Zajebiście Wykurwista Aura


Jeśli chodzi o mnie, dzisiejsze załamanie-W TO MI GRAJ!!! Po ostatnich zaduchach, szczególnie w pracy, taka temperaturka, wilgotność i cala reszta…można powiedzieć – GITARA!!! Szczerze mówiąc, nawet wybierając się na wywczasy, nienawidzę, gdy pot leje się po jajach, podczas wykonywania jednego skłonu, w celu założenia obuwia…a po drugim trzeba brać już prysznic – PADAKA!!! A to, ze komuś tam potrzebne słoneczko do wystawiania swych wątpliwych wdzięków, czy tez innych insygniów-MAM GŁĘBOKO W JELICIE, a precyzyjniej rzecz ujmując – W ODBYCIE…
Jedynym-wyłącznie mankamentem, paradoksalnie cieszącego mnie, obecnego stanu rzeczy jest zawężenie kręgu alternatyw dla pożytkowania wspólnego czasu z Kartoflem.
Siedzenie w domu…?…PADAKA !!!

Wysłane z mojego HTC HD2

Orange Free-Pakiety I Konsultanckie Bzdety


Pakiety internetowe Orange Free, wbrew temu, co twierdza konsultanci infolinii Orange-SUMUJĄ się!!! Sam to spróbowałem!!! Mam tego pewność absolutną!!! Nie wiem jak z pakietami uruchamianymi z profilu Orange, na stronie sieci. Ja zawsze uruchamiałem przy użyciu sms-a bądź kodu sieciowego. Wszystko działa i co zabawne, pakiet uruchomiony przed wyczerpaniem poprzedniego zostaje do niego dodany!!! Chodzi mi o ilość bitów,…jeśli zostało Ci przykładowo 5 mega i uruchomisz następne 20 mega za 10zl, będziesz miał 15 mb. Robiłem to kilka razy w ciągu tego samego miesiąca, wszystko gra!!! Konsultanci sieci twierdza inaczej, no cóż…nic nie poradzę…albo to jakiś defekt…błąd…niedociągnięcia systemu, albo zwykła niekompetencja pracowników infolini…braki w dostępie do rzetelnych informacji lub braki w szkoleniach. Tak czy inaczej mnie już to nie dotyczy. Od 02.09.2010 będę w P4. Tu już nie mam problemów z pakietami, transferem itd.…mam stale połączenie z internetem w telefonie w abonamencie, dzięki czemu jestem ONLINE 24/24 na WINDZIE 6.5, A w tym wszystko, co następne pod ten system, miedzy innymi OFFICE 10, POWER POINT itp…Biorąc to na logikę, powinienem pisać teraz częściej i więcej…może i tak biedzie za jakiś moment… Narazie ogarniam zabawkę… Wcześniej niby musiałem być przy kompie,…choć i tak radziłem sobie…pisząc wszędzie gdzie popadnie w zwykłym W 910:):):) Szczerze mówiąc, od tygodnia kompa włączyłem może dwa razy na piec minut…wszystko mam w kieszeni, wiec …niebawem znów rozpisze się!!! Tym razem na dobre!!! Tymczasem… ,HOUK!!!

Wysłane z mojego HTC HD2

Tęcza Barw Prozy Życia – Pan Frontera (CzęśCykl : „Opowieści Bujnych Treści)


Pan Frontera od początku był dla mnie zagadką,którą nawet nie bardzo pragnąłem odszyfrować. W szeregi Bractwa Kardynała Wyszyńskiego (czytaj dalej BKW) wstąpił jakoś na przełomie 2009-2010. Choć pojawił się nagle, nie wiadomo skąd-niczym tajemniczy Don Pedro Z Krainy Deszczowców witany i goszczony w głównej siedzibie BKW z należytymi honorami z niespotykaną uprzejmością. Długi czas nie miałem okazji poznać osobiście Frontery mimo, iż jestem członkiem bractwa od kilku ładnych lat…z powodów o których pisać nie muszę jestem również częstym, systematycznym bywalcem głównej siedziby BKW. Wykonuje kilka telefonów dziennie, do jej członków, w szczególności do jednego z NICH. Bywało ze wracając stamtąd, a następnie wykonując telefon, czułem oddech Frontery w słuchawce, jednak nigdy nie udało się mi spotkać go osobiście aż do świąt wielkanocnych tego roku. Odjeżdżając spod głównej siedziby BKW nagle podjechał BAAARDZO ROOODZINNY samochód: grafitowy OPEL VECTRA, z którego wysiadł przeor OH-AH (główny przeor bractwa) oraz zupełnie nieoczekiwany przeze mnie Frontera. OH-AH promieniował dumą z powodu nowego towarzysza, zwerbowanego w swe szeregi. Oczy OH-AHA przepełniał najwyższy możliwy współczynnik samooceny, oraz iskry tak gorące, jakby przed chwilą przeszły przez nie impulsy najpotężniejszego orgazmu w życiu, którego można uświadczyć wyłącznie z …rosłym ogierem rasy arabskiej. Pomyślałem-co za tępy obuch z tego OH-AHa? Przecież tak po prawdzie TO JA SAM kilka miesięcy wcześniej wypiąłem się na Jego Magnificencję OH-AHa, mówiąc wyraźnie i ostatecznie iż moje wizyty w BKW od tej pory dotyczyć będą jedynie mojej…życiowej misji-taki już ze mnie altruista… Frontera zajęty zamykaniem wspomnianego Familly Car, w końcu podszedł gdy mnie zajmowała rozmowa z przeorem OH-AH, dotycząca terminu mojej następnej wizyty w BKW. Niewytłumaczalna duma OH-AHa, która jak sądzę miała wywrzeć na mnie poczucie dyskomfortu, wywarła jednak wrażenie całkowicie odwrotne do oczekiwań przeora. Wrażenie ZAŁOSNE, które można porównać do widoku kogoś chcącego zabłysnąć, kogoś godnego pożałowania, jak manifestujący swój kozaczyzm- kozak nad kozakami, ale gdy wyobrazimy go sobie siedzącego w toalecie, z trudem oddającego ścisły stolec, sprawiający niewyobrażalny ból-CAŁY CZAR PRYSKA !Tak odebrałem dumę OH-AHa. Co bardziej zaskakujące, duma OH-AHa pozostawała w wyraźnym kontraście z malującym się na twarzy Frontery całkowitym przeciwieństwem…spokojem, ogładą, lekką konsternacją lecz godną podziwu kulturą osobistą czego wyrazem był fakt iż Frontera wyciągnął rękę i najnormalniej w świecie przedstawił mi się. Takiej kultury i wyczucia sytuacji, brakującej przeorowi,można tylko pozazdrościć panu Frontera-pomyślałem i odszedłem żegnając się również kulturalnie …mówiąc po prostu-dobranoc. Po powrocie do domu przeanalizowałem to nagłe spotkanie i po krótkiej rozmowie z dwiema osobami,polegającej na wyśmianiu całego zajścia-wysunąłem tezę, iż daję temu „układowi” góra dwa lata, w uwagi na doskonałą znajomość oczekiwań, wymagań i braku empatii wobec nowo werbowanych towarzyszy przeora. Znam go od lat nastu, w ścisłym „związki” z pzreorem BKW pozostawałem kilka lat, znam każdy zakamarek pokrętnej JEGO osobowości , jego zdolnosci do manipulacji,tanich gierek, niskiego lotu morale, oraz podrzędnego sortu niedostatku umiaru we wszystkim co wiąże się z górnolotnymi relacjami międzyludzkimi.
Ale wracając do Frontery…ku mojemu zaskoczeniu, tak jak szybko pojawił się na TOPIE, tak szybko również zniknął z firmamentu BKW. Mimo iż OH-AH, tak w niego zapatrzony, tak zaaferowany i obnoszący się ze swoim świeżo zwerbowanym towarzyszem, jak twierdził OH-AH juz za chwilę miał dostąpić zaszczytu oficjalnych ślubów z bractwem, miał być na piedestale, do grobowej deski, po prostu numero uno!…Frontera jednak zniknął po kilkunastu tygodniach bez śladu! Pojawił się jak królik z kapelusza a zapadł się pod ziemię nagle jak obietnice KACZYŃSKIEGO podczas kampanii prezydenckiej, dotyczące zakończenia raz na zawsze wojny POLSKO-RUSKIEJ, czy też obietnice pomocy dla powodzian.Pomimo tak efektywnej i efektownej kampanii promującej przewspaniały wizerunek nowego nabytku, jakim był FRONTERA. Przyznam, iż nie mogąc uwierzyć w tak pośpieszne wykluczenie Frontery z szeregów OH-AHa, z lekka podkurwiło mnie. Przecież znam, jak twierdzę, doskonale OH-AHA, więc JAK MOGŁEM TAK POMYLIĆ SIĘ w wysunięciu DWULETNIEJ prognozy jako maksymalnej długości czasu dla przetrwania ich relacji? Czyżby moja wiedza błędną była? A może przeceniłem któregoś z nich w kwestii cierpliwości jaką każdy z nich czy nas posiada? Rozumiem-ROK, PÓŁTORA…ale to nie było nawet pół…a moja obiektywna ocena stanowiła o dwóch latach jako terminie krytycznym…Hmmm no cóż…Trochę szkoda mi, szczerze mówiąc
Frontery …Te kilka chwil twarzą w twarz z nim, sprawiło iż nabyłem osobliwe-pozytywne zdanie o Nim, sprawiał wrażenie człowieka ułożonego, i rozsądnego, choć nie posiadam patentu na nieomylność więc mogę być w będzie. Szkoda mi go również jeszcze z innego powodu, otóż OH-AH,zanim wykluczył Frontere, z nieziemskim zacietrzewieniem werbował już następcę, co było mało lojalnym zabiegiem ale…w moim przekonaniu, głównym mottem przeora jest coś na wzór LIVE IS BRUTAL. Następcy rzuca się „góry złota” pod nogi jako „górnolotne deklaracje”, obietnice rajskiego życia a poprzednikowi, jeszcze nieświadomemu że jego czas minął nie zdradza się faktu do momentu maksymalnego wykorzystania jego WSZELKICH MOŻLIWYCH atrybutów. Poźniej, jednym cięciem POPRZEDNIKA-chlast !!! I gitara !!! Jednak zanim to nastąpi, zawsze jest okres PODWÓJNEJ GRY,kiedy jeszcze następca również nie jest świadomy iż tak naprawdę wcale nie z niego taki WYBRANIEC, bo jeszcze z poprzednika czerpane są korzyści a za chwilę tak na prawdę OOON SAAAM stanie się POOOPRZEEEDNIIIKIEEEM:)
BKW chyli się powoli ku MORALNEMU upadkowi, dlatego też jakiś czas temu SAM dokonałem aborcji więzów łączących mnie z OH-AHem…NIE ON ! NIE NIKT INNY ! To była MOJA ŚWIADOMA i NIEODWOŁALNA decyzja której nie żałuję !