmy do meritum sprawy – Rzecz w tym iz mimo skutecznie wywalczonego osobiście przeze mnie przeniesienia z piekielnej czeluści w rejon OBCYCH, nawiedza mnie DIABEŁ w formie żeńskiej, czyli MIETŁY. Zagaduje, żartuje, zwraca się nawet do mnie per –Robercik…Uśmiecha się się,Hmmm, jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem…Nie żeby mi się podobał! Brrr! Wręcz przeciwnie! Jeśli o ten Twór chodzi jak najbardziej ma tu zastosowanie teza Eco postawiona w felietonie Jego autorstwa z 1985 roku pt.: „Jak Ustrzec Się Chorób zakazanych”, w „Zapiskach Na Pudelku Od Zapałek”. W felietonie mowa o tym ze każdy stosunek hetero nieuchronnie prowadzi do śmierci. Nie będę zagłębiał się w szczegóły a jedynie nadmienię iż byłby to dla mnie wieki zaszczyt gdyby jakimś dziwnym trafem Pan Eco, z wyrazami mojego bezsprzecznego, wielkiego dla Niego szacunku, sympatii oraz uznania i uwielbienia wkładu jego wybitnego intelektu w ogólna wiedzę współczesną, na wszelkich możliwych płaszczyznach nauki zechciał wziąć pod uwagę rozszerzenie wspomnianej tezy o moja skromna sugestie iż stosunek z „Diabłem” również!!! I niekoniecznie musi to być stosunek hetero:), Ale wróćmy na ziemie, nigdy raczej nie dostąpię zaszczytu poznania osobiście Pana Eco ani zajmowania się jednego z największych Myślicieli naszych czasów moimi przemyśleniami, więc…Do rzeczy:)
…Więc wspomniany „DIABEŁ” w postaci raz „KRUCZO CZARNEJ BLONDYNKI”, innym razem zwykłej „MIETŁY” wdzięczy się zalotnie, by chwile potem zafundować mi „zsyłkę” jak domniemam robiąc to z przekonaniem wzbudzenia mych najgłębszych frustracji. Ale niestety a w zasadzie z największą przyjemnością oraz uśmiechem PEŁNĄ GĘBĄ muszę wykrzyknąć – THX:)!!!
Mam nadzieję ze rozczarowanie DIABLA będzie tym większe, jeśli wyznam wszem i wobec ze nie pamiętam, kiedy ostatnio miąłem tyle czasu na buszowanie w sieci, dłubanie w nosie oraz „nękanie” telefonami czekających tylko na to moich znajomych, którzy tego samego dnia w tym samym czasie najwyraźniej zajęci byli pracą tak samo jak ja:)…Czasu i spokoju, aby napisać ten post miałem aż nadto, więc z cala pewnością nie przepracowałem się… a ponieważ razem z „DIABŁEM nie pałamy do siebie ani odrobina sympatii, –co oczywiste i zrozumiałe – jego odczucia wobec tego i innych moich słów kierowanych do Niego, a w zasadzie najczęściej obok Niego, są mi zupełnie obojętne. A jeśli znajdzie się ktoś chcący komentować je jako niestosowne lub zechciał pogrozić mi palcem, ja jako kompletnie nie zainteresowany „DIABŁEM” lub jak kto woli „MIOTŁĄ”, „SZCZOTKĄ” czy całym pieprzonym gospodarstwem domowym odniosę się do zarzucanej mi hipotetycznie oczywiście niestosowności dokładnie tak jak
OLEY – wokalista grupy Proletaryat odniósł się do wszystkiego, co jego zdaniem prozaiczne, głupie i proste w całym otaczającym nas zasranym pełnym kołtuństwa i ciemnogrodu świecie a wiec do wszystkiego, co ma jednym słowem w
czterech literach – na płycie Rec w utworze pt.: „DO DUPY” wyśpiewując od 17 taktu drugiej zwrotki: „…Mam w dupie, co zabronione!!! W dupie mam wielkie światło czerwone!!!” Słowa te wydają się pasować ja ulał do chęci wyrażenia moich intencji…:) Tym miłym, fizjologicznym akcentem chciałbym zakończyć ten wyjątkowo „:)PRACOCHŁONNY:)” post dodając jednocześnie, że o ile jak mówią diabeł tkwi w szczegółach a mojemu nikomu niepotrzebne szczegóły przesłaniają wszystko, co ważniejsze, o tyle wcale nie taki on straszny jak go malują, jeśli chodzi o mnie to ZŁEGO DIABLI NIE BIORĄ a w zasadzie trafniej byłoby powiedzieć tak jak JABBA w „RETURN TO JEDI” zwrócił się do Skywalker`a „…Siła twojego umysłu na mnie nie działa…”.
Konkludując – w tym przypadku tak negatywna postawa jak IGNORANCJA w stosunku do „DIABŁA” jest jak najbardziej na miejscu, zapewniając sporo spokoju, czym poszczycić się chyba nie mogą ZIOMKI z, „K”:) ale na szczęście od polowy stycznia to już nie mój kłopot. Dla mniej cierpliwych, którzy nie potrafią poradzić sobie z „DIABŁEM” lub dla tych którzy maja do czynienia z POMIESZANIEM Ku…Y Z DIABŁEM a więc potężniejszą formą bytu piekielnego, zalecam bardziej drastyczną, choć jednak nadal mieszczącą się w ramach kultury jak i zarazem sztuki – śpiewaną formę egzorcyzmu, która z całą pewnością przepędzi go z najbliższego otoczenia na długi, długi czas.

Przykład egzorcyzmu podaję poniżej z zastrzeżeniem iż nie może być on stosowany przez osoby poniżej 18 lat :

Steve Vai


Steve Vai – komentarz zbędny…

Piwo – Zdrowe Kości


Jasne piwa jęczmienne, wzbogacone ekstraktem z chmielu są najbogatszym źródłem krzemu, minerału, od którego zależy zdrowie naszych kości – wynika z amerykańskich badań, o których informuje pismo „Journal of the Science of Food and Agriculture”.

Krzem odgrywa ważną rolę we wzroście i rozwoju tkanki łącznej oraz kości.

Według amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia, ponieważ pierwiastek ten występuje w piwie w postaci łatwo przyswajalnego przez nasz organizm kwasu ortokrzemowego, piwo można uznać za główne źródło krzemu w diecie zachodniej.
Niektóre badania wskazują nawet, że umiarkowane spożycie tego trunku może być pomocne w walce z osteoporozą, chorobą, która stopniowo niszczy tkankę kostną prowadząc do większego ryzyka złamań.
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis analizowali, czy zawartość krzemu zależy od metody warzenia piwa oraz surowców użytych do jego produkcji.
Okazało się, że jasne słody jęczmienne mają większą zawartość krzemu niż ciemne, uzyskiwane z jęczmienia palonego, czyli poddawanego znacznie wyższym temperaturom.
W próbkach ekstraktu chmielu wykazano zaskakująco dużą zawartość krzemu – nawet 4-krotnie większą niż w słodzie. Dlatego można się spodziewać, że piwa zawierające go więcej będą też mieć więcej krzemu.


Testy, którymi objęto 100 marek piwa znajdujących się na rynku, potwierdziły, że najbogatsze w krzem są piwa o wysokiej zawartości słodu jęczmiennego i chmielu.
Piwa z pszenicy zawierają mniej krzemu niż jęczmienne, gdyż to łuski jęczmienia są bogate w ten minerał, tłumaczą autorzy pracy.
Nie zaobserwowano, by krzem uwalniał się do piwa z żelu krzemionkowego stosowanego w procesie pasteryzacji czy ziemi okrzemkowej, przez którą filtruje się ten napój.

Źródło:
PAP – Nauka w Polsce

BEZROZUMNA „piękność”


Bardzo trzeba uważać na tych ludzi, których natura pobłogosławiła talentem, ale do talentu nie dodała im rozumu. Ci bowiem są najgroźniejszymi rywalami każdej umiejętności i w ogóle ludzkiej wspólnoty. Można współpracować z człowiekiem mniejszego talentu, lecz rozumnym, natomiast z utalentowanym, ale głupim – nie ma zgody. W ten sposób obdarowany i pokarany człowiek wiecznie podejrzewa, że coś wyjdzie na jaw; podejrzewa słusznie. W końcu naprawdę wychodzi na jaw, że jest głupi, i ten smutny defekt oddziałuje na jego dzieło i talent. Podobnie jak piękna kobieta, która potrafi się wdzięcznie uśmiechnąć i stroić czarujące miny, nie jest już taka piękna w chwili, gdy w trakcie rozmowy wychodzi na jaw, że ta piękność jest głupia jak but. Istnieje bezrozumna piękność tak samo, jak pozbawiony rozumu talent.

Sándor Márai

Michael Courtemanche


Jeden z wybitniejszych współczesnych satyryków, mimów…to artysta przez duże „A”
!!!TO PRAWDZIWY MISTRZ !!!
Gorąco polecam…ok czterdziestu Jego skeczy od kilku minutowych po półgodzinne fabularyzowane formy można znaleźć w serwisie YouTube… Tematyka najprzeróżniejsza…od prozaicznych życiowych zdarzeń takich jak gra w golfa po historie głęboko poruszające takie jak poród kobiety… Zobacz do jakiego stopnia można kontrolować swoje ciało…co wymaga z całą pewnością talentu oraz wielu lat ćwiczeń…
Na początek polecam świetny skecz pt: SAMURAJ

Alien – Bliskie Spotkanie 3-go Stopnia


Dziś po raz pierwszy własnoręcznie tchnąłem „życie” w kolejnego „Obcego” – zadziałał !!! 🙂 …na dziś tyle 🙂

Karty Płatnicze


KARTA PŁATNICZA – PORTFEL BARDZIEJ DZIURAWY NIŻ WYDAWAĆ SIĘ MOŻE

Karty płatnicze są wygodnym narzędziem pomocnym przy dokonywaniu wszelkich zakupów. Zastępują portfel, który w momencie zagubienia lub kradzieży można jednym telefonem dezaktywować w celu uniemożliwienia utraty środków pieniężnych spoczywających na naszym koncie w banku. Umożliwiają płatności elektroniczne bez potrzeby wychodzenia z domu, pracy czy oddalenia się od komputera.
To nie wszystkie zalety tego wspaniałego osiągnięcia. Ale czy każdy z Was dokonując płatności za pomocą takiej karty zawsze skrupulatnie weryfikuje zgodność kwot widniejących na paragonie lub wydruku z terminalu z kwotą, jaka powinna zostać faktycznie pobrana z konta? Bywa, że w ciągu jednej wizyty w hipermarkecie dokonujemy wiele płatności, drobniejszych jak i o kwotach wyższych. I tutaj chciałbym przytoczyć zdarzenie będące potwierdzeniem istniejącego ryzyka przy dokonywaniu płatności na sumę niższą niż stan zgromadzonych środków.
W „zaprzyjaźnionym” sklepie dokonywałem drobnego zakupu na 28,95 zł płacąc kartą. Choć premedytacji w działaniu ekspedientki wykluczyć nie można dodam, iż jest to sklep w moim miejscu zamieszkania, więc znamy się wzajemnie z uwagi na moje częste wizyty w tej placówce. Po ostatnich płatnościach dokonanych kartą przed opisywanym zdarzeniem stan środków na koncie wynosił ok 250,00 zł a jednak poinformowany zostałem, że transakcja na wspomniane 28,95 zł została odrzucona! Osłupiałem ze zdziwienia! Jak to możliwe-pomyślałem?
Ekspedientka powiedziała „proszę się nie przejmować, często zdarza się u nas tak przy pierwszym „przeciągnięciu” karty, za drugim razem zwykle przechodzi…” Mimo dziwnych moim zdaniem zapewnień nie uspokoiło mnie to wcale, wyczuwałem, że coś jest „nie halo”… Drugie przeciągnięcie-nie przechodzi! Próbujemy TRZECI RAZ biorę w tym momencie paragon fiskalny do ręki i czytam… Po chwili zadaję pytanie pani sklepowej „czy widzi, jaką kwotę nabiła na kasę???”
Szkopuł tkwił w przesuniętym przecinku, wprowadzona została kwota 289,50 zamiast 28,95. Pani mnie przeprosiła, stwierdzając, że czuje się niezręcznie, ja nie wykazałem większego oburzenia i wróciłem z córką do domu jednak dopiero w domu uświadomiłem sobie, co byłoby gdyby na koncie było w tym momencie ponad 300 pe-elenów, ja jak zwykle nie spojrzałbym na wydruki lub je wyrzucił a po weekendzie, czyli po trzech dniach gdzieś w innym sklepie lub przy bankomacie uzyskał info o odrzuceniu transakcji. A biorąc pod uwagę ze po tych kilku dniach kopie wydruków, którymi powinien dysponować mój „zaprzyjaźniony” sklep mogły spoczywać już gdzie indziej sprawa mogłaby być bardziej złożona niż się wydaje, pod warunkiem, że ktoś z personelu chciałby zadać sobie trud uwzględnienia mojej reklamacji!
Wniosek!!! – Im mniejsze są kwoty transakcji dokonywanych kartą, tym wnikliwiej radzę weryfikować poprawność wydrukowanych danych na paragonie fiskalnym oraz wydruku z terminalu. Dla leniwych dodam, że gromadzenie tych wydruków w ciemno bez sprawdzenia tego, co na nich wydrukowane nie jest żadną gwarancją, a czemu??? A temu ze niestety w drukarkach fiskalnych i terminalach płatniczych stosuje się od lat tę samą technologię druku – druk termosublimacyjny! Co w skrócie oznacza ze po pewnym czasie nie ma nawet co truć cewy sprzedawcy, ponieważ cały druk skutecznie blednie i znika:) hehehe… Lepszy dziurawy portfel niż żaden 🙂